Każdy rodzaj miłości jest inny, a jednak przy tym tak samo niespotykany

Miłość jest to wyjątkowe uczucie, którym możemy obdarzyć inne osoby.
XXI wiek przyzwyczaja nas do życia w ciągłym biegu. Nie mając czasu dla siebie trudno jest mieć go dla kogoś innego. Dlatego coraz więcej ludzi jest samotnych, tłumacząc się przy tym, że nie chcą być z kimś, bo nie mieli by dla tej drugiej osoby czasu i tylko by ją przez to ranili. Mają wszystko, oprócz drugiej osoby. Brakuje im czegoś lub bardziej kogoś. Nie mają osoby która dzieliłaby z nimi chwile radości i smutku. Kogoś kto by był przy nich nie tylko w chwilach zwycięstwa ale także upadku.
Jeśli kogoś kochamy to jesteśmy gotowi poświęcić dla tej osoby wszystko bez zastanawiania się dwa razy. Wierzymy we wszystko, nawet w kłamstwa. Jeśli kogoś kochamy to pragniemy być z tą osobą na zawsze. Jeśli kogoś kochamy to dwa razy bardziej przeżywamy smutki danej osoby i dwa razy bardziej cieszymy się kiedy widzimy, że osoba na której nam zależy jest szczęśliwa. Jej radość jest dla nas jeszcze większą radością. To właśnie miłość pozwala nam robić rzeczy na które normalnie nigdy byśmy się nie zdecydowali.
Niektórzy są sami z przypadku, jednak coraz więcej jest takich którzy decydują się na samotność całkiem świadomie.
Po miesiącach czy nawet latach spędzonych samemu, człowiek się zmienia i odzwyczaja od bycia z kimś. Miłość jest darem, którego trzeba pielęgnować.
Dla jednych miłość to dużo. Dla innych za mało by się cieszyć. Ale tak naprawdę to jest to najbardziej wartościowa rzecz jaką mamy w życiu. Choć czasem w natłoku spraw które na nas spadają jej nie doceniamy, a nawet nie zauważamy. Niektórzy po kilku nieudanych próbach zniechęcają się i rezygnują z poszukiwań. Żyją sami. Myślą, że są szczęśliwi. Jednak przez ich lęk do kolejnej nieudanej próby, nigdy nie zaznają prawdziwego szczęścia.
Każdy rodzaj miłości jest inny, a jednak przy tym tak samo niespotykany. Nie warto jej się lękać.
Nie jest źle pobyć czasami tylko samemu ze sobą, żeby móc coś przemyśleć. Żeby zastanowić się nad życiem, dalszą drogą. Jednak ta droga nie powinna być na tyle wąską by mieściła się na niej tylko jedna osoba. Samotność na dłuższą metę nie jest dobra. I nie jest potrzebna, bo przecież każdy z nas ma potrzebę kochania i bycia kochanym. Bądźmy więc odważni i nie bójmy się kochać, bo przez ten lęk może nas ominąć najwspanialsze uczucie, którego nic nie jest w stanie zastąpić.

Kochać kogoś to znaczy czekać na niego wiedząc, że i tak nie przyjdzie.

Czekałam na ten moment, kiedy popatrzy na mnie innymi oczami niż na dziewczynę, którą po prostu mija na ulicy. Czekałam na chociaż jeden jego uśmiech przeznaczony tylko dla mnie. Czekałam na słowa, które sprawiłby, że moje serce zabiło by mi szybciej… Imponował mi. Był ode mnie starszy, taki tajemniczy. W letnie wieczory grał nad jeziorem na gitarze i wpatrywał się w gwiazdy.. Czasami uciekał przed policją i chował się w sklepie moich rodziców, aby tylko go nie złapali. A ja czekałam.. czekałam, aż pojawię się w jego świecie jako dziewczyna, a nie jako bezimienna postać, która czasami wejdzie mu w drogę. Aż w pewnym momencie przestałam czekać. Pogodziłam się z tym, że dla niego nie istnieję. Nie zna mnie, nigdy nie pozna… nie będzie pamiętał. Wszystkie uczucia schowałam głęboko na dnie serca, uśpiłam je…
Jednak przed tym nie da się uciec. Nie ważne, jak daleko bym biegła i tak przeszłość mnie dopadła. Zapach alkoholu unosił się w całym domu. A on patrzył na mnie smutnymi oczami mówiąc, że istniałam w jego świecie… tylko, że nie miał na tyle odwagi, aby tak po prostu do mnie podejść. W mojej głowie pojawiły się pytania.. dlaczego tak się stało? Dlaczego ja mam męża i dwoje dzieci, a on cierpi właśnie po rozstaniu z żoną. Dlaczego ja każdego dnia się oszukuję, że kocham tego człowieka, który leży obok mnie w łóżku. A on topi smutki w alkoholu i tęskni za córką…
Sama nie wiem, w którym momencie znalazłam się na jego kolanach. Poczułam tą upragnioną bliskość sprzed lat. Poczułam zapach papierosów, ale pachniał inaczej niż mój mąż… Sama nie wiem, kiedy moje wargi złączyły się z jego wargami, a zaraz potem przeszło przeze mnie poczucie winy. Nie mogłam tego zrobić. On był przyjacielem mojego męża… każde z nas miało swoje własne życie. Patrzyłam w jego ciemne oczy i zobaczyłam w nich smutek, który odbił się w moich tęczówkach. Może zakochałam się jako nastolatka. Może była to szczeniacka miłość… ale chyba tak naprawdę nigdy nie przestałam czekać na ten jeden uśmiech, który w tym momencie do mnie skierował. Tylko dlaczego to wszystko musiało być takie trudne..OLYMPUS DIGITAL CAMERA :) Ale to nic nie znaczy c: Małe Blizny..

Przybywam z innej planety. Nie wiem co to szczęście.

Szczęście jest jak bańka mydlana. Czasem dostajesz ją od kogoś, a czasem sam sobie ją podarujesz. Jednak kiedy dostajesz od kogoś jest jeszcze piękniejsza. Chcesz się na nią patrzeć i nie chcesz, aby znikła, ale znika. Kiedy sam dmuchasz masz tylko nadzieje, aby urosła jak największa. Większa i większa. Czasem jesteś zachłanny na szczęście. Nie dostrzegasz małych drobnostek, które mogą cieszyć. Nie widzisz małej bańki, która przechodzi Ci przed oczami niezauważona. Jednak warto cieszyć się też małymi rzeczami. Szczęście jest jak bańka mydlana. Czasem duże, czasem małe, jednak zawsze pojawia się niespodziewanie, a potem nagle znika. Ale zawsze jest nadzieja, że pojawi się następne. Tylko co jeśli nie ma się przed sobą żadnych kolorowych barw? Nic, tylko czerń, która wszystko otacza? Nawet niebo już nie jest niebieskie, trawa zielona, a słońce nie świeci tak jasno. Jest tylko mrok. Szczęście jest tylko złudzeniem, które na chwilę rozpromienia ten mrok, która na chwile daje wiarę, że może być lepiej. Szczęście jest jak bańka mydlana. Kiedy się pojawi, chce się więcej. Kiedy widzisz ją u kogoś innego, również jej pragniesz. Jednak nie każdy może ja mieć. Czasem zdaje się, że szczęście jest tylko dla wybranych osób. Dla tych, którzy sobie na to zasłużyli. Ale czy tak trudno jest je osiągną? Jeśli chcesz mieć bańkę mydlaną, to idziesz do sklepu i kupujesz. A co jeśli chcesz być szczęśliwy? Nie idziesz do sklepu, ale rozglądasz się wokół siebie. I dostrzegasz to, co jest piękne. Szczęście jest jak bańka mydlana… bańka mydlana daje szczęście i wcale to nie musi być złudzenie. Bo szczęście to światełko w mroku, szczęście to miłość, poczucie bezpieczeństwa. A nikt z nas nie jest sam, tak samo jak nie jest sama bańka mydlana podczas zabawy dzieci. Szczęście jest jak bańka mydlana. Pojawia się i znika, ale zaraz po niej pojawia się następna. Trzeba tylko trochę się postarać.tumblr_n1k97oFwqc1si1ycvo1_400

Brak obecności wokół.. Odczuwam brak.

„Czuję się jak małe dziecko, które nagle zdało sobie sprawę z tego, że zostało samo w wielkim sklepie. Zagubione, przerażone, z niepewną przyszłością. Chodzi między kolejnymi działami i gorączkowo, z paniką w oczach szuka znanych sobie osób, aby w końcu móc poczuć ciepło i bezpieczeństwo. Z każdą chwilą łzy napływają mu do oczu, stara się być silne, ale tak naprawdę nie potrafi. Zdało sobie sprawę z tego, że straciło oparcie, straciło siłę, wiarę w siebie, miłość, ciepło i dom… a przyszłość maluje się w czarnych barwach, bo cokolwiek zrobi i tak będzie źle… Czuję się trochę jak taki bohater tragiczny nad którym wiszą czarne chmury przeznaczenia. Nie ucieknę przed losem, nie wygram tej walki. Wszystko mnie dopadnie i łupnie w plecy w najmniej oczekiwanym momencie.
Czuję się podle kiedy wracam od Niego do domu. Patrzę w oczy męża i zadaję sobie pytanie, kim ja tak naprawdę jestem? Kto mi dał takie prawo, aby bawić się uczuciami tego człowieka.. każdego dnia kłamać, że nic się nie dzieje, a wszystkie złe chwile między nami to jego chora wyobraźnia. Ile razy powiedziałam, że po prostu się mu wydaje, że się od niego odsunęłam, że od niego uciekam… te słowa stały się dla mnie stałą wymówką, która jest tak śmieszna, że aż czuję, że chce mi się tarzać po podłodze w głupawce.
Powiedział mi, że się pogubiłam, a ja sama czuję się zagubiona… ale nie miał racji. Kiedy siedziałam na Jego łóżku po nocy spędzonej w Jego ramionach… z dala od męża… zdałam sobie sprawę z tego, że właśnie w tym momencie się odnalazłam, bo właśnie tu.. w tym domu.. obok tego bruneta jest moje miejsce na ziemi. Czuję, że to z nim pragnę dzielić resztę życia. Uciec na koniec świata, leżeć w trawie i obserwować gwiazdy, czekać na tą jedną, która spadnie. Czuję, że jestem w stanie zerwać ze wszystkim i tak naprawdę nic mnie nie obchodzi…
Czuję, że jestem podłą, zimną suką. Czuję, że sama nie wiem czego tak naprawdę chcę. Czuję, że kiedy mąż dowie się o tym, że sypiam z jego najlepszym przyjacielem nastąpi koniec świata. Nadejdzie apokalipsa, a ja w tym momencie stracę wszystko. I będę jak to dziecko ze sklepu, które nie wie co ma dalej ze sobą zrobić, bo w momencie wiatr porwał całe jego szczęście.”tumblr_n57f4uGotP1tqyt77o1_500

Każdy z nas , napewno nadal za kimś tęskni.

Serca nie da się zmienić, jemu nie powie się, że ktoś nas zranił i nie powinno za tą osobą tęsknić. Ono kocha, a tego za żadną cenę i za żaden określony czas po prostu nie da się wymazać.
Ktoś każdego dnia budował naszą codzienność, realizował wszystkie powody, abyśmy, choć na krótki moment podnieśli oba kąciki ust ku górze, wspierał, wykonywał nawet najdrobniejsze czynności, ale dla nas. Serce z czasem samo otwiera swoje bramy i wpuszcza do niego daną osobę. Przywiązujemy się, śmiejemy się tylko dzięki komuś, dajemy w zamian chwile przepełnione szczęściem i radością, nawet łzy mają symboliczne znaczenie – bo wywołane dzięki komuś.
Gdy ktoś nas zrani, rozum zrozumie, znienawidzi daną osobę, przestanie postrzegać daną osobę, jako symbol radości, lecz od tego czas jedynie w naszych oczach będzie to symbol smutku. Ale serce – ono nie przestaje kochać w ciągu jednego dnia, jednej nocy. Każda czynność, którą wykonywaliśmy wspólnie, lecz dzisiaj osobno przypomina nam o danej osobie, piosenka również, co najgorsze – nawet myśli potrafią spowodować, że serce nadal będzie o nim/niej pamiętać. Serduszko to taki malutki mięsień, który bije wewnątrz nas, ale które powoduje u nas długotrwałe szczęście, albo długotrwały smutek. Nawet jakbyśmy wmawiali sobie, iż kogoś nie kochamy, rozum to zaakceptuje, lecz serca nie oszukasz. Nie zapomnisz o kimś w tydzień, nie przestaniesz kochać w miesiąc. Czas jedynie przyzwyczaja do bólu, do tęsknoty. Jeśli miłość była prawdziwa, silna i w naszych wyobrażeniach – nierozerwalna, to nie pozbędziemy się tego uczucia, dopóki ono samo nie wygaśnie, a na to potrzeba ogrom dużo czasu, siły i łez, bo nie raz one się poleją

.02

Wyobraź sobie, że smacznie sobie śpisz. Budzi Cię natarczywe pukanie do drzwi. Wkurzona, gdyż wyrwało Cię ono z jakiegoś cudownego, pięknego snu, idziesz otworzyć. To ja. Bez pytania wchodzę i zaczynam płakać. Jak reagujesz? Co robisz? Wyganiasz mnie, czy pozwalasz zostać? c:‎

  • Śpię sama w domu. Ktoś łomocze w drzwi. Budzę się i jestem zdenerwowana co to może być. Czy ktoś chce nas okraść? Uprowadzić? Zamordować? Jest noc więc nasze zmysły są wyostrzone. Strach jest silniejszym uczuciem. Powoli wychodzę z pokoju kierując się w stronę balkonu. Otwieram cicho drzwiczki, tak aby ta osoba nie słyszała. Patrzę kto to jest. Widzę Ciebie. Stoisz cała zapłakana, masz potargane włosy i rozmazany tusz na twarzy. Widzę Cię bardzo dobrze, ponieważ zawsze na dworze się pali światło. Wychodzę z balkonu i schodzę na parter. Jestem pewna, że nic mi nie zrobisz. Po prostu to wiem. Powoli idę w stronę drzwi. Otwieram. Stoisz przede mną cała zapłakana i zasmarkana. Masz czarne oczy, to przez to, że tusz ci się rozmazał. Bez pozwolenia wchodzisz za mną i idziemy w kierunku kuchni. Zapalam światło, ty siadasz na krześle przy stole. Nic nie mówisz i siedzisz nieruchomo, wpatrzona w przestrzeń, z nieokreślonym wyrazem twarzy. Wyciągam mleko z lodówki i robię nam gorące kakao. Szukam jakichś ciastek lub czekoladę i kładę na talerzyk na stole. Ciągle zerkam w twoją stronę i zastanawiam się kim jesteś. Pijemy ciepły napój, powoli nas rozgrzewa i rozluźnia. Czekam aż się uspokoisz nim zadam moje pytanie. Trwamy w takiej ciszy jeszcze kilka minut. W końcu nie wytrzymuję i po chwili pytam: „Co Ci się stało? Dlaczego płakałaś i jesteś smutna?” Ty z niepewnym wyrazem twarzy nic nie odpowiadasz. Uśmiecham się do Ciebie: „Spokojnie, spokojnie, przecież nie gryzę”. Wiesz już, że możesz mi powiedzieć co ci leży na sercu i zaczynasz swoją opowieść. Jest bardzo długa i smutna, na końcu mówisz mi jak się nazywasz i co tu robisz. Gdy już kończysz opowiadać swoją historię pytam się czy masz gdzie spędzić resztę nocy. Mówisz, że nie masz. Proponuję ci, żebyś została na noc w moim pokoju, a jutro pomyślimy nad resztą. Idziemy do mojego pokoju i zaczynamy kilkugodzinną rozmowę, a w międzyczasie oglądamy jakiś film. Nie żaden horror, bo tego by było za dużo jak na jeden dzień. Włączamy jakieś romansidło. Nad ranem zasypiamy. Tak właśnie zaczyna się nasza nowa, intrygująca znajomość.

Przyjaźń wydłuża życie

Jestem pewna, że przyjaźń przedłuża życie. A to dlatego, że większości problemów nie musimy przeżywać sami, możemy się przed kimś wygadać, wyżalić. Mniej energii zużywamy na walkę. Jeśli ktoś idzie przez życie sam, wymaga to od niego większego wysiłku. A kiedy poczuje się gorzej, nikt nie poniesie mu plecaka, nie poda kubka wody…(…) W przyjaźni obowiązuje szczerość, a nie manipulacja, omijanie problemów. To jest relacja, w której nie ma miejsca na wzajemny lęk.”
(Ewa Woydyłło)

Przyjaźń… Czasem tak sobie myślę, że przyjaźni nie czuje się wyraźnie dopóki nie ma takiej potrzeby. Czasem można być daleko od siebie, bardzo daleko, a jednak kiedy upada się lub wznosi z radością do chmur, potrzebny jest przyjaciel. Właściwie przyjaźń to najważniejsze co jest człowiekowi w życiu potrzebne. Nie ma prawdziwej trwałej miłości u której podnóża nie ma przyjaźni, ale miłość to inne uczucie. Przyjaźń jest czymś rzadkim a jednocześnie najwartościowszym w życiu. Wierzę w przyjaźń między mężczyzną i kobietą, wierzę w przyjaźń między kobietami. Wierzę, bo wiem, przeżywam i doświadczam. To prawda, że są w życiu takie chwile, w których człowiek ma ochotę uciec na bezludną wyspę i nie widzieć ludzi, nikogo. Tak, są takie chwile, ale one mijają. Zwyczajnie, trzeba w życiu ograniczyć do minimum spotykanie ludzi, z którymi nam nie po drodze. Szkoda czasu na znajomości z musu, bo tak wypada, bo powinno się itd. Życie jest zbyt krótkie by rozmieniać czas na drobne. Dlatego cieszę się, że mogę powiedzieć o kimś „moja przyjaciółka”.

***
przyjacielowi
można powiedzieć wszystko
nawet najgorszą prawdę
bo w przyjaźni nie ma miejsca
na wzajemny lęk
lżej iść przez życie
kiedy można
pośmieć się i popłakać razem
osobno choć blisko
przyjacielowi można życzyć
szczęścia całkowitego
bez podtekstów i zobowiązań
tak po prostu czysto
i prosto z serca
przyjacielowi
dziękuje się
tak po prostu
że jest…
656565

Czego nienawidzisz u ludzi?‎

• Nienawidzę tego, że są tak nietolerancyjni. Jak można wyśmiać innego człowieka tylko dlatego, że czymś się wyróżnia w tłumie? Przecież to chore. A osoby o innym kolorze skóry? Czym sobie zawiniły, że niejednokrotnie są wyzywane? Ludzie o innej wierze? Ludzie o innej orientacji seksualnej? To ich życie. Dlaczego ktoś potrafi się z nich śmiać przez takie coś? Dla mnie to nie jest normalnie. Przecież każdy powinien oceniać innych po tym co ma w sercu a nie po tym jak wygląda czy do kogo się modli.
• Nienawidzę tego, że są tak fałszywi.Jak można mówić komuś, że się go lubi i w ogóle a za plecami go wyśmiewać z innymi? To beznadziejne. A później się wszyscy dziwią, że tacy ludzie nie potrafią już zaufać tak jak kiedyś. Nie łatwiej porozmawiać z taką osobą szczerze? Powiedzieć jej, że wcale nie ma się ochoty spędzać z nią tak dużo czasu. Zaboli, ale na pewno mniej niż świadomość, wyśmiewa się tą osobę za plecami.
• Nienawidzę ludzi, którzy decydują się na „wychowanie” dzieci skoro wcale nie są na to gotowi. Czy oni nie widzą, że tylko tym wyrządzają dziecku krzywdę? Co z tego wychodzi? Nienawiść do dziecka, obwinianie go o to, że się pojawiło i zniszczyło ich związek a nawet i patologia. Jak można uderzyć swoje dziecko? Nie rozumiem tego.
• Nienawidzę ludzi, którzy uważają się za kogoś lepszego tylko dlatego, że mają pieniądze. One nie czynią z nas nikogo lepszego przecież. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Liczy się to co mamy w sercu. To po tym można poznać wartość człowieka.
• Nienawidzę tego, że są tak bezlitośni. Potrafią ranić i słowami i czynami. Jak można kogoś uderzyć? Jak można znęcać się nad słabszymi?
• Nienawidzę tego, że nie raz są tak niewdzięczni. Uważają, że im się wszystko należy i nawet głupiego „dziękuję” nie potrafią powiedzieć.
• Nienawidzę tego, że nie patrzą na serce drugiego człowieka tylko na jego wygląd.
• Nienawidzę tego, że potrafią obgadywać wszystkich dookoła a swoich wad nie potrafią dostrzec.
• Nienawidzę gdy człowiek bawi się uczuciami innych. Przecież ludzie to nie zabawki! Nie zapominajmy o tym.
• Nienawidzę tego, że w ludziach zanika jakakolwiek wrażliwość na krzywdę innych. To przecież nie doprowadzi do niczego dobrego.
• Nienawidzę tego, że tak często pozwalają abyśmy się do nich przywiązali a później odchodzą.
• Nienawidzę gdy ktoś wymyśla sobie wielkie problemy i choroby psychiczne. To wcale nie jest zabawa. Z głupoty uzależnicie się od żyletki i będziecie mieli zniszczone ciało do końca życia.. No, ale przecież nikt mnie nie posłucha. Ale mam takie pytanie do wszystkich, którzy się tną przez nudzę i wymyślone problemy. Zastanawialiście się kiedyś nad tym, że osoby, które mają powody do samookaleczania się, patrząc na Was mogą poczuć się troszkę urażone? Wiem, że niektórych boli to. A szczególnie wtedy, że przez Was osoby z problemami są wyśmiewane bo z góry jest założone, że i oni tną się dla szpanu czy wymyślają sobie problemy01qad.

Piękne opowiadanie.

Były sobie raz dwie przyjaciółki , Kasia i Patrycja . Przez wiele lat się przyjaźniły . Były nierozłączne , zawsze razem . Były prawie jak siostry . Jednak pewnego dnia coś się wydarzyło , coś co zniszczyło ich piękną przyjaźń . Patrycja zakochała się na zabój w Dominiku . Zaczęła zapominać o swojej przyjaciółce . Liczył się tylko on jedyny . Więź między dziewczynami , zaczęła się przepalać . Jednak Kasia , była bardzo przywiązana do Patrycji . Postanowiła o nią walczyć , za wszelką cenę . Starała się jak mogła , ale z każdym dniem traciła nadzieje . Pokłóciła się z przyjaciółką . Próbowała ją przed nim chronić . On kochał tylko siebie , a Patrycja była zaślepiona . Kasia często płakała . Nie umiała pogodzić się z wyborem Patrycji . To nie mogła być prawda . Przyjaźń zniszczył jeden chłopak . Kasia codziennie , przychodziła w to miejsce , gdzie się często spotykały . Miała nadzieje , że ktoś tam jeszcze na nią czeka . Bez przerwy chodziła po mieście , nie mogąc znaleźć sobie miejsca . To bardzo bolało . Stracić tak ważną dla siebie osobę , w tak krótkim czasie . Łzy nie pomagały . Smutek narastał z każdym dniem . Kasia chciała dobrze dla Patrycji , ale jak zwykle wszystko się zepsuło . Patrycja znalazła nowych przyjaciół , z którymi była szczęśliwa . Kasi brakowało rozmów z Patrycją , nawet zwykłego cześć . Codziennie przeglądała sms i wiadomości , które pisały całymi godzinami . Patrycja porzuciła przyjaciółkę , dla chłopaka i nowego towarzystwa . Po kilku miesiącach , Kasia znalazła w szkolnej łazience zapłakaną Patrycję . Chłopak , w którym tak się zakochała , zostawił ją . Kasia starała się pocieszać Patrycję , tak jak tylko mogła , jednak bez skutku .
- Chciałam cię przed nim chronić . – Powiedziała , tuląc się do Patrycji .
- Ja go kocham ! Odzyskam go ! – Płakała .
Mijały dni , a dziewczyny wciąż się do siebie nie odzywały . Kasia ciągle wierzyła w to , że pogodzi się z Patrycją . Jednak ona nie myślała już o przyjaźni , tylko o śmierci . Bardzo to przeżyła . Nie zwracała uwagi , na Kasię . Patrycja robiła wszystko by go odzyskać . Jednak to nic nie dawało . Kasia pewnego dnia spotkała Patrycję , wracała ze szkoły . Nie była jednak sama . Razem z nią szła jej nowa przyjaciółka .
- Hej . Porozmawiamy na 5 minut ? – Spytała Kasia .
- Czego chcesz ? – Spytała Patrycja .
- Tęsknie za tobą ! Proszę , daj mi jeszcze jedną szansę ! – Powiedziała .
- Przykro mi , ale myślę że to już nie ma sensu . – Odpowiedziała .
Kasia zalała się łzami .
- Proszę , nie rób mi tego ! – Krzyknęła , biegnąc za nią .
Jednak i błagania na nic się nie zdały . Wtedy Kasia bez namysłu upadła , na ziemię i zaczęła płakać . Zauważył ją kolega z klasy . Podbiegł do niej i przytulił ją .
- Daj sobie z nią już spokój , nie warto tak się męczyć . – Powiedział .

- Nie mogę jej stracić ! – Krzyknęła .
Spojrzała , na idącą już daleko Patrycję . Wyciągnęła dłoń w jej kierunku , usiłując się wyrwać z objęć chłopaka .
- Nie odchodź ! Nie zostawiaj mnie ! – Wyszeptała cicho .
Tego wieczoru Patrycja , również była załamana . Dla niej ważny był jedynie jej były chłopak , przed którym próbowała ją ochronić Kasia . Znalazła w łazience paczkę żyletek . Zamknęła się w swoim pokoju . Zaczęła ciąć skórę , ostrymi krawędziami żyletki . Przez chwilę miała wątpliwości , ale postanowiła szybko ze sobą skończyć . Krwi było coraz więcej , przecinała sobie żyły . W nocy zabrała ją karetka . Lekarze , z trudem ocalili jej życie . Mimo to Patrycja wciąż była w ciężkim stanie . Kiedy wyszła ze szpitala powoli , wszystko wracało do normy . Jednak kiedy pewnego dnia , zauważyła Dominika z inną dziewczyną , jej ból powrócił z jeszcze większą siłą . Kasia mieszkała blisko Patrycji , zauważyła ją płaczącą , siedziała sama w piaskownicy . Podeszła do niej niepewnie .
- Proszę , obiecaj mi że nigdy więcej tego nie zrobisz ! – Powiedziała .
- Zostaw mnie i tak już nie uratujesz naszej przyjaźni . To koniec , pogódź się z tym wreszcie . – Powiedziała , odpychając ją od siebie .
Wtedy Patrycja , była już na skraju wytrzymałości . Zaczęła zadawać się z podejrzanym towarzystwem . Zaczęła palić , pić i ciąć się żyletkami . Po jakimś czasie , była już tylko wrakiem człowieka .
- Proszę cię , przestań to robić ! – Powiedziała Kasia , spotykając ją
na ulicy .
- To moja sprawa , nie wtrącaj się . – Powiedziała Patrycja .
- Nigdy cię nie zostawię ! – Powiedziała .
- Odejdź , nie chce cię znać . – Odrzekła Patrycja .
Po kilku dniach Patrycji , znacznie się pogarszało . W końcu nie mogła już wytrzymać . Jej ukochany chłopak , którego tak kochała zakochał się w innej . Na to nie pomagały żadne tabletki , alkohol , ani żyletki . To był już kres jej wytrzymałości . Pewnego dnia dziewczyna wyszła na spacer . Na dworzu było zimno . Dziewczyna poszła na most . Spojrzała na wzburzoną wodę . Wiatr wiał dość mocno . Wspięła się na barierkę . Było naprawdę wysoko , a na dole było pełno skał . W końcu dziewczyna zamknęła oczy i puściła się barierki . Zeskoczyła . Jej ciało znalazł , łowiący przy brzegu rybak . Nie miała szans przeżyć tego upadku . Jej pogrzeb odbył się kilka dni później . Kiedy ją pochowali , Kasia siedziała nad jej grobem , cały czas płacząc .

- Kiedyś obiecałaś , że mnie nigdy nie zostawisz i co teraz ? – Wyszeptała , gorzko płacząc nad jej grobem .
Zauważyła to matka Patrycji . Nigdy tak za bardzo jej nie lubiła , ale dziś wyjątkowo starała się ją pocieszyć , choć sama była załamana . Po kilku dniach Kasia , wciąż nie mogła się otrząsnąć z śmierci Patrycji . Miała nadzieje , że to tylko sen , z którego zaraz się obudzi . Jednak to nie był zły sen , tylko rzeczywistość . Tak bardzo za nią tęskniła , każdy dzień przepłakiwała w samotności . Zagubiła się , nie wiedziała co ma ze sobą zrobić , nie mogła znaleźć sobie miejsca w życiu . Nic nigdy już , nie będzie dla niej takie same . Postanowiła odejść . Pewnego dnia , kupiła paczkę żyletek . Poszła w ciche , puste miejsce . Próbowała wiele razy , jednak nie miała odwagi tego zrobić . Nagle ktoś złapał ją za rękę i wyrwał jej żyletkę z dłoni . To był ten chłopak , Patryk .
- Nie popełniaj tego samego błędu i nie odbieraj sobie życia . – Powiedział do zapłakanej dziewczyny .
- Nie potrafię tak żyć ! – Powiedziała .
- Wierze w ciebie ! Wierze , że dasz radę ! – Odrzekł .
Patryk pocałował ją , a wtedy dziewczyna zdała sobie sprawę , że komuś
naprawdę na niej zależy . Straciła przyjaciółkę , ale zyskała miłość , której nie chciała za nic stracić .34

Jakie jest wegłóg Ciebie największe kłamstwo ?

To dziwne. Składać sobie przysięgę. Obiecywać. I jaki to ma sens? Uciekasz. Zostawiasz. Ranisz. Nie masz pojęcia co w tedy mogę poczuć. A przecież tak kochałeś. Mieliśmy być razem w dobrych i złych chwilach. Pamiętasz? Ja pamiętam to dokładnie.
Nie możesz zostać bo co? Już Ci się nie podobam? Mam inny charakter? Nie wiesz, że ludzie się zmieniają? Przecież mnie znasz. I to nie od dziś. Oddalamy się od siebie każdego pierdolonego dnia. A to nie ma działać w inną stronę? Przypomnij sobie te nocne rozmowy, sms-y. Nie szkoda Ci? Na prawdę nie masz uczuć? Mówiłeś, że kochasz a teraz każesz mi spierdalać? Haa… Żałosne. A znasz to uczucie jak ktoś wyrywa ci serce z klatki piersiowej? Odcina kawałek twojego serca i wkłada je na miejsce jak gdyby nigdy nic a odcięty kawałek wyrzuca za siebie. Nie? Nie wiesz jak to jest? Bo ja się tak właśnie czuje, gdy mówisz mi, że to wszystko nie ma sensu. A przecież każdy nam zazdrościł. Byliśmy parą idealną. A teraz to wszystko nie ma już kurwa sensu? SPÓJRZ.
Tyle osób przeżywa takie rozstania a jednak wracają do siebie bo się kochają. To uczucie tkwi w nich jak pierdolona drzazga. Tylko, ze jest to miłe. Zobacz. Oni jednak maja uczucia. A Ty nie możesz?