Jeśli chcesz być szczęśliwy, musisz nauczyć się cierpieć. Jeśli czegoś nie można poprawić, lepiej to przecierpieć.

Miłość i zakochanie to bardzo różne uczucia. Zakochanie jest formą zachwytu lub beztroskiej zabawy, natomiast miłość to zobowiązania związane z odpowiedzialnością, zaufaniem i troską o drugiego człowieka.
Uważam że od jednego do drugiego jest bardzo długa i skomplikowana droga. Poza tym nie z każdego zakochania rodzi się miłość, ponieważ jest to nietrwale uczucie oparte często i na wyidealizowaniu cech drugiej osoby, dlatego rzadko przeistacza się w trwalsze uczucie. według mnie jest to krotki okres fascynacji, który często kończy się najczęściej po kilkunastu dniach, a miłość powinna byś stała i bezwarunkowa . Moim zdaniem człowiek posiada łatwość zakochiwania się, często w niewłaściwych osobach co powoduje bolesne rozczarowania i frustracje.
Bardzo często także mylimy zauroczenie z prawdziwym uczuciem. Samo zakochiwanie i zachwyt nie wystarcza do prawdziwej miłości, do niej potrzebna jest odpowiedzialność, przywiązanie oraz troska.

Uważam, że do prawdziwej miłości potrzebne jest poznanie i zrozumienie drugiego człowieka
Chociaż rzadko zakochanie przeistacza się w silne uczucie to warto się starać. Miłość jest największą wartością w życiu każdego człowieka.

Najsmutniejsze słowo? Jest naprawdę dużo takich słów i dla każdego to słowo będzie inne.

Ludzie się różnią pod tym względem. Jakieś słowo może kogoś uszczęśliwiać, a kogoś innego nie.
Ale myślę, że każdego zasmuciłoby słowo, które kończy naszą miłość, nasze szczęście, nasz związek. A po tym następuje zdanie, które mówi nam abyśmy pozostali z tą drugą osobą przyjaciółmi. Co nie jest czymś realnym, skoro nadal żywimy do tej osoby uczucie. Bo w końcu jak mamy udawać, że jesteśmy przyjaciółmi skoro kogoś najbardziej kochamy i chcemy już z nim być do końca życia? Najsmutniejszym momentem dla człowieka jest właśnie ta chwila, gdzie słucha czegoś co zabija go od wewnątrz. Myślę, że to jest najgorsze. Nie pozwala nam to iść dalej. Stoimy w miejscu. Nie możemy wtedy się niczego uchwycić, aby do końca nie upaść. Ale upadamy. Nie możemy złapać oddechu, który rzekomo utrzymuje nas przy życiu. Ale prawda jest taka, że tylko miłość daje nam powód abyśmy prawidłowo dostarczyli tlen organizmowi. Wystarczy pstryknąć palcami, i tracimy wszystko. Dosłownie wszystko. Czy to nie jest straszne? Zasypiamy, mając jeszcze coś co daje nam uśmiech. A budzimy się bez niczego. Zostajemy sami. Całkiem bezsilni. Nieporadni.
Smutnym słowem dla mnie jest również słowo CIERPIENIE.
Powodem ludzkiego cierpienia są sami ludzie. Nikomu nie udało się znaleźć złotego środka na zaradzenie ludzkiemu cierpieniu, w wielu przypadkach można by go uniknąć, gdyby nie bezmyślność człowieka. Czasem, gdy pojawia się szansa na ulżenie drugiej osobie w bólu, celowo omijamy tego człowieka przez swoje lenistwo i obojętność. Każdy z nas powinien o tym pamiętać i starać się zmieniać świat na lepszy.
Wystarczy tylko pomóc. Dla nas to nie dużo, a dla kogoś może być to wszystkim.

szcz

Każdy rodzaj miłości jest inny, a jednak przy tym tak samo niespotykany

Miłość jest to wyjątkowe uczucie, którym możemy obdarzyć inne osoby.
XXI wiek przyzwyczaja nas do życia w ciągłym biegu. Nie mając czasu dla siebie trudno jest mieć go dla kogoś innego. Dlatego coraz więcej ludzi jest samotnych, tłumacząc się przy tym, że nie chcą być z kimś, bo nie mieli by dla tej drugiej osoby czasu i tylko by ją przez to ranili. Mają wszystko, oprócz drugiej osoby. Brakuje im czegoś lub bardziej kogoś. Nie mają osoby która dzieliłaby z nimi chwile radości i smutku. Kogoś kto by był przy nich nie tylko w chwilach zwycięstwa ale także upadku.
Jeśli kogoś kochamy to jesteśmy gotowi poświęcić dla tej osoby wszystko bez zastanawiania się dwa razy. Wierzymy we wszystko, nawet w kłamstwa. Jeśli kogoś kochamy to pragniemy być z tą osobą na zawsze. Jeśli kogoś kochamy to dwa razy bardziej przeżywamy smutki danej osoby i dwa razy bardziej cieszymy się kiedy widzimy, że osoba na której nam zależy jest szczęśliwa. Jej radość jest dla nas jeszcze większą radością. To właśnie miłość pozwala nam robić rzeczy na które normalnie nigdy byśmy się nie zdecydowali.
Niektórzy są sami z przypadku, jednak coraz więcej jest takich którzy decydują się na samotność całkiem świadomie.
Po miesiącach czy nawet latach spędzonych samemu, człowiek się zmienia i odzwyczaja od bycia z kimś. Miłość jest darem, którego trzeba pielęgnować.
Dla jednych miłość to dużo. Dla innych za mało by się cieszyć. Ale tak naprawdę to jest to najbardziej wartościowa rzecz jaką mamy w życiu. Choć czasem w natłoku spraw które na nas spadają jej nie doceniamy, a nawet nie zauważamy. Niektórzy po kilku nieudanych próbach zniechęcają się i rezygnują z poszukiwań. Żyją sami. Myślą, że są szczęśliwi. Jednak przez ich lęk do kolejnej nieudanej próby, nigdy nie zaznają prawdziwego szczęścia.
Każdy rodzaj miłości jest inny, a jednak przy tym tak samo niespotykany. Nie warto jej się lękać.
Nie jest źle pobyć czasami tylko samemu ze sobą, żeby móc coś przemyśleć. Żeby zastanowić się nad życiem, dalszą drogą. Jednak ta droga nie powinna być na tyle wąską by mieściła się na niej tylko jedna osoba. Samotność na dłuższą metę nie jest dobra. I nie jest potrzebna, bo przecież każdy z nas ma potrzebę kochania i bycia kochanym. Bądźmy więc odważni i nie bójmy się kochać, bo przez ten lęk może nas ominąć najwspanialsze uczucie, którego nic nie jest w stanie zastąpić.

Odróżnić miłość od przyzwyczajenia.

Wydaje mi się, że miłość jest w pewnym stopniu przyzwyczajeniem. Przywiązujemy się do kogoś, do jego obecności i ciężko byłoby nam wytrzymać brak tejże osoby.
Jeżeli mielibyśmy odróżniać miłość od przyzwyczajenia to z pewnością związek musiałby mieć długi staż.
Ja powiem tak.
Jeżeli to jest miłość, to nigdy się nie znudzi.
Zawsze będzie zbyt mało czasu, zbyt mało chwil spędzonych razem. Ciągły niedosyt i pragnienie bycia przy tej osobie.
To się nigdy nie zmieni.
Więc nie ma opcji by w miłości mogło wystąpić przyzwyczajenie.
Rozpoznać je jest łatwo. Skoro dwoje ludzi, nie kochało się prawdziwie a mimo to są już razem dość długo to jest to właśnie przyzwyczajenie. Postawiłbym w tym miejscu pytanie, jak silne może być to przyzwyczajenie, ta rutyna?
Myślę, że w pierwszej chwili słabości to się rozpadnie.

„Wiele beczek soli trzeba zjeść razem, aby wypełnić obowiązek przyjaźni”

Nasze miłości i przyjaźnie bywają nieraz banalne, powierzchowne i trwają krótko, ponieważ unikamy w nich cierpienia za wszelką cenę. W jaki sposób? Bądź to usiłując przerzucić całe nasze cierpienie na przyjaciela, obarczając go niesprawiedliwie własnymi ciężarami życia, bądź też uciekając od niego, kiedy z kolei on sam doświadcza życiowych trudności i cierpień. Małoduszne przerzucanie własnych ciężarów życia na bliźniego, jak też ucieczka od niego w chwili jego cierpienia, odsłaniają egoistyczne szukanie siebie w drugim, które trudno nazwać przyjaźnią.
Kiedy cierpimy, obecność przyjaciela sprawia nam prawdziwą radość. Jest ona źródłem ulgi i pocieszenia w cierpieniu. Ale kiedy z kolei cierpi nasz przyjaciel, trwamy przy nim, choć sprawia nam to ból. Wierność przyjaźni każe nam jednak towarzyszyć przyjacielowi. Współczucie oraz pomoc w cierpieniu przyjaciela wzmacnia, cementuje i pogłębia przyjaźń. Współczucie w cierpieniu nie oznacza jednak symbiotycznego zlania się z cierpiącym przyjacielem. W relacji przyjaźni każdy z przyjaciół podejmuje sam pełną odpowiedzialność za własne życie, korzystając z pomocy przyjaciela. Udzielone w chwilach trudności wsparcie posiada jednak swoje granice.
Krzywdzimy przyjaciela nie tylko wówczas, kiedy uciekamy od niego w chwilach jego cierpienia, ale także wówczas, kiedy usiłujemy rozwiązywać wszystkie jego problemy i przejmować na siebie odpowiedzialność za jego życie. Przyjaźń nie zwalnia nas z odpowiedzialności za własne życie, także w chwilach trudnych. Wręcz przeciwnie, mobilizuje wzajemnie przyjaciół do pełniejszej odpowiedzialności za życie i zadania, które ono stawia przed każdym z nich

.tumblr_mqwfl8o6XW1subcffo1_500 tumblr_mrgotojfbv1saswnwo1_500

Chcąc o czymś zapomnieć pamiętamy bardziej.

Mamy tu do czynienia z takim paradoksem. Pełno ich w naszym życiu, uwielbiam stwierdzenia wiążące ze sobą dwa oddzielne czynniki dające zaskakujący efekt. Nie umiemy dopuścić do siebie faktu, że im bardziej chcemy zapomnieć, tym to trudniejsze. Prawda jednak daje nam się we znaki, a wtedy dostajemy niezłego kopa od rzeczywistości. Wiąże się z tym nawet tęsknota, a ona nie pojawia się bez powodu. Tracimy kogoś, kto kiedyś dał nam coś nie do zapomnienia. Nie da się tego zostawić w przeszłości, to nadal z nami jest i nie możemy się uwolnić. Dobrze wiem, o czym mówię. Do tej pory żyję z myślami w głowie, których naprawdę nie chciałbym tam posiadać. Przeszłość się na nas odbija, nie unikniemy tego. Z czasem nabawimy się wspomnień, znajomości, o których potem będziemy chcieli zapomnieć. Zdajemy sobie potem sprawę, że to niemalże nie do osiągnięcia. Ktoś odbił tak widoczny ślad w naszej głowie, a on nie chce zejść. Przykry ten fakt, że nie umiemy się uwolnić od słowa „było”. A było cudownie, mogło też być okropnie, ale było. Wszystko, co ma większy wpływ na naszą psychikę zostaje w naszej pamięci na ogrom czasu.

Brak obecności wokół.. Odczuwam brak.

„Czuję się jak małe dziecko, które nagle zdało sobie sprawę z tego, że zostało samo w wielkim sklepie. Zagubione, przerażone, z niepewną przyszłością. Chodzi między kolejnymi działami i gorączkowo, z paniką w oczach szuka znanych sobie osób, aby w końcu móc poczuć ciepło i bezpieczeństwo. Z każdą chwilą łzy napływają mu do oczu, stara się być silne, ale tak naprawdę nie potrafi. Zdało sobie sprawę z tego, że straciło oparcie, straciło siłę, wiarę w siebie, miłość, ciepło i dom… a przyszłość maluje się w czarnych barwach, bo cokolwiek zrobi i tak będzie źle… Czuję się trochę jak taki bohater tragiczny nad którym wiszą czarne chmury przeznaczenia. Nie ucieknę przed losem, nie wygram tej walki. Wszystko mnie dopadnie i łupnie w plecy w najmniej oczekiwanym momencie.
Czuję się podle kiedy wracam od Niego do domu. Patrzę w oczy męża i zadaję sobie pytanie, kim ja tak naprawdę jestem? Kto mi dał takie prawo, aby bawić się uczuciami tego człowieka.. każdego dnia kłamać, że nic się nie dzieje, a wszystkie złe chwile między nami to jego chora wyobraźnia. Ile razy powiedziałam, że po prostu się mu wydaje, że się od niego odsunęłam, że od niego uciekam… te słowa stały się dla mnie stałą wymówką, która jest tak śmieszna, że aż czuję, że chce mi się tarzać po podłodze w głupawce.
Powiedział mi, że się pogubiłam, a ja sama czuję się zagubiona… ale nie miał racji. Kiedy siedziałam na Jego łóżku po nocy spędzonej w Jego ramionach… z dala od męża… zdałam sobie sprawę z tego, że właśnie w tym momencie się odnalazłam, bo właśnie tu.. w tym domu.. obok tego bruneta jest moje miejsce na ziemi. Czuję, że to z nim pragnę dzielić resztę życia. Uciec na koniec świata, leżeć w trawie i obserwować gwiazdy, czekać na tą jedną, która spadnie. Czuję, że jestem w stanie zerwać ze wszystkim i tak naprawdę nic mnie nie obchodzi…
Czuję, że jestem podłą, zimną suką. Czuję, że sama nie wiem czego tak naprawdę chcę. Czuję, że kiedy mąż dowie się o tym, że sypiam z jego najlepszym przyjacielem nastąpi koniec świata. Nadejdzie apokalipsa, a ja w tym momencie stracę wszystko. I będę jak to dziecko ze sklepu, które nie wie co ma dalej ze sobą zrobić, bo w momencie wiatr porwał całe jego szczęście.”tumblr_n57f4uGotP1tqyt77o1_500

Jak cieszyć się życiem

  1. Nakładasz maskę aby przypodobać się innym – jeśli twarz jaką pokazujesz innym jest zawsze maską jaką nakładasz w zależności od tego z kim przebywasz, pewnego dnia nie znajdziesz niczego pod tą maską. Ponieważ spędzasz zbyt wiele czasu koncentrując się na tym jak inni postrzegają Ciebie i kim chcą abyś był, w końcu zapominasz kim właściwie jesteś. Więc przestań bać się tego to co sądzą o Tobie inni i jak Cię osądzają, musisz wiedzieć kim jest prawdziwa „Ja”. Nie musisz być doskonały aby przypodobać się innym. Pozwól im czuć się zainspirowanymi przez to jak radzisz sobie ze swoimi niedoskonałościami.
  2. Pozwalasz innym tworzyć marzenia za Ciebie - największym wyzwaniem w życiu jest odkrywanie kim jesteś, drugim to bycie szczęśliwym i zadowolonym z tego co odkryłeś. Ważne jest tutaj podjęcie decyzji aby pozostawać w zgodzie z tym jakie są Twoje marzenia i cele. Czy ludzie się z Tobą nie zgadzają? Jeśli tak to dobrze! To znaczy, że potrafisz podążać swoją własną ścieżką i bronić tego w co wierzysz. Być może czasem zrobisz rzeczy, które inni postrzegają jako szaleństwo, ale pamiętaj to Ty masz być szczęśliwy ze swoich wyborów, nikt inny. Przeczytaj jak odkryć swoją pasję
  3. Utrzymujesz kontakty z toksycznymi znajomymi – nie pozwól innym zarażać Ciebie ich negatywnymi nastrojami, przekonaniami, narzekaniem i marudzenie. Nie pozwól żeby złapali Cię w błędne koło maruderstwa i niezadowolenia z życia. To z kim utrzymujesz kontakty jest twoim wyborem, nie obowiązkiem. Utrzymuj kontakty z osobami, które charakteryzuje miłość zamiast gniewu, hojność zamiast chciwości, cierpliwość zamiast nerwowości. Możesz przeczytać mój post o tym „Jak przestać narzekać”.
  4. Jesteś samolubny – to co zrobiłeś dla samego siebie umiera z Tobą, to co zrobiłeś dla innych żyje w ich sercach.
  5. Unikasz zmian i rozwoju - jeśli chcesz znać przeszłość spójrz gdzie jesteś w tym momencie. Jeśli chcesz znać przyszłość obserwuj swoje obecne działania. O tym jak dzisiaj budować pozytywne nawyki aby cieszyć się z ich efektów jutro przeczytasz tutaj.
  6. Poddajesz się gdy napotykasz przeszkody -  nie ma czegoś takiego jak porażki, są tylko rezultaty. Nawet jeżeli wszystko nie idzie po twojej myśli nie poddawaj się. Wyciągnij wnioski, ucz się z tego co się wydarzyło i działaj dalej. Małymi krokami ale do przodu! Zbuduj swoją samodyscyplinę
  7. Próbujesz mieć wszystko pod kontrolą – czasem musisz się zrelaksować i pozwolić rzeczom zdarzać się nie próbując wszystkiego wokół kontrolować. Wszystko co się wydarza ma znaczenie niezależnie od tego czy w tym momencie to rozumiesz czy nie. Z czasem wszystko ułoży się w całość.
  8. Nie sięgasz po to na co zasługujesz - wiedz na co zasługujesz, nie zadowalaj się niczym co jest poniżej tego poziomu.
  9. Bez końca czekasz na jutro – czekasz bo „jutro” może pojawi się nowa okazja, na którą czekasz przez ostatnie kilka bądź kilkanaście lat. Czekasz, bo jutro może będzie Ci się chciało podjąć niezbędne kroki aby osiągnąć to czego pragniesz, a jutro czekać będziesz na pojutrze i tak w nieskończoność… Czekasz bo wydaje Ci się, że masz więcej czasu. Ale pewnego dnia obudzisz się i już tego czasu nie będziesz miał nie osiągniesz tego o czym od zawsze marzyłeś i pozostaniesz z długą listą wymówek, które i tak wiesz, że sam sobie stworzyłeś. Przejmij kontrolę nad własnym życiem
  10. Jesteś leniwy i „bez wyrazu” – nic nie należy Ci się od życia, to światu należy się coś od Ciebie. Przestań fantazjować i zacznij DZIAŁAĆ. Buduj swój charakter a nie worek z niespełnionymi marzeniami. Weź pełną odpowiedzialność za swoje życie, przejmij za nie kontrolę. Jesteś ważny i jesteś potrzebny. Jest za późno na to aby siedzieć „na tyłku” i czekać na kogoś żeby kiedyś coś zrobić. To kiedyś jest DZISIAJ a ten ktoś to nikt inny jak TY! Weź odpowiedzialność za swoje życie

tumblr_mrhquiWIbN1sxmkg1o1_500

Pokochać Samotność.

Świat pędzi jak pociąg, wraz z coraz większymi osiągnięciami nauki, wzrasta szybkość naszego życia. Janusz L. Wiśniewski napisał w „Opowieści dworcowej”, że aby poczuć swoją samotność trzeba się zatrzymać. Trzeba przestać pędzić wraz z pociągiem życia i zwolnić nieco…  Myślę, że niezależnie czy ktoś pędzi by zapomnieć, czy też pędzi by „mieć”, w końcu następuje ta chwila zadumy nad sobą i życiem. Czasem są to święta, spotkanie z przyjaciółmi, a czasem jakieś nieoczekiwane wydarzenie lub tylko słowa, które zapadły głębiej niż inne. Kiedy już człowiek się zatrzyma, widzi obok ludzi uciekających przed samotnością, bojących się samotności, chorujących na samotność… Samotność - „dżuma naszych czasów”.  Myślę, że to nie chodzi o brak drugiego człowieka obok, bo jego braku nie zastąpi tłum. Można być samotnym w tysięcznym tłumie i nie być samotnym jako jedyny człowiek na pustyni. Można być samotnym we dwoje i w gronie przyjaciół. Samotność to stan świadomości. Dlatego też może być sterowana naszym mózgiem, myślami, naszymi obawami i fobiami, naszą psychiką. Tak naprawdę każdy człowiek jest w życiu sam. Prowadzi swoje życie, steruje nim sam i ponosi konsekwencje własnych słów, decyzji i czynów. Nie pomoże tu tak bardzo pożądana wielka miłość i obecność obok ukochanego czy przyjaciela. Często nawet nie czujemy tego trzymania za rękę, cierpimy w samotności, myślimy w samotności, czujemy w samotności. Może ciężko w to uwierzyć kiedy się marzy o wielkiej miłości z napisem „żyli długo i szczęśliwie”. Może ciężko zrozumieć, kiedy myśli nasze ograniczają się do poszukiwań drugiego człowieka, tak za wszelką cenę, żeby tylko nie być samotnym. Samotnym się jest, tak jak pisze Wiśniewski, od urodzenia aż po śmierć. W tej samotności nie może nam pomóc żaden człowiek. Ileż ludzie przeżyli już, przeżywają lub będą przeżywać sytuacji, kiedy przekręcając się z boku na bok nocą i patrząc na śpiącą sylwetkę obok, równo i spokojnie oddychającą, nie budzą jej. Nie próbują nawet podzielić się problemem, zmartwieniem, myślami… Nie ważne, czy z miłości chcą podarować kochanemu czy kochanej spokojną noc, czy też wyczuwają obcość i brak zrozumienia z drugiej strony.  Jesteśmy sami, we własnej człowieczej samotności. W samotności podejmowania decyzji, kształtowania własnego światopoglądu, własnego zdania na tematy różne i własnego gustu.  Może właśnie tu jest miejsce dla Boga? Może właśnie dlatego istnieje, aby wypełnić tę lukę w ludzkiej świadomości (narodzin, kształtowania własnego człowieczeństwa, cierpienia i śmierci),  której nie można wypełnić innym człowiekiem? Strach przed samotnością bywa ogromny. Zawsze czujemy się silniejsi  w towarzystwie. Ale czy jest się czego bać? Przecież wystarczy tylko polubić bycie ze sobą, polubić siebie… Wystarczy tylko pokochać swoją samotność… Tak naprawdę boję się tylko jednego… niedołęstwa…4w3

Czego nienawidzisz u ludzi?‎

• Nienawidzę tego, że są tak nietolerancyjni. Jak można wyśmiać innego człowieka tylko dlatego, że czymś się wyróżnia w tłumie? Przecież to chore. A osoby o innym kolorze skóry? Czym sobie zawiniły, że niejednokrotnie są wyzywane? Ludzie o innej wierze? Ludzie o innej orientacji seksualnej? To ich życie. Dlaczego ktoś potrafi się z nich śmiać przez takie coś? Dla mnie to nie jest normalnie. Przecież każdy powinien oceniać innych po tym co ma w sercu a nie po tym jak wygląda czy do kogo się modli.
• Nienawidzę tego, że są tak fałszywi.Jak można mówić komuś, że się go lubi i w ogóle a za plecami go wyśmiewać z innymi? To beznadziejne. A później się wszyscy dziwią, że tacy ludzie nie potrafią już zaufać tak jak kiedyś. Nie łatwiej porozmawiać z taką osobą szczerze? Powiedzieć jej, że wcale nie ma się ochoty spędzać z nią tak dużo czasu. Zaboli, ale na pewno mniej niż świadomość, wyśmiewa się tą osobę za plecami.
• Nienawidzę ludzi, którzy decydują się na „wychowanie” dzieci skoro wcale nie są na to gotowi. Czy oni nie widzą, że tylko tym wyrządzają dziecku krzywdę? Co z tego wychodzi? Nienawiść do dziecka, obwinianie go o to, że się pojawiło i zniszczyło ich związek a nawet i patologia. Jak można uderzyć swoje dziecko? Nie rozumiem tego.
• Nienawidzę ludzi, którzy uważają się za kogoś lepszego tylko dlatego, że mają pieniądze. One nie czynią z nas nikogo lepszego przecież. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Liczy się to co mamy w sercu. To po tym można poznać wartość człowieka.
• Nienawidzę tego, że są tak bezlitośni. Potrafią ranić i słowami i czynami. Jak można kogoś uderzyć? Jak można znęcać się nad słabszymi?
• Nienawidzę tego, że nie raz są tak niewdzięczni. Uważają, że im się wszystko należy i nawet głupiego „dziękuję” nie potrafią powiedzieć.
• Nienawidzę tego, że nie patrzą na serce drugiego człowieka tylko na jego wygląd.
• Nienawidzę tego, że potrafią obgadywać wszystkich dookoła a swoich wad nie potrafią dostrzec.
• Nienawidzę gdy człowiek bawi się uczuciami innych. Przecież ludzie to nie zabawki! Nie zapominajmy o tym.
• Nienawidzę tego, że w ludziach zanika jakakolwiek wrażliwość na krzywdę innych. To przecież nie doprowadzi do niczego dobrego.
• Nienawidzę tego, że tak często pozwalają abyśmy się do nich przywiązali a później odchodzą.
• Nienawidzę gdy ktoś wymyśla sobie wielkie problemy i choroby psychiczne. To wcale nie jest zabawa. Z głupoty uzależnicie się od żyletki i będziecie mieli zniszczone ciało do końca życia.. No, ale przecież nikt mnie nie posłucha. Ale mam takie pytanie do wszystkich, którzy się tną przez nudzę i wymyślone problemy. Zastanawialiście się kiedyś nad tym, że osoby, które mają powody do samookaleczania się, patrząc na Was mogą poczuć się troszkę urażone? Wiem, że niektórych boli to. A szczególnie wtedy, że przez Was osoby z problemami są wyśmiewane bo z góry jest założone, że i oni tną się dla szpanu czy wymyślają sobie problemy01qad.

Przeprowadzka

Nie chciałam się przeprowadzać bo żyłam na wsi, tu miałam dużo przyjaciół, byłam tu lubiana. Wróćmy do Siedziałam z moją najlepszą przyjaciółką, na pierwszej lekcji była godzina wychowawcza. Wychowawca zaczął rozdawać stare legitymacje. Podszedł do mojej ławki i podał mi moją legitymację i powiedział, że jest mu bardzo przykro. Nie wiedział o co mu chodzi. Po chwili przyszło mi do głowy, że to może chodzić o sprawdzian szóstoklasisty, ale się myliłam. Wychowawca skończył rozdawać legitymacje, podszedł do biurka. Powiedział: „Przykro mi, ale za rok w gimnazjum będzie nas o jedną osobę miej”. Wszyscy zaczęli się rozglądać po całej klasie. A Pan Kowalczyk dodał: „Dorota, może nie wiesz jeszcze ale…” i nie skończył. Zaczął szukać czegoś w swojej teczce. Wyciągną podania do gimnazjum. Zaczął szukać. Znalazł. Popatrzył się chwilę. Zrobiło mu się smutno. Zaczął iść z moją stronę ja uż wtedy wiedział, że coś jest nie tak. Podszedł do mnie, popatrzył się na mnie zrobiło się wszystkim żal wychowawcy i mnie. Położył podanie i podsuną do mnie. Ja na niego spojrzałam ze łzami w oczach. Powiedział: „jak widać Dorota nie będzie już z nami chodzić do szkoły. Dorota proszę daj to podanie twoim rodzicom, bo dzwonili do mnie żebym ci je oddał, ponieważ zmieniasz szkołę. Przykro mi z tego powody ale chyba już nie ma odwrotu.” Łzy mi pociekły po policzku. Wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć, pocieszać mnie, mówi, że wszystko będzie dobrze i pytali dlaczego? JA nie mogłam nic odpowiedzieć, bo nic nie wiedziałam. Wcześniej trochę źle się z rodzicami dogadywałam i może dla tego mi jeszcze o tym nie powiedzieli. Poszłam po lekcjach zaraz do domu. W domu zastałam rodziców zawołali mnie o kuchni i powiedzieli, że obiad już gotowy. Ja ze łzami w oczach zeszłam na duł rodzice zaczęli pytać co się stało ja milczałam, po chwili powiedziałam że się dowiedziałam o przeprowadzce oni zaczęli milczeć ja rzuciłam podanie do mojego gimnazjum no teraz to już byłego gimnazjum na stół. Mama powiedziała: „Córciu przepraszamy cię za to ale dostaliśmy tam lepszą pracę i planujemy kupić mieszkanie” ja odpowiedziałam: „dla was liczy się tylko praca i pieniądze, ale moje szczęście to nie! Kuba nie będzie się tym przejmował, bo to jest chłopak, ale ja tak, bo przez was tracę przyjaciół i wszystko co chciałam, nigdy was nie obchodziłam robiliście wszystko bez mojej świadomości dziękuję wam za to! nienawidzę was!” i wyszłam trzaskając drzwiami. Po drodze spotkam mojego starszego brata o rok Kubę słyszał moją rozmowę a raczej kłótnię z mamą i tatą. Zszedł on na duł i zapytał czemu ich nie zapytamy o zdanie. Oni po prostu milczeli. Ja znalazłam żyletkę zaczęłam się ciąć, na początku bolało i piekło potem nic nie czułam. Czułam wtedy tylko nienawiść do rodziców i chęć śmierci. Ręce zaczęły mocno krwawić. Ja sie położyłam i zaczęłam płakać. Myślałam że to tylko zły sen. Po chwili zasnęłam. rano obudziłam się cała w krwi. Nie odezwałam się do rodziców i nie zjadłam śniadania.