Przybywam z innej planety. Nie wiem co to szczęście.

Szczęście jest jak bańka mydlana. Czasem dostajesz ją od kogoś, a czasem sam sobie ją podarujesz. Jednak kiedy dostajesz od kogoś jest jeszcze piękniejsza. Chcesz się na nią patrzeć i nie chcesz, aby znikła, ale znika. Kiedy sam dmuchasz masz tylko nadzieje, aby urosła jak największa. Większa i większa. Czasem jesteś zachłanny na szczęście. Nie dostrzegasz małych drobnostek, które mogą cieszyć. Nie widzisz małej bańki, która przechodzi Ci przed oczami niezauważona. Jednak warto cieszyć się też małymi rzeczami. Szczęście jest jak bańka mydlana. Czasem duże, czasem małe, jednak zawsze pojawia się niespodziewanie, a potem nagle znika. Ale zawsze jest nadzieja, że pojawi się następne. Tylko co jeśli nie ma się przed sobą żadnych kolorowych barw? Nic, tylko czerń, która wszystko otacza? Nawet niebo już nie jest niebieskie, trawa zielona, a słońce nie świeci tak jasno. Jest tylko mrok. Szczęście jest tylko złudzeniem, które na chwilę rozpromienia ten mrok, która na chwile daje wiarę, że może być lepiej. Szczęście jest jak bańka mydlana. Kiedy się pojawi, chce się więcej. Kiedy widzisz ją u kogoś innego, również jej pragniesz. Jednak nie każdy może ja mieć. Czasem zdaje się, że szczęście jest tylko dla wybranych osób. Dla tych, którzy sobie na to zasłużyli. Ale czy tak trudno jest je osiągną? Jeśli chcesz mieć bańkę mydlaną, to idziesz do sklepu i kupujesz. A co jeśli chcesz być szczęśliwy? Nie idziesz do sklepu, ale rozglądasz się wokół siebie. I dostrzegasz to, co jest piękne. Szczęście jest jak bańka mydlana… bańka mydlana daje szczęście i wcale to nie musi być złudzenie. Bo szczęście to światełko w mroku, szczęście to miłość, poczucie bezpieczeństwa. A nikt z nas nie jest sam, tak samo jak nie jest sama bańka mydlana podczas zabawy dzieci. Szczęście jest jak bańka mydlana. Pojawia się i znika, ale zaraz po niej pojawia się następna. Trzeba tylko trochę się postarać.tumblr_n1k97oFwqc1si1ycvo1_400

Wstaw tu jakiś wiersz. O czymkolwiek , jakikolwiek.

„Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?

Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało – w nagrodę za co? za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją – obraźliwie.
Jakim językiem mówią – zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
Wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano,
kto by chciał zostać w kręgu.

Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej

Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.”wwwwqqwwqwqwq