Ludzie umierają…

Ludzie umierają, bo czują się słabi. Śmierć jest słabością, która w pewnym momencie życia bierze nas za rękę i ciągnie w otchłań, z której nie ma już powrotu. Nie stawiamy się, nie protestujemy, bo tak naprawdę nie mamy już sił. Nie ważne ile mamy lat, nie ważne ile przeżyliśmy, a ile nam zostało jeszcze do przeżycia. Patrzymy w te ciemne oczy, w których widać pustkę, schowane pod kapturem otulający białą cerę. Ale przecież bladość jest oznaką czystej krwi. Tylko chłopki były opalone, tylko ich skóra była narażona na promienie słoneczne, które zabarwiały na taki złocisty kolor.. śmierć jest niczym Księżniczka, która jest tak bardzo niechciana. Dawno temu została wygnana z domu, opluta… zdeptana i straciła wszystkie marzenia. Jednak zachowała swoją dumę. Przychodzi dostojna, pani w czerni, szuka tych słabych, bo wie, że tylko takich może złapać za rękę. Nie obchodzi ją płacz, nie obchodzi ją lament, nie słucha próśb. Czasami się śmieje z nas, z naszej kruchości, z tego, że może przyjść na nas w każdej chwili, a czasami jest pełna dumy naszą postawą. Boi się spojrzeć nam prosto w oczy, boi się usłyszeć słowa walki i wolę życia. Jeśli czekasz na śmierć to na pewno ona do ciebie przyjdzie, bo ją do siebie zapraszasz. Ludzie umierają, dlatego, że chcą od nas odejść. Nie mają już siły a Księżna w czerni wydaje się być jedyną przyjaciółką.

 

988780_745330382149208_579792500_n

Wszyscy wypowiadają się na temat samobójców. Czas na mnie.

Niestety, dość niedawno sama mogłam się tak nazwać, a dokładnie to niedoszłym samobójcą – na szczęście. Także ten temat jest mi dość znany i bliski.
‚wiesz za co najbardziej dziękuje Bogu ? za to że żyję. bo nieraz były takie momenty, że przeklinałam życie robiąc wszystko by zniknąć na zawsze.’
Według mnie osoba, która myśli o śmierci, o życiu – ale po tamtej stronie, to nie osoba, która jest tchórzliwa, którą często określamy – ‚bez rozumu, bez perspektyw, bez mądrości życiowej, po prostu idiota – bo niby jak ktoś tak mógł postąpić’ – mylimy bardzo często wyrażenia. Nie znamy danej osoby, nie znamy sytuacji, ale oceniamy – po co ? Ja jedynie taką osobę nazwała bym osobą bezsilną i bezradną.
Dlaczego.
Często nazywamy takim określeniem noworodka, małe dziecko, które nie potrafi jeszcze chodzić, które nie potrafi samo się nakarmić, które nie potrafi mówić – właśnie, to oto dziecko, pokazuje swoje uczucia poprzez płacz. Mała/Mały lekko zakrupi, pomarudzi mama już jest obok. Gdy zapłacze – mama weźmie na ręce i utuli. Każdy z Nas jest dzieckiem, każdy z Nas potrzebuje zrozumienia, potrzebuje przytulenia, ale przede wszystkim obecności i miłości – o której tak często zapominamy. Osoba, która cierpi, która nie potrafi uporać się z danym problemem zazwyczaj nie mówi o tym każdemu – szuka jedynie osoby, która zwróciła by na nią chociaż jakąkolwiek uwagę – tą choćby najmniejszą. A my wtedy ukierunkowujemy się przeciwnie – unikamy Jej uznając, że nie potrafimy danej osobie pomóc. Odchodzimy, mimo że woła o pomoc. Osoba dorosła nie wyciągnie rąk w Naszą stronę jak małe dziecko, to my powinniśmy tą dłoń wyciągnąć do Niej, ale często tego nie robimy – tak jest prościej. Samobójca nie cierpi na zewnątrz, ale wewnątrz. Chowa uczucia w środku, stymuluje je każdego dnia, a jeśli nie ma przy Nim nikogo – te uczucia w końcu nabierają efektu końcowego – decyzji o śmierci.
Spotykam się często ze śmiercią młodych osób, śmiercią samobójczą. Niektórzy twierdzą, że były to młode osoby, nastolatkowie więc ludzie tłumaczą to jako ‚głupota, małostkowe i młodzieńcze myślenie’ – a gdzie oni wtedy byli? Z własnego doświadczenia wiem, że dorośli często unikają oznak bólu i cierpienia u swoich dzieci. Tłumaczą, że to pierwsza miłość, całe życie przed Nami. Właśnie pierwsza, ale dla Nas na tą chwilę – najważniejsza.
Mogłabym mówić dużo na ten temat, ale to nie ze mną rozmawiać. Uważam, że osoby dorosłe powinny cofnąć się do młodzieńczych lat i przypomnieć sobie, co wtedy czuli, może wtedy by się nie bali rozmawiać ze swoimi dziećmi.
W tym świecie jest brak jakiegokolwiek zrozumienia, jakiegokolwiek wsparcia i empatii – tyle mam do powiedzenia.indeks

Co jest na tym świecie najgorsze ?‎

Na tym świecie jest dużo rzeczy złych … Z dnia na dzień jest ich coraz więcej i więcej..
Ludzie zapominają co to TOLERANCJA…
Ludzie zapominają co to prawdziwa przyjaźń , miłość i szczęście..
Ludzie noszą w sercach ból i szarość ..
Coraz więcej na świecie jest monotonności.. Monotonności , która zabija…
Coraz więcej na świecie jest fałszu i nienawiści..
Coraz mniej ludzi jest dobrych , o wspaniałych sercach …
Coraz mniej ludzi docenia osoby , które są tego warte ..
Ludzie nie walczą o cele i marzenia…
Ludzie udają naszych przyjaciół aby tylko nas zranić …
Ludzie zabijają się …
Ludzie gubią się w życiu …
Ludzie , dzielą się na klasy..
Ludzie wyśmiewają się z siebie..
Ludzie zatracają się w wirze kariery i pieniędzy..
Ludzie odtrącają od siebie swoich przyjaciół , rodzinę i szczęście..
Ludzie nie cieszą się z małych chwil szczęścia..
Ludzie zapominają co to pomoc…
Ludzie stają się robotami, które mają skamieniałe serca..
Ludzie przechwalają się tym co mają tym którzy chcieliby to mieć ale nie mogą …
Matki zabijają dzieci..
Ludzie zapominają co to wiara..
Ludzie mimo że żyją są już martwi..
Ludzie są potworami wobec słabszych …
Ludzie nie szanują się …
Ludzie słabi , którzy mają problemy mimo że krzyczą pomocy , nikt ich nie słyszy..
Ludzie z dnia na dzień są coraz gorsi.. Zapominają co to dobro… Nie chcą mieć zalet ..
Zapominają co to zalety … Wolą być pełni wad.. złości .. nienawiści.. Wolą być kimś kim kiedyś nie chcieliby być …Ludzie zatracają się i zmieniają nawet o tym nie wiedząc…

,,Życie za­biera nam war­tościowych ludzi. Jest jak wąż, który czając się na swo­ja ofiarę , bez­sze­les­tnie atakuje w naj­mniej ocze­kiwa­nym mo­men­cie. Wy­sysa z niej całą miłość , którą żywiła do nas. Po­zos­ta­wia tyl­ko po pros­tu „ciało” , które z ka­mienną miną ob­chodzi nas sze­rokim łukiem. Na tym po­lega zmiana człowieka na gor­sze. Nie na nosze­niu ce­lowo pop­la­mionych spod­ni, czy ma­lowa­niu paz­nokci ciem­niej­szym ko­lorem. Jeśli kiedy­kol­wiek poczu­jecie , że ko­goś stra­ciliście, bo zmienił go świat to zro­zumiecie o czym mówię .
” Ta­kie jest życie ” – po­wie­dział i od­szedł, nie wiedząc , że właśnie po­siekał jej ser­ce na ma­leńkie ka­wałeczki..” . 

Depresyjne opowiadanie

Miała w dłoniach cały świat. W oczach radość, miłość. Nagle wszystko prysło. Widzieli ją często smutną. Całkiem inną niż kiedyś. Może próbowała się uśmiechać, ale nie wychodziło jej to. Pisał do niej i przestawał. I tak na okrągło. Nie wiedziała co to znaczy. Nie wiedziała czy się cieszyć, czy płakać.
Prowadziła pamiętnik. W środku zapisywała najgorsze i najlepsze rzeczy, jakie ją kiedyś spotkały. Pisała tam często, że chce umrzeć. Jej pamiętnik był cały we krwi. Każda kolejna kartka bardziej czerwona. Często płakała w poduszkę. Przerodziło się to w codzienność. Nie umiała przestać. Wyciągała i chowała coraz to ostrzejsze rzeczy do półki. Miała chore myśli. Ciągle śmiała się szyderczo. Rodzice nie wiedzieli o co chodzi. W nocy ciągle budzili się od strasznych krzyków córki. Bali się. Pewnego popołudnia rodzice usłyszeli, że się modli. Błagała o śmierć. Chciała po prostu odejść. Mama wbiegła do pokoju z płaczem łapiąc ją za prawą dłoń. Prosiła, by tego nie robiła. Córka zemdlała. Ojciec szybko zadzwonił na pogotowie. Mieli nadzieję, że nie będzie za późno. Miała ona chore serce. W każdej chwili mogła umrzeć. Jej przyjaciele szybko się o tym dowiedzieli i przyjechali jak najprędzej. Ale ona chciała zobaczyć tylko swój świat. Swój cały świat. Znów poczuć to, co kiedyś. Wiedzieć, że jednak mu zależy. W jej oczach bez przerwy dało się zauważyć ból. Każdy wiedział przez kogo. Nagle wszedł. Chociaż ją tak skrzywdził, gdy patrzyła na niego jej oczy były takie jak dawniej. Patrzył na nią. Dziwnie patrzył. Nie mógł wydusić z siebie słowa. Jej oczy faktycznie były jak kiedyś. Zauważył to od chwili wejścia. Wciąż coś do niej czuł bo jego oczy stały się pełne nadziei. Nie chciał, żeby umierała.
W końcu zostali sami. Złapał ją za rękę. Pocałował w czoło. Powiedział, że jest bezpieczna. Jego wargi drżały. Chciał ja pocałować, ale nie wiedział jak ona zareaguje. Jednak zdobył się na odwagę i zrobił to. Nie żałował. Uśmiechnęła się i wyszeptała : „Kocham Cię”

Jakie jest wegłóg Ciebie największe kłamstwo ?

To dziwne. Składać sobie przysięgę. Obiecywać. I jaki to ma sens? Uciekasz. Zostawiasz. Ranisz. Nie masz pojęcia co w tedy mogę poczuć. A przecież tak kochałeś. Mieliśmy być razem w dobrych i złych chwilach. Pamiętasz? Ja pamiętam to dokładnie.
Nie możesz zostać bo co? Już Ci się nie podobam? Mam inny charakter? Nie wiesz, że ludzie się zmieniają? Przecież mnie znasz. I to nie od dziś. Oddalamy się od siebie każdego pierdolonego dnia. A to nie ma działać w inną stronę? Przypomnij sobie te nocne rozmowy, sms-y. Nie szkoda Ci? Na prawdę nie masz uczuć? Mówiłeś, że kochasz a teraz każesz mi spierdalać? Haa… Żałosne. A znasz to uczucie jak ktoś wyrywa ci serce z klatki piersiowej? Odcina kawałek twojego serca i wkłada je na miejsce jak gdyby nigdy nic a odcięty kawałek wyrzuca za siebie. Nie? Nie wiesz jak to jest? Bo ja się tak właśnie czuje, gdy mówisz mi, że to wszystko nie ma sensu. A przecież każdy nam zazdrościł. Byliśmy parą idealną. A teraz to wszystko nie ma już kurwa sensu? SPÓJRZ.
Tyle osób przeżywa takie rozstania a jednak wracają do siebie bo się kochają. To uczucie tkwi w nich jak pierdolona drzazga. Tylko, ze jest to miłe. Zobacz. Oni jednak maja uczucia. A Ty nie możesz?

Śmierć to najlepsze wyjście

To mial być zwyczajny dzień. Stała przed lustrem malując swoje rzęsy gdy zadzwonił telefon. Dzwoniła jej przyjaciółka oznajmiając że właśnie idzie do szkoły a przed nią stoi jej chłopak i obściskuje się z jakąś laską. Dziewczyna na początku nie mogła uwierzyć w to co usłyszała lecz po chwili zaczęło jej się to składać w całość. Chłopak już od dłuższego czasu nie okzywał jej uczuć. Nie widywali się tak częstko jak kiedyś, nie pisał już do niej takich słodkich rzeczy jak choćby miesiąc temu… Nie wiedziała co się stało.
Usiadła na podłodze i zaczęła płakać. Rozmazała się, więc musiała malować się jeszcze raz, a co za tym idzie- spóźniła się do szkoły.
Gdy weszła do klasy bez słowa wszyscy się zdziwili bo była pilną uczennicą i zawsze starała się tłumaczyć swoje spóźnienia. Na przerwie większość osób pytało co się stało ale ona milczała. Przyjaciółka pokazała jej zdjęcia chłopaka z tajemniczą blondynką a dziewczynie znów po policzku popłynęła łza. W pewnym momencie zobaczyła na korytarzu swojego chłopaka. Ruszyła w przeciwną stronę lecz ten dogonił ją i złapał za rękę. Zapytał czemu odwróciła się jak go zobaczyła ale ta bez słowa uderzyła go w twarz po czym odeszła. Chłopak nie wiedział co się dzieje wiec udał się do jej przyjaciółki żeby mu to wytłumaczyła. Nie dowiedział się jednak niczego.
Cały dzień załamany szukał swojej ukochanej ale nigdzie jej nie było.
Dziewczyna siedziała pod jednym z drzew w parku gdzie zawsze przychodziła jak miała zły dzień. Ostatnio przebywała tam bardzo często. Zdziwiła się kiedy zobaczyła swojego chłopaka zmierzającego w jej stronę. Chciała odejść ale nie pozwolił jej. Złapał za rękę i chciał przytulic ale ona odsunęła się i pokazała mu zdjęcie. Chłopak zaniemówił. Nie wiedział skąd je wzięła ale chciał jej to wytłumaczyć. Powiedział dziewczynie że to tylko koleżanka i że nie ma czym się przejmować ale ona nie wierzyła. Cała zapłakana pobiegła do domu i wtuliła się w kołdrę. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić.
Przez kilka dni nie było jej w szkole. Nie wychodziła wgl z domu. Siedziała przed telewizorem oglądając durne filmy i pijąc gorącą herbatę.
Siedząc tak do jej mieszkania wszedł jej chłopak. Zapmniała wyjąć kluczy z doniczki na klatce schodowej gdzie zawsze leżały. Usiadł koło niej i pocałował w rękę. Wyznał żę już dłużej nie zniesie tego że nie odzywa się do niego. Oznajmił że bardzo ją kocha i nie chce jej stracić. Po dłuższych wyznaniach dziewczyna dała mu szansę.
Nie nacieszyła się długo bo już następnego dnia spotkała jej najlepszą przyjaciółkę ramionach młodzieńca. Nie mogła w to uwierzyć. Ta gdy zobaczyła że została przyłapana wyznała jej całą prawdę czyli to że kocha jej chłopaka, po czym obydwoje odeszli. Załamana dziewczyna wróciła do domu. Usiadła na krześle w kuchni i połknęła całe pudełko tabletek.
Tego samego wieczru do jej mieszkania przyszedł chłopak by przeprosić ją ale było już za późno. Zobaczył ciało swojej martwej dzieczyny na ziemi. Płakał bo nie było już ratunku dla niej.