Myśli samobójcze.Męczą.Nienawidze ich.

Przychodzą one każdego dnia.
Wdzierają się niepostrzeżenie do mojej głowy i wędrują do myśli.
Wbijają się w nie swoimi haczykami i nie mogę ich oderwać.
Nie wiem dlaczego się tam znajdują.
Czasem patrzę w lustro i widzę w nim kogoś, kogo w ogóle nie znam.
Zastanawiam się kim jest ta osoba i co ona robi.
Do czego ona dąży?
Czego pragnie od życia?
Mam ochotę uderzyć pięściami w lustro, chcę patrzeć jak tłucze się na małe kawałki.
Potem pozbierać je i pochować gdzie tylko się da, abym więcej nie musiała patrzeć na to co pokazuje.
Bo samo patrzenie boli. A dlaczego?
Bo ukazuje mi prawdę.Mogę się okłamywać, że jest inaczej, ale ono zawsze pokaże mi prawdę.
Żałuję, że nie umiem docenić tego co mam.
Nie każdy ma tak dobrze jak ja.
Potrafię tylko ranić i zadawać ból innym.
W tym jestem dobra.Nikt tak nie potrafi.
Jestem pasożytem , który czerpie korzyści i zabija dzień po dniu wszystkich, którzy chcą mi pomóc i którzy mnie kochają.Inaczej nie potrafię.
Zamiast być wdzięczną za to, że nikt mnie nie bije, mam dach nad głową i wszyscy chcą mojego szczęścia, ja odpłacam im się w taki, a nie inny sposób.

Nie umiem inaczej.
Nie umiem być tym kim być powinnam.
Nie umiem myśleć o innych.
Nie umiem kochać.
Nie umiem normalnie żyć.

gfdfh