Wszyscy wypowiadają się na temat samobójców. Czas na mnie.

Niestety, dość niedawno sama mogłam się tak nazwać, a dokładnie to niedoszłym samobójcą – na szczęście. Także ten temat jest mi dość znany i bliski.
‚wiesz za co najbardziej dziękuje Bogu ? za to że żyję. bo nieraz były takie momenty, że przeklinałam życie robiąc wszystko by zniknąć na zawsze.’
Według mnie osoba, która myśli o śmierci, o życiu – ale po tamtej stronie, to nie osoba, która jest tchórzliwa, którą często określamy – ‚bez rozumu, bez perspektyw, bez mądrości życiowej, po prostu idiota – bo niby jak ktoś tak mógł postąpić’ – mylimy bardzo często wyrażenia. Nie znamy danej osoby, nie znamy sytuacji, ale oceniamy – po co ? Ja jedynie taką osobę nazwała bym osobą bezsilną i bezradną.
Dlaczego.
Często nazywamy takim określeniem noworodka, małe dziecko, które nie potrafi jeszcze chodzić, które nie potrafi samo się nakarmić, które nie potrafi mówić – właśnie, to oto dziecko, pokazuje swoje uczucia poprzez płacz. Mała/Mały lekko zakrupi, pomarudzi mama już jest obok. Gdy zapłacze – mama weźmie na ręce i utuli. Każdy z Nas jest dzieckiem, każdy z Nas potrzebuje zrozumienia, potrzebuje przytulenia, ale przede wszystkim obecności i miłości – o której tak często zapominamy. Osoba, która cierpi, która nie potrafi uporać się z danym problemem zazwyczaj nie mówi o tym każdemu – szuka jedynie osoby, która zwróciła by na nią chociaż jakąkolwiek uwagę – tą choćby najmniejszą. A my wtedy ukierunkowujemy się przeciwnie – unikamy Jej uznając, że nie potrafimy danej osobie pomóc. Odchodzimy, mimo że woła o pomoc. Osoba dorosła nie wyciągnie rąk w Naszą stronę jak małe dziecko, to my powinniśmy tą dłoń wyciągnąć do Niej, ale często tego nie robimy – tak jest prościej. Samobójca nie cierpi na zewnątrz, ale wewnątrz. Chowa uczucia w środku, stymuluje je każdego dnia, a jeśli nie ma przy Nim nikogo – te uczucia w końcu nabierają efektu końcowego – decyzji o śmierci.
Spotykam się często ze śmiercią młodych osób, śmiercią samobójczą. Niektórzy twierdzą, że były to młode osoby, nastolatkowie więc ludzie tłumaczą to jako ‚głupota, małostkowe i młodzieńcze myślenie’ – a gdzie oni wtedy byli? Z własnego doświadczenia wiem, że dorośli często unikają oznak bólu i cierpienia u swoich dzieci. Tłumaczą, że to pierwsza miłość, całe życie przed Nami. Właśnie pierwsza, ale dla Nas na tą chwilę – najważniejsza.
Mogłabym mówić dużo na ten temat, ale to nie ze mną rozmawiać. Uważam, że osoby dorosłe powinny cofnąć się do młodzieńczych lat i przypomnieć sobie, co wtedy czuli, może wtedy by się nie bali rozmawiać ze swoimi dziećmi.
W tym świecie jest brak jakiegokolwiek zrozumienia, jakiegokolwiek wsparcia i empatii – tyle mam do powiedzenia.indeks

Ukrywanie łez jest takie cudowne ;)

Ukrywam łzy, bo nie potrzebuje wymuszonego przez nikogo współczucia, ani niepotrzebnych słów żalu i skruchy, w kierunku mojej osoby.
Ciężko jest mi komukolwiek zaufać i jeśli nawet możliwość porozmawiania z osobą nieznajomą powoduje ukojenie i lekkość na sercu, w moim przypadku to nie działa, mimo, że tą regułę wyznaję. Ufam jedynie nielicznym, jedynie tym, którzy są ze mną zawsze. Tym, którzy wiedzą o mnie wszystko, przede wszystkim, dlatego, że ja im na to pozwoliłam. Otworzyłam przed nimi bramę, aby mogli ujrzeć moje wnętrze. Podarowałam im klucz do swojego serca, aby mogli je pokochać. Nie mówię nigdy przypadkowo napotkanej osobie na mojej drodze, o moich problemach – to logiczne i z natury normalne, a więc ukrywam swoje łzy, ani uniknąć zbędnych pytań, na które i tak dana osoba nie usłyszałaby odpowiedzi. Wolę niestety cierpieć w samotności, pokrywając policzki srogimi łzami, co nie zawsze pomaga. Wolę towarzystwo bliskich i zaufanych mi osób, niż osób fałszywych, jedynie grających uprzejmość z litości wobec mnie.
Łzy dla mnie są symbolem cierpienia, oznaką bezsilności i nieradzenia sobie z problemami, a więc nie są na pokaz i nie są dla wszystkich.images

Czy rezygnując z kogoś można uczynić go szczęśliwym? Czy można zabić w sobie, miłość, aby ta druga osoba była szczęśliwa kochała inną/innego? Czy jest możliwe przestać kochać, jeżeli kocha się naprawdę? Czy najwyższą ceną jest śmierć, czy zabicie własnych uczuć?

„Czy rezygnując z kogoś można uczynić go szczęśliwym?” – jeżeli druga osoba bardzo tego chce, myślę, że nie mamy wyjścia i chcąc, nie chcąc musimy sobie odpuścić. Ale wiem też, że druga osoba chciałaby na pewno dalej utrzymywać z nami kontakt. Wtedy nie dręczyły by ją wyrzuty sumienia, po odtrąceniu nas, i mogłaby normalnie funkcjonować. Można powiedzieć, że byłaby szczęśliwa i z ukochaną/nym i powodu, że Ty nie jesteś związana uczuciem samotności i wyrzucenia z czyjegoś serca.

„Czy można zabić w sobie, miłość, aby ta druga osoba była szczęśliwa kochała inną/innego?” & „Czy jest możliwe przestać kochać, jeżeli kocha się naprawdę?” – jestem świadoma tego, że miłość nie jest prostym uczuciem i nie można tak po prostu go z siebie wyrzucić. Ale wiem też, że uczucie to, najzwyklej zaniedbane – zanika. Miłość może przetrwać tylko wtedy, gdy jest odwzajemniana.”Czy najwyższą ceną jest śmierć, czy zabicie własnych uczuć?” – tutaj bez wahania odpowiem, że zabicie własnych uczuć jest właśnie tą ‚najwyższą ceną’. Uważam, że nie warto tracić cennego daru od Boga, jakim jest życie. Nigdy nie powinniśmy nim hańbić. Wszystkie uczucia zanikają. Zależy to od czasu, dbałości i samego serca. Miłość długotrwale zaniedbywana i nieodwzajemniona – zanika.

yt

Przede wszystkim chciałam powiedzieć, że zadałaś bardzo trudne pytanie, nad którym zastanawiałam się juz 3 dni i dalej nie mogę nic wymyślić. Być może nie będzie to dla Ciebie (i dla innych) dość wystarczająca odpowiedź, ale w każdym razie postaram się.”Czy rezygnując z kogoś można uczynić go szczęśliwym?” – jeżeli druga osoba bardzo tego chce, myślę, że nie mamy wyjścia i chcąc, nie chcąc musimy sobie odpuścić. Ale wiem też, że druga osoba chciałaby na pewno dalej utrzymywać z nami kontakt. Wtedy nie dręczyły by ją wyrzuty sumienia, po odtrąceniu nas, i mogłaby normalnie funkcjonować. Można powiedzieć, że byłaby szczęśliwa i z ukochaną/nym i powodu, że Ty nie jesteś związana uczuciem samotności i wyrzucenia z czyjegoś serca.”Czy można zabić w sobie, miłość, aby ta druga osoba była szczęśliwa kochała inną/innego?” & „Czy jest możliwe przestać kochać, jeżeli kocha się naprawdę?” – jestem świadoma tego, że miłość nie jest prostym uczuciem i nie można tak po prostu go z siebie wyrzucić. Ale wiem też, że uczucie to, najzwyklej zaniedbane – zanika. Miłość może przetrwać tylko wtedy, gdy jest odwzajemniana.”Czy najwyższą ceną jest śmierć, czy zabicie własnych uczuć?” – tutaj bez wahania odpowiem, że zabicie własnych uczuć jest właśnie tą ‚najwyższą ceną’. Uważam, że nie warto tracić cennego daru od Boga, jakim jest życie. Nigdy nie powinniśmy nim hańbić. Wszystkie uczucia zanikają. Zależy to od czasu, dbałości i samego serca. Miłość długotrwale zaniedbywana i nieodwzajemniona – zanika.

Opisz mi swój wymarzony świat.‎

Wymarzony Świat!
To całkiem fajna sprawa.
Świat bez bólu,smutku, cierpienia, wyzwisk, ran, kłótni, fałszywych ludzi, zboczeńców, gwałcicieli, tragedii, śmierci.
Przenoszę Was w krainę moich marzeń!
Płyniemy drewnianą łódka,którą lekko odpychają strumienie wody.Płyniemy.
Płyniemy w stronę marzeń.
Widzimy mały domek, w domku szczęśliwą rodzinę spożywającą posiłek.Co najważniejsze szczęśliwą rodzinę.
Po drodze ku naszym marzeniom napotykamy nadzieję.
Nadzieję,która w nas wierzy, która daje nam siłę, by wierzyć w lepsze jutro.
Tak, a teraz po przytulasku!
To ciepło!Ah…
Nadzieja odprowadza nas na zieloną łąkę, pełną różnego rodzaju kwiatów,ziół.
Wyciąga rękę. Opuszkami palców dotyka nieba.
Rozsypuję wokół nas pył.Ni to pyłek kwiatów, ni ziół.
Unosimy się!Widzisz widzisz! To przecież my!
Stacja:Dzieciństwo.
Zza drzwi wysuwa się nos mamy.
„Jak ty wyglądasz!?Marsz do łazienki”,”Chodź do domu,już koniec na dzisiaj!”.
Zajadasz masę kanapek, popijając jedzenie ciepłym mlekiem, prosto od krowy.
Kładziesz się spać.
Mamusia wyciąga twoją ulubioną książeczkę, którą znasz na pamięć, jednak uwielbiasz jej treść.
Słyszysz przy tym głos osoby,którą tak bardzo kochasz. Czy to nie piękne?
W końcu zasypiasz.
Widzisz to światełko?! Bo ja tak!To tam na końcu!Widzisz?
Wyruszamy w stronę światła.
Zamykamy oczy.Przenosimy się tam.Tam gdzie mieszkają szczęśliwe duszę.
Słyszysz gołębie. Pojawiają się znikąd .Ciągną nas za białe szaty,lekko unosząc nad ziemią.
Coraz wyżej,pierzaste chmury. Nabieram je na dłonie,zachowuję,bo myślę,że wrócę.
Po chwili widzisz ich, tych, których tam na dole nie ma.
Babcia.Dziadek. Ciocia. Mama. Tata. Wujek. Siostra. Brat.
Tęskniłe(a)ś?
Bo ja bardzo!
Wiesz ja tu zostaję!Nie wiem jak ty.
Odpowiadasz”Wracam”.
Pamiętaj, że będę na Ciebie czekać, tu w krainie wiecznej szczęśliwości.
Nie zapomnij!
„Nie zapomnę!”
Żegnaj! yt

Co jest na tym świecie najgorsze ?‎

Na tym świecie jest dużo rzeczy złych … Z dnia na dzień jest ich coraz więcej i więcej..
Ludzie zapominają co to TOLERANCJA…
Ludzie zapominają co to prawdziwa przyjaźń , miłość i szczęście..
Ludzie noszą w sercach ból i szarość ..
Coraz więcej na świecie jest monotonności.. Monotonności , która zabija…
Coraz więcej na świecie jest fałszu i nienawiści..
Coraz mniej ludzi jest dobrych , o wspaniałych sercach …
Coraz mniej ludzi docenia osoby , które są tego warte ..
Ludzie nie walczą o cele i marzenia…
Ludzie udają naszych przyjaciół aby tylko nas zranić …
Ludzie zabijają się …
Ludzie gubią się w życiu …
Ludzie , dzielą się na klasy..
Ludzie wyśmiewają się z siebie..
Ludzie zatracają się w wirze kariery i pieniędzy..
Ludzie odtrącają od siebie swoich przyjaciół , rodzinę i szczęście..
Ludzie nie cieszą się z małych chwil szczęścia..
Ludzie zapominają co to pomoc…
Ludzie stają się robotami, które mają skamieniałe serca..
Ludzie przechwalają się tym co mają tym którzy chcieliby to mieć ale nie mogą …
Matki zabijają dzieci..
Ludzie zapominają co to wiara..
Ludzie mimo że żyją są już martwi..
Ludzie są potworami wobec słabszych …
Ludzie nie szanują się …
Ludzie słabi , którzy mają problemy mimo że krzyczą pomocy , nikt ich nie słyszy..
Ludzie z dnia na dzień są coraz gorsi.. Zapominają co to dobro… Nie chcą mieć zalet ..
Zapominają co to zalety … Wolą być pełni wad.. złości .. nienawiści.. Wolą być kimś kim kiedyś nie chcieliby być …Ludzie zatracają się i zmieniają nawet o tym nie wiedząc…

,,Życie za­biera nam war­tościowych ludzi. Jest jak wąż, który czając się na swo­ja ofiarę , bez­sze­les­tnie atakuje w naj­mniej ocze­kiwa­nym mo­men­cie. Wy­sysa z niej całą miłość , którą żywiła do nas. Po­zos­ta­wia tyl­ko po pros­tu „ciało” , które z ka­mienną miną ob­chodzi nas sze­rokim łukiem. Na tym po­lega zmiana człowieka na gor­sze. Nie na nosze­niu ce­lowo pop­la­mionych spod­ni, czy ma­lowa­niu paz­nokci ciem­niej­szym ko­lorem. Jeśli kiedy­kol­wiek poczu­jecie , że ko­goś stra­ciliście, bo zmienił go świat to zro­zumiecie o czym mówię .
” Ta­kie jest życie ” – po­wie­dział i od­szedł, nie wiedząc , że właśnie po­siekał jej ser­ce na ma­leńkie ka­wałeczki..” . 

Jaka jest najważniejsza lekcja życia otrzymana przez Ciebie?‎

Nie ufaj za szybko…

Spotykamy człowieka.
Wydaje nam się być bardzo szczery i godny zaufania.
Zbliżamy się do siebie.
Zaczynamy powierzać mu nasze sekrety, marzenia, problemy.
I w końcu ta osoba zadaje nam największy cios.
Zdradza…
Rozpowiada wszystkim to, co my powiedzieliśmy jej.
Rani nas.
Czujemy ból, obrzydzenie.
A czy tego człowieka to interesuje.?
W jakiś sposób porusza.?
Nie.
Bo jest bezduszny i bezuczuciowy.

I zadajemy sobie pytanie.
A może to nasza wina.?
Może to sami do tego doprowadziliśmy.?
Może za szybko zaufaliśmy… 

Jakie jest wegłóg Ciebie największe kłamstwo ?

To dziwne. Składać sobie przysięgę. Obiecywać. I jaki to ma sens? Uciekasz. Zostawiasz. Ranisz. Nie masz pojęcia co w tedy mogę poczuć. A przecież tak kochałeś. Mieliśmy być razem w dobrych i złych chwilach. Pamiętasz? Ja pamiętam to dokładnie.
Nie możesz zostać bo co? Już Ci się nie podobam? Mam inny charakter? Nie wiesz, że ludzie się zmieniają? Przecież mnie znasz. I to nie od dziś. Oddalamy się od siebie każdego pierdolonego dnia. A to nie ma działać w inną stronę? Przypomnij sobie te nocne rozmowy, sms-y. Nie szkoda Ci? Na prawdę nie masz uczuć? Mówiłeś, że kochasz a teraz każesz mi spierdalać? Haa… Żałosne. A znasz to uczucie jak ktoś wyrywa ci serce z klatki piersiowej? Odcina kawałek twojego serca i wkłada je na miejsce jak gdyby nigdy nic a odcięty kawałek wyrzuca za siebie. Nie? Nie wiesz jak to jest? Bo ja się tak właśnie czuje, gdy mówisz mi, że to wszystko nie ma sensu. A przecież każdy nam zazdrościł. Byliśmy parą idealną. A teraz to wszystko nie ma już kurwa sensu? SPÓJRZ.
Tyle osób przeżywa takie rozstania a jednak wracają do siebie bo się kochają. To uczucie tkwi w nich jak pierdolona drzazga. Tylko, ze jest to miłe. Zobacz. Oni jednak maja uczucia. A Ty nie możesz?

Co gorsze ból psychiczny czy ból fizyczny ?

Zdecydowanie ból psychiczny.
Z bólem fizycznym możemy sobie poradzić.
Możemy wziąć na niego tabletki.
Możemy się z nim przyswojowo ”przespać”.
Taki ból jest do uleczenia.
Natomiast ból psychiczny pozostaje z nami do końca życia.
Nigdy o nim nie zapomnimy
Nigdy nie uleci nam z pamięci.
Zawsze jakaś jego cząstka będzie w naszej podświadomości.
Będziemy o nim pamiętać.
Zadaje nam rany, których nie da się wymazać.
Można jedynie go złagodzić.
Czym.?
Bliskością.
Bliskością innych osób.
Bliskością ukochanej osoby.
Zaufanej osoby.
Tylko ona może nam pomóc.
Sprawić, że choć na chwilę o nim zapomnimy.
Że choć na chwilę się od niego uwolnimy. 

Memento Mori.Czy warto pamiętać o śmierci?Czy powinno być to wypisane na naszym sercu?‎

W życiu boimy się wielu rzeczy: bólu, starości, biedy, samotności, niewiadomej, katastrof, kobiety porodu, uczniowie egzaminów, ale dla większości ludzi najstraszniejsze jest chyba umieranie.

Śmierć wydaje się najbardziej przerażającą, a na pewno jest najbardziej nieuniknioną rzeczą na świecie. Dlaczego tak bardzo się jej boimy? Dlaczego jest tak bolesnym wydarzeniem? Dlatego, że nie chcemy opuszczać tego świata. Kurczowo trzymamy się najbliższych; mężów, żon, rodziców, dzieci, przyjaciół, kochanków, itd.

Tak samo postępują ci, którzy pozostają przy życiu. Boją się pozostać sami i nie chcą puścić tej umierającej, odchodzącej duszy. I jedni i drudzy robią to w imię miłości, ale z miłością nie ma to nic wspólnego. Takim myśleniem nie powoduje miłość, a paraliżujący strach przed tym, co się z nami stanie i jak damy sobie radę.

Innych może trzymać przywiązanie do rzeczy materialnych, kariery czy władzy. Jeszcze innych nałóg – alkohol, narkotyki, jedzenie, seks, hazard.

Bardzo boimy się też śmierci, gdyż nie wiemy co się z nami stanie, dokąd pójdziemy po opuszczeniu tego świata. Nie jesteśmy do niej przygotowani. Od samego urodzenia uczono nas najróżniejszych rzeczy, nawet kobiety jak mają rodzić, ale nikt nie uczył nas jak umierać, co to jest śmierć i co po śmierci się z nami dzieje. Gdybyśmy to za życia wiedzieli, uznalibyśmy, że umieranie jest bardzo radosną, szczęśliwą chwilą, której nie tylko nie trzeba się bać, ale należy z radością oczekiwać. Śmierć i narodziny to jedno i to samo. Żeby się urodzić na Ziemi, to tam po drugiej stronie musimy umrzeć. I na odwrót, żeby tam się narodzić musimy tutaj umrzeć, ale to nic innego jak tylko zamiana jednej formy istnienia na drugą.

Wszyscy należymy do Boga i przyszliśmy na Ziemię nie za karę, jak twierdzą niektórzy ludzie czy religie, ale żeby uczyć się w ziemskiej szkole. Gdy przychodzimy na świat pełni ufności, nasze życie przebiega w harmonii i miłości. Jeżeli przychodzimy w żalu, lęku i nieufności, to cokolwiek robimy wszystko jest nimi przepełnione. Mamy żal do Boga, że nas opuścił i pozostawił samych, ale to wcale nie jest prawdą. To nasze błędne myślenie powoduje, że żyjemy w żalu, frustracji, lęku i niezadowoleniu. Dzieje się tak do momentu, w którym zrozumiemy na czym to mylne rozumowanie polega. Może to trwać jedno życie albo kilka. 

Wspomienia …

A ja znowu go widziałam.
Przeszedł obok mnie obojętnie.
Nawet na mnie nie spojrzał.
Zaszyłam się w kącie.
A on nawet drgnął,żeby zapytać co mi jest.
Obiecywał,że mnie nie zostawi.
A teraz?
Teraz już się nawet nie znamy.
Nie pamięta jak mam na imię.
Może miał wypadek i nic nie pamięta?
Ale…
Przecież cały czas na nią patrzy.
Patrzy na nią od 4 klasy podstawówki.
Pamietam jak mu pomagałam.Ale on nie zdobył się na odwage,żeby do niej zagadać.
Chciałam mieć przyjaciela.Tak jak w filmach.Być może oczekiwałam zbyt wiele.
Zostawił,nawet się nie odezwał.Cały świat stał się obojętny.
Człowiek,którego uważałam za skarb odszedł,zapomniał.
Popatrzyłam na niego pełna goryczy ostatni już raz.
I wróciłam do nałogu.Ah.Życie?Ktoś mi wspominał w minionych latach,że będzie jeszcze gorzej.A ja.Ja wierzyłam,że życie przynosi radość,szczęście.Wszystko co dobre.Jednak jestem tylko człowiekiem,pomyliłam się.
Pomyliłam się co do ludzi.
Mam się nie przejmować?Przecież jest tylu ludzi na ziemi,a ja przejmuję się jedym.
Przejmuję się tylko nim jedynym,bo na nim tak mi zależało.