Brak obecności wokół.. Odczuwam brak.

„Czuję się jak małe dziecko, które nagle zdało sobie sprawę z tego, że zostało samo w wielkim sklepie. Zagubione, przerażone, z niepewną przyszłością. Chodzi między kolejnymi działami i gorączkowo, z paniką w oczach szuka znanych sobie osób, aby w końcu móc poczuć ciepło i bezpieczeństwo. Z każdą chwilą łzy napływają mu do oczu, stara się być silne, ale tak naprawdę nie potrafi. Zdało sobie sprawę z tego, że straciło oparcie, straciło siłę, wiarę w siebie, miłość, ciepło i dom… a przyszłość maluje się w czarnych barwach, bo cokolwiek zrobi i tak będzie źle… Czuję się trochę jak taki bohater tragiczny nad którym wiszą czarne chmury przeznaczenia. Nie ucieknę przed losem, nie wygram tej walki. Wszystko mnie dopadnie i łupnie w plecy w najmniej oczekiwanym momencie.
Czuję się podle kiedy wracam od Niego do domu. Patrzę w oczy męża i zadaję sobie pytanie, kim ja tak naprawdę jestem? Kto mi dał takie prawo, aby bawić się uczuciami tego człowieka.. każdego dnia kłamać, że nic się nie dzieje, a wszystkie złe chwile między nami to jego chora wyobraźnia. Ile razy powiedziałam, że po prostu się mu wydaje, że się od niego odsunęłam, że od niego uciekam… te słowa stały się dla mnie stałą wymówką, która jest tak śmieszna, że aż czuję, że chce mi się tarzać po podłodze w głupawce.
Powiedział mi, że się pogubiłam, a ja sama czuję się zagubiona… ale nie miał racji. Kiedy siedziałam na Jego łóżku po nocy spędzonej w Jego ramionach… z dala od męża… zdałam sobie sprawę z tego, że właśnie w tym momencie się odnalazłam, bo właśnie tu.. w tym domu.. obok tego bruneta jest moje miejsce na ziemi. Czuję, że to z nim pragnę dzielić resztę życia. Uciec na koniec świata, leżeć w trawie i obserwować gwiazdy, czekać na tą jedną, która spadnie. Czuję, że jestem w stanie zerwać ze wszystkim i tak naprawdę nic mnie nie obchodzi…
Czuję, że jestem podłą, zimną suką. Czuję, że sama nie wiem czego tak naprawdę chcę. Czuję, że kiedy mąż dowie się o tym, że sypiam z jego najlepszym przyjacielem nastąpi koniec świata. Nadejdzie apokalipsa, a ja w tym momencie stracę wszystko. I będę jak to dziecko ze sklepu, które nie wie co ma dalej ze sobą zrobić, bo w momencie wiatr porwał całe jego szczęście.”tumblr_n57f4uGotP1tqyt77o1_500

Kiedy kończy się zauroczenia, a zaczyna prawdziwa miłość

Zauroczona w swoim życiu byłam nie raz. Spotykałam na swojej drodze życia najpierw chłopców, a następnie mężczyzn. Byli dla mnie ważni, albo marzyłam o tym, abym ja stała się dla nich ważna. Wzdychałam i pisałam miłosne liściki. Cierpiałam z tego powodu, że tak naprawdę jestem dla nich tylko koleżanką, albo wcale nie wiedzą o moim istnieniu….
Kochałam w swoim życiu raz. Tak prawdziwie. I czasami wydaje mi się, że to był ostatni raz, a nigdy już to się nie powtórzy. Mimo tego, że ja byłam wtedy dziewczynką, a Adrian był chłopcem, to między nami działo się coś poważnego. Chociaż nie raz teraz się z tego śmieję. Byłam w stanie rzucić dla Niego wszystko. Nic się nie liczyło tylko On. Uciekałam z domu. Nie chodziłam do szkoły, pragnęłam tylko Jego obecności, aby mnie przytulił i powiedział mi, że wszystko będzie dobrze. Nie przerażało mnie to, że jest ciężko chory. Przyjęłam ten stan rzeczy jako próba dla Nas. Nie liczyło się dla mnie to, że Adrian nie ma już sił, aby podnieść się z łóżka, że tak naprawdę niknie w moich oczach. Karmiłam Go, przebierałam, po prostu przy Nim byłam…
Wydaje mi się, że właśnie w tym momencie zaczyna się prawdziwa miłość. Kiedy jesteś w stanie poświęcić wszystko dla tej jednej osoby. Często siebie, swoje marzenia, swoje plany. Może wtedy byłam dziewczynką, ale nieświadomie zdefiniowałam sobie miłość. Dziś mówię, że nie ma w moim życiu miejsca dla mężczyzny. Pragnę bawić się, pragnę tworzyć, mieszkać w małym pokoju, w którym patrzą na mnie tylko stare książki, a wieczorami siedzieć w barach z obcymi ludźmi… mogę się zauroczyć, mogę przez chwilę poczuć zapach uczucia, wylądować z mężczyzną w łóżku, ale prawdziwa miłość zacznie się w momencie, kiedy zdam sobie sprawę z tego, że pragnę z tym człowiekiem spędzić całe życie. Już nie mam ochoty na zabawę, na mieszkanie w moim pokoju i chodzenie nocą po dachach…tumblr_n5fb4wywM41tb2nwjo1_500

Jak cieszyć się życiem

  1. Nakładasz maskę aby przypodobać się innym – jeśli twarz jaką pokazujesz innym jest zawsze maską jaką nakładasz w zależności od tego z kim przebywasz, pewnego dnia nie znajdziesz niczego pod tą maską. Ponieważ spędzasz zbyt wiele czasu koncentrując się na tym jak inni postrzegają Ciebie i kim chcą abyś był, w końcu zapominasz kim właściwie jesteś. Więc przestań bać się tego to co sądzą o Tobie inni i jak Cię osądzają, musisz wiedzieć kim jest prawdziwa „Ja”. Nie musisz być doskonały aby przypodobać się innym. Pozwól im czuć się zainspirowanymi przez to jak radzisz sobie ze swoimi niedoskonałościami.
  2. Pozwalasz innym tworzyć marzenia za Ciebie - największym wyzwaniem w życiu jest odkrywanie kim jesteś, drugim to bycie szczęśliwym i zadowolonym z tego co odkryłeś. Ważne jest tutaj podjęcie decyzji aby pozostawać w zgodzie z tym jakie są Twoje marzenia i cele. Czy ludzie się z Tobą nie zgadzają? Jeśli tak to dobrze! To znaczy, że potrafisz podążać swoją własną ścieżką i bronić tego w co wierzysz. Być może czasem zrobisz rzeczy, które inni postrzegają jako szaleństwo, ale pamiętaj to Ty masz być szczęśliwy ze swoich wyborów, nikt inny. Przeczytaj jak odkryć swoją pasję
  3. Utrzymujesz kontakty z toksycznymi znajomymi – nie pozwól innym zarażać Ciebie ich negatywnymi nastrojami, przekonaniami, narzekaniem i marudzenie. Nie pozwól żeby złapali Cię w błędne koło maruderstwa i niezadowolenia z życia. To z kim utrzymujesz kontakty jest twoim wyborem, nie obowiązkiem. Utrzymuj kontakty z osobami, które charakteryzuje miłość zamiast gniewu, hojność zamiast chciwości, cierpliwość zamiast nerwowości. Możesz przeczytać mój post o tym „Jak przestać narzekać”.
  4. Jesteś samolubny – to co zrobiłeś dla samego siebie umiera z Tobą, to co zrobiłeś dla innych żyje w ich sercach.
  5. Unikasz zmian i rozwoju - jeśli chcesz znać przeszłość spójrz gdzie jesteś w tym momencie. Jeśli chcesz znać przyszłość obserwuj swoje obecne działania. O tym jak dzisiaj budować pozytywne nawyki aby cieszyć się z ich efektów jutro przeczytasz tutaj.
  6. Poddajesz się gdy napotykasz przeszkody -  nie ma czegoś takiego jak porażki, są tylko rezultaty. Nawet jeżeli wszystko nie idzie po twojej myśli nie poddawaj się. Wyciągnij wnioski, ucz się z tego co się wydarzyło i działaj dalej. Małymi krokami ale do przodu! Zbuduj swoją samodyscyplinę
  7. Próbujesz mieć wszystko pod kontrolą – czasem musisz się zrelaksować i pozwolić rzeczom zdarzać się nie próbując wszystkiego wokół kontrolować. Wszystko co się wydarza ma znaczenie niezależnie od tego czy w tym momencie to rozumiesz czy nie. Z czasem wszystko ułoży się w całość.
  8. Nie sięgasz po to na co zasługujesz - wiedz na co zasługujesz, nie zadowalaj się niczym co jest poniżej tego poziomu.
  9. Bez końca czekasz na jutro – czekasz bo „jutro” może pojawi się nowa okazja, na którą czekasz przez ostatnie kilka bądź kilkanaście lat. Czekasz, bo jutro może będzie Ci się chciało podjąć niezbędne kroki aby osiągnąć to czego pragniesz, a jutro czekać będziesz na pojutrze i tak w nieskończoność… Czekasz bo wydaje Ci się, że masz więcej czasu. Ale pewnego dnia obudzisz się i już tego czasu nie będziesz miał nie osiągniesz tego o czym od zawsze marzyłeś i pozostaniesz z długą listą wymówek, które i tak wiesz, że sam sobie stworzyłeś. Przejmij kontrolę nad własnym życiem
  10. Jesteś leniwy i „bez wyrazu” – nic nie należy Ci się od życia, to światu należy się coś od Ciebie. Przestań fantazjować i zacznij DZIAŁAĆ. Buduj swój charakter a nie worek z niespełnionymi marzeniami. Weź pełną odpowiedzialność za swoje życie, przejmij za nie kontrolę. Jesteś ważny i jesteś potrzebny. Jest za późno na to aby siedzieć „na tyłku” i czekać na kogoś żeby kiedyś coś zrobić. To kiedyś jest DZISIAJ a ten ktoś to nikt inny jak TY! Weź odpowiedzialność za swoje życie

tumblr_mrhquiWIbN1sxmkg1o1_500

Czym jest samotność..

Samotność jest emocjonalnym stanem, który każdy odczuwa głęboko w sobie. Najczęściej przeżywają ją osoby opuszczone przez przyjaciół, nieszczęśliwie zakochane albo ci, którzy nie mają własnej rodziny lub stracili kogoś bliskiego. Samotność jest zwykle przygnębiająca, jednak niektórzy świadomie wybierają życie w odosobnieniu, rezygnując z towarzystwa dla wyższych celów.
Nie istnieje żadne tak mocno niszczące duszę uczucie niż samotność. Sprawia, że człowiek nie ma chęci do życia i unika kontaktu z ludźmi ze strachu przed odrzuceniem. Samotność sprawia, że mamy niską samoocenę.
Samotność zmusza do refleksji, ale niestety dużo osób przez to popada w depresję.
Owszem, samotność nieraz jest potrzebna, żeby sobie wszystko przemyśleć, poukładać w głowie, ale nie na dłuższą metę.
Niektórzy już tak po prostu.. wolą tą samotność, ponieważ w jakiś sposób przyzwyczaili się już do tego, że są sami i.. już nie chcą tego zmieniać. Chociaż czy aby na pewno? Może jednak chcą to zmienić, ale boją się? Niektórzy myślą, że są samowystarczalni.. Ale to nie prawda. Każdy człowiek potrzebuje bliskości drugiej osoby. Każdy człowiek potrzebuje rozmowy. To jest najważniejsze. Człowiek samotny to człowiek nieszczęśliwy. Czujemy wtedy ogromną pustkę. Czasem to zamknięte koło, bo zamykamy się na świat, a wtedy i świat na nas. Ale tego nie rozumiemy i czujemy złość i pogrążamy w samotnych myślach. Ale ja wierzę, że są ludzie podobni, trzeba tylko cierpliwości. Ludzie samotni? Pozostają oni w czterech ścianach, nie szukając wsparcia i przyjaźni wśród ludzi.
Nie jesteśmy stworzeni by być samym, lecz by się jednoczyć się i przebywać w towarzystwie.
Samotność jest wytworem nas-ludzi. To my ją stworzyliśmy poprzez swoją znieczulicę, brak szacunku i wdzięczności, i my ją ciągniemy nie zważając na konsekwencje. Przykre jest także to, że człowiek znajduje pocieszenie i wierność wśród czworonożnych przyjaciół, a nie drugiej osoby. Gdybyśmy się rozejrzeli, na pewno spostrzeglibyśmy osoby samotne, które nas potrzebują. Nie trzeba robić zbyt wiele, żeby taką osobę uszczęśliwić, po prostu wystarczy przy niej być. Czy to dużo?
Powinniśmy być czułymi na ludzką krzywdę i starać się zapobiegać samotności. Wtedy możemy mieć nadzieję, że w przyszłości ktoś ofiaruje nam taką pomoc i wsparcie w podobnej sytuacji. Przecież nikt nie jest prorokiem we własnej przyszłości. Rozejrzyj się dookoła i wyciągnij pomocną dłoń.

tumblr_n72wouUR6B1tyayizo1_500

Chłopak z autobusu – opowieść .

To jest chłopak, który zatrzymuje mój autobus. Chłopak, który ma szaro-niebieskie oczy, czyste jak jezioro w którym pływają dzieci. Siada ze swoim przyjacielem, śmieje się dużo z małych rzeczy. A kiedy jego przyjaciel jest cichy, patrzy przez okno. Siedzę dwa siedzenia za nim i myślę, że jest piękny.
To jest chłopak, który każdego ranka zatrzymuje mój autobus o 7 rano. Siada ze swoim przyjacielem i pusto się do niego uśmiecha. I ubiera długie rękawy w środku lata. Siedzę dwa siedzenia za nim i myślę, że jest piękny.
To jest chłopak, który zatrzymuje mój autobus. Chłopak który ma szaro-niebieskie oczy, czyste jak jezioro w którym pływają dzieci, w zimie. Siada ze swoim przyjacielem i gapi się w kolana. a kiedy jego przyjaciel powie coś zabawnego, on się nie śmieje. Siedzę dwa siedzenie za nim i myślę że jest piękny.
To był chłopak, który zatrzymywał mój autobus. Chłopak, który został znaleziony przez swoich rodziców, po tym jak się zastrzelił. Napisał list do swoich przyjaciół i napisał im, że ich kochał. Napisał list do swoich rodziców mówiąc, że przeprasza.. I napisał list do smutnej dziewczyny. która siedziała dwa siedzenia za nim w autobusie, i powiedział jej że jest piękna..

 

 

„Najładniej uśmiechają się Ci, którzy najbardziej cierpią. Najpiękniejsze oczy moją Ci, którzy najwięcej płaczą. Najlepiej słuchają Ci, których nikt nie słucha. Najwięcej marzą Ci, którzy najwięcej stracili. Najlepiej przytulają Ci, którzy za kimś tęsknią. ”

 

 

11

Każdy z nas , napewno nadal za kimś tęskni.

Serca nie da się zmienić, jemu nie powie się, że ktoś nas zranił i nie powinno za tą osobą tęsknić. Ono kocha, a tego za żadną cenę i za żaden określony czas po prostu nie da się wymazać.
Ktoś każdego dnia budował naszą codzienność, realizował wszystkie powody, abyśmy, choć na krótki moment podnieśli oba kąciki ust ku górze, wspierał, wykonywał nawet najdrobniejsze czynności, ale dla nas. Serce z czasem samo otwiera swoje bramy i wpuszcza do niego daną osobę. Przywiązujemy się, śmiejemy się tylko dzięki komuś, dajemy w zamian chwile przepełnione szczęściem i radością, nawet łzy mają symboliczne znaczenie – bo wywołane dzięki komuś.
Gdy ktoś nas zrani, rozum zrozumie, znienawidzi daną osobę, przestanie postrzegać daną osobę, jako symbol radości, lecz od tego czas jedynie w naszych oczach będzie to symbol smutku. Ale serce – ono nie przestaje kochać w ciągu jednego dnia, jednej nocy. Każda czynność, którą wykonywaliśmy wspólnie, lecz dzisiaj osobno przypomina nam o danej osobie, piosenka również, co najgorsze – nawet myśli potrafią spowodować, że serce nadal będzie o nim/niej pamiętać. Serduszko to taki malutki mięsień, który bije wewnątrz nas, ale które powoduje u nas długotrwałe szczęście, albo długotrwały smutek. Nawet jakbyśmy wmawiali sobie, iż kogoś nie kochamy, rozum to zaakceptuje, lecz serca nie oszukasz. Nie zapomnisz o kimś w tydzień, nie przestaniesz kochać w miesiąc. Czas jedynie przyzwyczaja do bólu, do tęsknoty. Jeśli miłość była prawdziwa, silna i w naszych wyobrażeniach – nierozerwalna, to nie pozbędziemy się tego uczucia, dopóki ono samo nie wygaśnie, a na to potrzeba ogrom dużo czasu, siły i łez, bo nie raz one się poleją

.02

Zastanawiam się czemu niektórzy ludzie boją sie płakać. Już wiem..

 

 

Boją się pokazać słabość, nie płakać.
Wiedzą, że jak świat się dowie, że posiadają tą ludzką cechę będzie chciał ich dobić.
Zniszczyć psychicznie.
Takie osoby są świadome, że ludzie umieją wykorzystać ich niemoc.
Bo ludzie to potwory. Piekło jest na ziemi.
Ludzie boją się samotności dlatego niszczą inne osoby, by mieć większe szanse na „przetrwanie” w społeczeństwie.
I choć wielu robi to nieświadomie późniejszych wydarzeń, wszyscy są świadomi bólu który wyrządzają.
Dlatego jest wiele ludzi z kolorowymi kreskami na ciele. To uzależnia.
Jednak nikt nie próbuje ich zrozumieć.
Są oni zamykani w żelaznych klatkach i poddani praniu mózgu, leczeniu chemicznym.
Jak byłam mała zastanawiałam się skąd wzięła się ta fala nienawiści do osób innej orientacji, religii, wyglądu czy osób z innymi przekonaniami. Teraz wiem ludzie boją się inności. Boją się że wyjdzie jak bardzo są przeciętni. Boją się że zostaną wyśmiani za to kim są dlatego śmieją się z innych.
To jest straszne.
Nigdy tego nie pojmę.
Cały świat potrzebuje wizyty u psychiatry.
Ludzie wyjątkowi są mieszani z błotem a ludzie zwyczajnie głupi są robieni na gwiazdy.
Całe nasze chore społeczeństwo to tylko iluzja dobroci.
Wielu nie pozostaje nic jak tylko co wieczór płakać, łzami samotności.fdg

Ukrywanie łez jest takie cudowne ;)

Ukrywam łzy, bo nie potrzebuje wymuszonego przez nikogo współczucia, ani niepotrzebnych słów żalu i skruchy, w kierunku mojej osoby.
Ciężko jest mi komukolwiek zaufać i jeśli nawet możliwość porozmawiania z osobą nieznajomą powoduje ukojenie i lekkość na sercu, w moim przypadku to nie działa, mimo, że tą regułę wyznaję. Ufam jedynie nielicznym, jedynie tym, którzy są ze mną zawsze. Tym, którzy wiedzą o mnie wszystko, przede wszystkim, dlatego, że ja im na to pozwoliłam. Otworzyłam przed nimi bramę, aby mogli ujrzeć moje wnętrze. Podarowałam im klucz do swojego serca, aby mogli je pokochać. Nie mówię nigdy przypadkowo napotkanej osobie na mojej drodze, o moich problemach – to logiczne i z natury normalne, a więc ukrywam swoje łzy, ani uniknąć zbędnych pytań, na które i tak dana osoba nie usłyszałaby odpowiedzi. Wolę niestety cierpieć w samotności, pokrywając policzki srogimi łzami, co nie zawsze pomaga. Wolę towarzystwo bliskich i zaufanych mi osób, niż osób fałszywych, jedynie grających uprzejmość z litości wobec mnie.
Łzy dla mnie są symbolem cierpienia, oznaką bezsilności i nieradzenia sobie z problemami, a więc nie są na pokaz i nie są dla wszystkich.images

Wyobraź sobie, że smacznie sobie śpisz. Budzi Cię natarczywe pukanie do drzwi. Wkurzona, gdyż wyrwało Cię ono z jakiegoś cudownego, pięknego snu, idziesz otworzyć. To ja. Bez pytania wchodzę i zaczynam płakać. Jak reagujesz? Co robisz? Wyganiasz mnie, czy pozwalasz zostać? c:‎

  • Śpię sama w domu. Ktoś łomocze w drzwi. Budzę się i jestem zdenerwowana co to może być. Czy ktoś chce nas okraść? Uprowadzić? Zamordować? Jest noc więc nasze zmysły są wyostrzone. Strach jest silniejszym uczuciem. Powoli wychodzę z pokoju kierując się w stronę balkonu. Otwieram cicho drzwiczki, tak aby ta osoba nie słyszała. Patrzę kto to jest. Widzę Ciebie. Stoisz cała zapłakana, masz potargane włosy i rozmazany tusz na twarzy. Widzę Cię bardzo dobrze, ponieważ zawsze na dworze się pali światło. Wychodzę z balkonu i schodzę na parter. Jestem pewna, że nic mi nie zrobisz. Po prostu to wiem. Powoli idę w stronę drzwi. Otwieram. Stoisz przede mną cała zapłakana i zasmarkana. Masz czarne oczy, to przez to, że tusz ci się rozmazał. Bez pozwolenia wchodzisz za mną i idziemy w kierunku kuchni. Zapalam światło, ty siadasz na krześle przy stole. Nic nie mówisz i siedzisz nieruchomo, wpatrzona w przestrzeń, z nieokreślonym wyrazem twarzy. Wyciągam mleko z lodówki i robię nam gorące kakao. Szukam jakichś ciastek lub czekoladę i kładę na talerzyk na stole. Ciągle zerkam w twoją stronę i zastanawiam się kim jesteś. Pijemy ciepły napój, powoli nas rozgrzewa i rozluźnia. Czekam aż się uspokoisz nim zadam moje pytanie. Trwamy w takiej ciszy jeszcze kilka minut. W końcu nie wytrzymuję i po chwili pytam: „Co Ci się stało? Dlaczego płakałaś i jesteś smutna?” Ty z niepewnym wyrazem twarzy nic nie odpowiadasz. Uśmiecham się do Ciebie: „Spokojnie, spokojnie, przecież nie gryzę”. Wiesz już, że możesz mi powiedzieć co ci leży na sercu i zaczynasz swoją opowieść. Jest bardzo długa i smutna, na końcu mówisz mi jak się nazywasz i co tu robisz. Gdy już kończysz opowiadać swoją historię pytam się czy masz gdzie spędzić resztę nocy. Mówisz, że nie masz. Proponuję ci, żebyś została na noc w moim pokoju, a jutro pomyślimy nad resztą. Idziemy do mojego pokoju i zaczynamy kilkugodzinną rozmowę, a w międzyczasie oglądamy jakiś film. Nie żaden horror, bo tego by było za dużo jak na jeden dzień. Włączamy jakieś romansidło. Nad ranem zasypiamy. Tak właśnie zaczyna się nasza nowa, intrygująca znajomość.

Czego nienawidzisz u ludzi?‎

• Nienawidzę tego, że są tak nietolerancyjni. Jak można wyśmiać innego człowieka tylko dlatego, że czymś się wyróżnia w tłumie? Przecież to chore. A osoby o innym kolorze skóry? Czym sobie zawiniły, że niejednokrotnie są wyzywane? Ludzie o innej wierze? Ludzie o innej orientacji seksualnej? To ich życie. Dlaczego ktoś potrafi się z nich śmiać przez takie coś? Dla mnie to nie jest normalnie. Przecież każdy powinien oceniać innych po tym co ma w sercu a nie po tym jak wygląda czy do kogo się modli.
• Nienawidzę tego, że są tak fałszywi.Jak można mówić komuś, że się go lubi i w ogóle a za plecami go wyśmiewać z innymi? To beznadziejne. A później się wszyscy dziwią, że tacy ludzie nie potrafią już zaufać tak jak kiedyś. Nie łatwiej porozmawiać z taką osobą szczerze? Powiedzieć jej, że wcale nie ma się ochoty spędzać z nią tak dużo czasu. Zaboli, ale na pewno mniej niż świadomość, wyśmiewa się tą osobę za plecami.
• Nienawidzę ludzi, którzy decydują się na „wychowanie” dzieci skoro wcale nie są na to gotowi. Czy oni nie widzą, że tylko tym wyrządzają dziecku krzywdę? Co z tego wychodzi? Nienawiść do dziecka, obwinianie go o to, że się pojawiło i zniszczyło ich związek a nawet i patologia. Jak można uderzyć swoje dziecko? Nie rozumiem tego.
• Nienawidzę ludzi, którzy uważają się za kogoś lepszego tylko dlatego, że mają pieniądze. One nie czynią z nas nikogo lepszego przecież. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Liczy się to co mamy w sercu. To po tym można poznać wartość człowieka.
• Nienawidzę tego, że są tak bezlitośni. Potrafią ranić i słowami i czynami. Jak można kogoś uderzyć? Jak można znęcać się nad słabszymi?
• Nienawidzę tego, że nie raz są tak niewdzięczni. Uważają, że im się wszystko należy i nawet głupiego „dziękuję” nie potrafią powiedzieć.
• Nienawidzę tego, że nie patrzą na serce drugiego człowieka tylko na jego wygląd.
• Nienawidzę tego, że potrafią obgadywać wszystkich dookoła a swoich wad nie potrafią dostrzec.
• Nienawidzę gdy człowiek bawi się uczuciami innych. Przecież ludzie to nie zabawki! Nie zapominajmy o tym.
• Nienawidzę tego, że w ludziach zanika jakakolwiek wrażliwość na krzywdę innych. To przecież nie doprowadzi do niczego dobrego.
• Nienawidzę tego, że tak często pozwalają abyśmy się do nich przywiązali a później odchodzą.
• Nienawidzę gdy ktoś wymyśla sobie wielkie problemy i choroby psychiczne. To wcale nie jest zabawa. Z głupoty uzależnicie się od żyletki i będziecie mieli zniszczone ciało do końca życia.. No, ale przecież nikt mnie nie posłucha. Ale mam takie pytanie do wszystkich, którzy się tną przez nudzę i wymyślone problemy. Zastanawialiście się kiedyś nad tym, że osoby, które mają powody do samookaleczania się, patrząc na Was mogą poczuć się troszkę urażone? Wiem, że niektórych boli to. A szczególnie wtedy, że przez Was osoby z problemami są wyśmiewane bo z góry jest założone, że i oni tną się dla szpanu czy wymyślają sobie problemy01qad.