„Wiele beczek soli trzeba zjeść razem, aby wypełnić obowiązek przyjaźni”

Nasze miłości i przyjaźnie bywają nieraz banalne, powierzchowne i trwają krótko, ponieważ unikamy w nich cierpienia za wszelką cenę. W jaki sposób? Bądź to usiłując przerzucić całe nasze cierpienie na przyjaciela, obarczając go niesprawiedliwie własnymi ciężarami życia, bądź też uciekając od niego, kiedy z kolei on sam doświadcza życiowych trudności i cierpień. Małoduszne przerzucanie własnych ciężarów życia na bliźniego, jak też ucieczka od niego w chwili jego cierpienia, odsłaniają egoistyczne szukanie siebie w drugim, które trudno nazwać przyjaźnią.
Kiedy cierpimy, obecność przyjaciela sprawia nam prawdziwą radość. Jest ona źródłem ulgi i pocieszenia w cierpieniu. Ale kiedy z kolei cierpi nasz przyjaciel, trwamy przy nim, choć sprawia nam to ból. Wierność przyjaźni każe nam jednak towarzyszyć przyjacielowi. Współczucie oraz pomoc w cierpieniu przyjaciela wzmacnia, cementuje i pogłębia przyjaźń. Współczucie w cierpieniu nie oznacza jednak symbiotycznego zlania się z cierpiącym przyjacielem. W relacji przyjaźni każdy z przyjaciół podejmuje sam pełną odpowiedzialność za własne życie, korzystając z pomocy przyjaciela. Udzielone w chwilach trudności wsparcie posiada jednak swoje granice.
Krzywdzimy przyjaciela nie tylko wówczas, kiedy uciekamy od niego w chwilach jego cierpienia, ale także wówczas, kiedy usiłujemy rozwiązywać wszystkie jego problemy i przejmować na siebie odpowiedzialność za jego życie. Przyjaźń nie zwalnia nas z odpowiedzialności za własne życie, także w chwilach trudnych. Wręcz przeciwnie, mobilizuje wzajemnie przyjaciół do pełniejszej odpowiedzialności za życie i zadania, które ono stawia przed każdym z nich

.tumblr_mqwfl8o6XW1subcffo1_500 tumblr_mrgotojfbv1saswnwo1_500

Gdy jesteśmy zazdrośni, przekonujemy się, że kochamy, tak jak przekonujemy się, że żyjemy, kiedy nas coś boli.

Zazdrość jest niezwykle silnym uczuciem, mającym umiejętność ogarnięcia i przejęcia całej kontroli nad czyimś umysłem. Powoduje to narastającą złość, czasami nawet i nienawiść, ogółem same negatywne emocje, które żywi się do osoby, która nam coś „zabiera”, posiada coś, czego my nie.
Zazdrość niszczy, zostawia pustki w organizmie, wyrządza szkody często niemożliwe do naprawienia.
Narastająca zazdrość może również prowadzić do depresji, czy też znacznego obniżenia samooceny, straty samokontroli.
Myślę, że każdy był kiedyś zazdrosny. Ja bardzo często bywam zazdrosny o swoją drugą połówkę, o przyjaciół. Zawsze boję się, że ktoś mi te osoby odbierze, że ich stracę. I to wcale nie oznacza, że nie mam do nich zaufania. Mam do nich ogromne zaufanie, lecz bardzo mi na nich zależy i martwię się, że ktoś lepszy ode mnie mi to wszystko zabierze.
Zazdrość nam pokazuje, jak bardzo nam na czymś lub kimś zależy. Aczkolwiek powinniśmy nad nią zapanować, ponieważ możemy przez nią się wiele nacierpieć.
Jeśli komuś coś zazdrościmy – musimy spojrzeć na siebie, docenić to co mamy i żyć. Po prostu żyć. Często jesteśmy zaślepieni zazdrością i nie widzimy tego, co mamy. A musimy to zauważyć.

tumblr_msvax7Q1nT1sd8mlwo1_500

Odejście ważnej osoby.

Wraz z odejściem ważnej osoby w naszym sercu czujemy pustkę, która niszczy nas od środka. Ukazuje się nieustający ból w przykrych momentach naszego życia.
Wraz z bólem ukazuje się bezsilność. Mamy poczucie, że nie możemy zrobić nic, co zatrzymałoby odchodzącą od nas osobę, która była dla nas niesamowicie ważna.
Niewidzialna powłoka opatula nasze zranione serce. Czujemy się niekochani, samotni.
Często pojawia się w nas niechęć do życia. Tylko nieliczni, czyli silne emocjonalnie i psychicznie dają sobie radę, potrafią przecierpieć wszystko, tylko po to, aby znów biec w pogoni za szczęściem.
Równie jak inni potrzebują wsparcia oraz pomocy.
Są ludzie bardzo słabi emocjonalnie jak i psychicznie. Nie należy się z nich wyśmiewać, wytykać palcami. Oni potrzebują wsparcia, naszej pomocy. Potrzebują nas samych. Należy przy nich być.
Często jest tak, że kiedy cierpimy poznajemy osobę, która staję się dla nas ukojeniem. Naszego bólu, cierpienia i tęsknoty.
Chociaż jesteśmy przygnębieni, rozdarci od środka. Czas uśmierzy ból.
I jeszcze jutro się obudzisz, i zaboli.. Ale z każdym dniem będzie bolało coraz mniej. Z każdym dniem będziemy stawali się silniejsi, dzięki osobom, które przy nas są.
I wraz z odejściem ważnej dla Ciebie osoby, umiera część Ciebie.
Czasem zadajemy sobie pytanie „Jak kocha to wróci?” Nie, jeśli kocha to nigdy nie zostawi.
Najgorzej jest iść samemu tą samą trasą, którą kiedyś przemierzaliśmy z ważną nam osobą.

Myśli samobójcze.Męczą.Nienawidze ich.

Przychodzą one każdego dnia.
Wdzierają się niepostrzeżenie do mojej głowy i wędrują do myśli.
Wbijają się w nie swoimi haczykami i nie mogę ich oderwać.
Nie wiem dlaczego się tam znajdują.
Czasem patrzę w lustro i widzę w nim kogoś, kogo w ogóle nie znam.
Zastanawiam się kim jest ta osoba i co ona robi.
Do czego ona dąży?
Czego pragnie od życia?
Mam ochotę uderzyć pięściami w lustro, chcę patrzeć jak tłucze się na małe kawałki.
Potem pozbierać je i pochować gdzie tylko się da, abym więcej nie musiała patrzeć na to co pokazuje.
Bo samo patrzenie boli. A dlaczego?
Bo ukazuje mi prawdę.Mogę się okłamywać, że jest inaczej, ale ono zawsze pokaże mi prawdę.
Żałuję, że nie umiem docenić tego co mam.
Nie każdy ma tak dobrze jak ja.
Potrafię tylko ranić i zadawać ból innym.
W tym jestem dobra.Nikt tak nie potrafi.
Jestem pasożytem , który czerpie korzyści i zabija dzień po dniu wszystkich, którzy chcą mi pomóc i którzy mnie kochają.Inaczej nie potrafię.
Zamiast być wdzięczną za to, że nikt mnie nie bije, mam dach nad głową i wszyscy chcą mojego szczęścia, ja odpłacam im się w taki, a nie inny sposób.

Nie umiem inaczej.
Nie umiem być tym kim być powinnam.
Nie umiem myśleć o innych.
Nie umiem kochać.
Nie umiem normalnie żyć.

gfdfh