Tęskno­ta jak nies­po­koj­ny wiatr, który kąsa ze wszys­tkich stron, zda­je się uderzać w nas gdziekol­wiek się zwrócimy.

To wszystko nie jest takie proste na jakie wygląda. Czas płynie, a ty stoisz w miejscu, nie możesz go dogonić. Nie nadążasz. Gubisz się. Tak po prostu. I gdy już raz się zgubisz to gubisz się cały czas. Wszystko zaczyna Cię przytłaczać. Nawet najdrobniejsze rzeczy. Nie możesz sobie dać z tym wszystkim rady. Po pewnym czasie odpuszczasz. Przestajesz walczyć. Już nawet nie płaczesz. Tylko stoisz. Stoisz i patrzysz na wszystko co cię otacza obojętnym wzrokiem. Mówisz “mam to w dupie”, ale tak naprawdę są to tylko słowa. Nieprawdziwe słowa, bo w głębi duszy nie możesz dać sobie z tym wszystkim rady. Niszczysz się powoli od środka. I to już zaczyna trwać zbyt długo. Powoli zaczynasz niszczyć się na zewnątrz. Zmieniasz się, zmieniają się twoje myśli, wygląd. Wszystko. Zaczynasz mieć sińce pod oczami, twoja skóra robi się sucha, oczy przemęczone, a ręce zaczynają ci drżeć i już nic na to nie poradzisz. Psujesz się… powoli gnijesz. Chcesz wszystko naprawić, ale czas leci zbyt szybko. Nim się obejrzysz już popełniasz kolejny błąd, i tak ciągle. Nim się obejrzysz, a stajesz s człowiekiem, którego już nic nie zdoła naprawić. A Ty? Zaczynasz to widzieć. Że to już koniec, że nic z tym nie zrobisz i po prostu stajesz przed lustrem i zaczynasz na siebie patrzeć. Twój wzrok zamienia się na wzrok gardzący sobą. Zaczynasz sobą gardzić. Patrzysz i jesteś załamany. Patrzysz na osobę w lustrze, jakby to nie ty, jakby to był inny człowiek. Człowiek, który został zniszczony przez świat, przez ludzi i przez samego sobie.Samotność jest zawsze bezlitosna. Zdaje się, że opłata Cię całego. Nie jesteś zdolny do wydostania się, przynajmniej tak czujesz. Samotność zabija radość, odbiera chęci i siły. Na szczęście jednak można z nią walczyć z powodzeniem. 
Zupełnie inaczej odbieram przebywanie samemu. Po prostu, by odpocząć od ludzi, przemyśleć wszystko, zatrzymać się na chwilę. To jak najbardziej potrzebne. Dzieje się z naszego wyboru. A samotność przychodzi znienacka, jak choroby. 
Czy czuję się niepotrzebna? Oczywiście. Wiem, że to czas by pomyśleć o tym czy rzeczywiście zasługuję na zadawanie sobie pytań, które mnie zniszczą. Bo ja nie chcę o tym myśleć. Nie zawsze żyję dobrze, bo żyję chwilą. W momencie upadku oddaję cześć swoim czynom. Wiele ludzi zastanawia się  co jest gorsze.. Tęsknota.. czy też samotność.Zarówno samotność jak i tęsknota są jednymi z najgorszych uczuć. W zasadzie współistnieją one ze sobą. Kiedy jesteś samotny – tęsknisz, tęsknisz, bo jesteś samotny. Trochę błędne koło. Co jest gorsze? Jeśli już mamy oddzielić te stany od siebie, gorsza byłaby sama tęsknota. Z samotnością moglibyśmy jakoś sobie poradzić. Tęsknoty natomiast nie jesteśmy w stanie „usunąć” z naszego życia. Jeśli za kimś, bądź za czymś, tęsknimy, nie da się nagle zmienić zdania i powiedzieć sobie ” już nie tęsknię”. Tęsknota może trwać całe życie. I rzadko kiedy udaje się wypełnić czymś to uczucie pustki.
Zdecydowanie tęsknota byłaby gorsza od samotności.fsd

„Chce żyć. Chce żyć.. Dla Niego..”

Warto żyć. Warto żyć dla miłości, przyjaźni. Zawsze gdy jesteśmy zakochani to jesteśmy pełni pozytywnej energii, nabieramy ochoty do życia i od razu nasz sposób widzenia świata zmienia się na lepsze. Nawet najpoważniejsze problemy bledną i wydają się błahe. Ludzie którzy posiadają przyjaciół mają zapewnione ciągłe wsparcie i dobre słowo. Każda błahostka, najmniejsza przyjemność jest dla nich czymś wspaniałym. Warto żyć ze względu na osoby, które pojawiają się w naszym życiu i bardzo często wprowadzają do niego szczęście, spokój i radość.
Kolejnym faktem przemawiającym za wartością życia jest nasza rodzina, nasi bliscy. Gdyby nas zabrakło z pewnością ich życie uległoby diametralnej zmianie na gorsze. Dlatego gdy ktoś nie zauważa już naprawdę jakichkolwiek powodów żeby żyć powinien pomyśleć o swojej rodzinie i o smutku który ogarnąłby bliskich po jego odejściu. Nie ma niczego ważniejszego niż bliskość osób które się kocha, więc można sobie wyobrazić jak nieszczęśliwa jest rodzina po stałej stracie ukochanej osoby.
Bardzo ważne są wszystkie te niezwykłe, wspaniałe chwile i zdarzenia w naszym życiu, które na zawsze pozostają w nasze pamięci. Warto żyć dla takich niepowtarzalnych nastrojowych chwil. Zazwyczaj nad powodami do szczęścia przeważają powody do smutku – sztuką jednak jest nie załamywać się i widzieć swoją przyszłość trochę bardziej pozytywnie. Żaden człowiek żyjący na Ziemi nie jest od początku do końca swego życia skazany na smutek, nieszczęście i brak powodów do radości. Każdy z nas ma w swoim życiu chwile lepsze i gorsze. Każdy ma jakieś marzenia, jakieś plany, mniejsze lub większe cele. To czy się spełnią jest bardzo ważne. W końcu dzięki nim stajemy się szczęśliwsi i mamy więcej ochoty do życia. Dla mnie spełnianie się i realizacja własnych marzeń, zamierzeń jest niezwykle ważna. Jeżeli ludzie nie będą zaspokajali swoich pragnień ich życie może być dużo mniej wartościowe i szczęśliwe. Trzeba przede wszystkim zadbać o swoje dobro i szczęście – które z pewnością zapewnią spełnione marzenia.

Uważam, że nawet w najtragiczniejszych momentach życia jest jakaś nadzieja na lepsze jutro – właśnie tą nadzieją powinny żyć osoby ogarnięte smutkiem. Warto żyć i się nie poddawać.

 

tumblr_mv6wrycyJk1sioksno1_500

Przybywam z innej planety. Nie wiem co to szczęście.

Szczęście jest jak bańka mydlana. Czasem dostajesz ją od kogoś, a czasem sam sobie ją podarujesz. Jednak kiedy dostajesz od kogoś jest jeszcze piękniejsza. Chcesz się na nią patrzeć i nie chcesz, aby znikła, ale znika. Kiedy sam dmuchasz masz tylko nadzieje, aby urosła jak największa. Większa i większa. Czasem jesteś zachłanny na szczęście. Nie dostrzegasz małych drobnostek, które mogą cieszyć. Nie widzisz małej bańki, która przechodzi Ci przed oczami niezauważona. Jednak warto cieszyć się też małymi rzeczami. Szczęście jest jak bańka mydlana. Czasem duże, czasem małe, jednak zawsze pojawia się niespodziewanie, a potem nagle znika. Ale zawsze jest nadzieja, że pojawi się następne. Tylko co jeśli nie ma się przed sobą żadnych kolorowych barw? Nic, tylko czerń, która wszystko otacza? Nawet niebo już nie jest niebieskie, trawa zielona, a słońce nie świeci tak jasno. Jest tylko mrok. Szczęście jest tylko złudzeniem, które na chwilę rozpromienia ten mrok, która na chwile daje wiarę, że może być lepiej. Szczęście jest jak bańka mydlana. Kiedy się pojawi, chce się więcej. Kiedy widzisz ją u kogoś innego, również jej pragniesz. Jednak nie każdy może ja mieć. Czasem zdaje się, że szczęście jest tylko dla wybranych osób. Dla tych, którzy sobie na to zasłużyli. Ale czy tak trudno jest je osiągną? Jeśli chcesz mieć bańkę mydlaną, to idziesz do sklepu i kupujesz. A co jeśli chcesz być szczęśliwy? Nie idziesz do sklepu, ale rozglądasz się wokół siebie. I dostrzegasz to, co jest piękne. Szczęście jest jak bańka mydlana… bańka mydlana daje szczęście i wcale to nie musi być złudzenie. Bo szczęście to światełko w mroku, szczęście to miłość, poczucie bezpieczeństwa. A nikt z nas nie jest sam, tak samo jak nie jest sama bańka mydlana podczas zabawy dzieci. Szczęście jest jak bańka mydlana. Pojawia się i znika, ale zaraz po niej pojawia się następna. Trzeba tylko trochę się postarać.tumblr_n1k97oFwqc1si1ycvo1_400

Czym jest cierpienie..

Cierpienie to stan psychiczny bólu emocjonalnego bądź fizycznego, nieprzyjemne doznanie ciała. Cierpienie wiąże się z doświadczeniem negatywnych emocji, takich jak: lęk, smutek, poczucie krzywdy czy żal.
Dla każdego z nas cierpienie ma inny wymiar, dla każdego z nas oznacza ono co innego, jednak dla każdego z nas wiąże się z negatywnymi odczuciami i każdy z nas doświadcza jakiś cierpień. Z niektórymi nauczyliśmy się żyć, jesteśmy do nich przyzwyczajeni, nie uważamy ich za większy problem, natomiast niektóre są dla nas odczuwane w obliczu większych tragedii. Najczęściej temat cierpienia ograniczany jest do wymiaru fizycznego- chorób, śmierci, wojen. Boimy się rozmawiać o cierpieniu w wymiarze psychicznym, stanowi to temat tabu, a przecież ten rodzaj cierpienia jest najbardziej bolesny, bowiem blizny na ciele znikną, natomiast w psychice ślad może pozostać na zawsze. Dla jednych takim cierpieniem może być zdrada, bycie oszukanym, a dla innych samotność, brak akceptacji, poczucie braku bezpieczeństwa czy też lek bądź niezrozumienie. Cierpienie może mieć także wymiar duchowy- mogą to być rozterki związane z podjęciem decyzji związanej z własną postawą moralną, ocena własnego postępowania, wyrzuty sumienia.
Cierpienia doświadczane na jednym poziomie mogą spowodować cierpienia na innych, np. wskutek wypadku samochodowego doznaliśmy urazów fizycznych, ale może to też powodować uszczerbki psychiczne- poczucie braku bezpieczeństwa, lęk.
Mimo tego, że nie wiążą się z cierpieniem pozytywy, to jest ono potrzebne. Uodparniamy się. Poznajemy i uczymy się żyć. Wiemy, co może nas czekać. Cierpiąc być może nie popełnimy w przyszłości tego samego błędu, bo wiemy, jakie są jego skutki (przekonaliśmy się na własnej skórze). Życie człowieka nie może opierać się tylko i wyłącznie na pozytywach. Przez cierpienie możemy lepiej poznać świat, rozróżniać to, co jest dobre a co nie. Aczkolwiek nikomu tego nie życzę.

 

 

 

tumblr_n5o5i3ClJa1sb3dufo1_400

Każdy z nas , napewno nadal za kimś tęskni.

Serca nie da się zmienić, jemu nie powie się, że ktoś nas zranił i nie powinno za tą osobą tęsknić. Ono kocha, a tego za żadną cenę i za żaden określony czas po prostu nie da się wymazać.
Ktoś każdego dnia budował naszą codzienność, realizował wszystkie powody, abyśmy, choć na krótki moment podnieśli oba kąciki ust ku górze, wspierał, wykonywał nawet najdrobniejsze czynności, ale dla nas. Serce z czasem samo otwiera swoje bramy i wpuszcza do niego daną osobę. Przywiązujemy się, śmiejemy się tylko dzięki komuś, dajemy w zamian chwile przepełnione szczęściem i radością, nawet łzy mają symboliczne znaczenie – bo wywołane dzięki komuś.
Gdy ktoś nas zrani, rozum zrozumie, znienawidzi daną osobę, przestanie postrzegać daną osobę, jako symbol radości, lecz od tego czas jedynie w naszych oczach będzie to symbol smutku. Ale serce – ono nie przestaje kochać w ciągu jednego dnia, jednej nocy. Każda czynność, którą wykonywaliśmy wspólnie, lecz dzisiaj osobno przypomina nam o danej osobie, piosenka również, co najgorsze – nawet myśli potrafią spowodować, że serce nadal będzie o nim/niej pamiętać. Serduszko to taki malutki mięsień, który bije wewnątrz nas, ale które powoduje u nas długotrwałe szczęście, albo długotrwały smutek. Nawet jakbyśmy wmawiali sobie, iż kogoś nie kochamy, rozum to zaakceptuje, lecz serca nie oszukasz. Nie zapomnisz o kimś w tydzień, nie przestaniesz kochać w miesiąc. Czas jedynie przyzwyczaja do bólu, do tęsknoty. Jeśli miłość była prawdziwa, silna i w naszych wyobrażeniach – nierozerwalna, to nie pozbędziemy się tego uczucia, dopóki ono samo nie wygaśnie, a na to potrzeba ogrom dużo czasu, siły i łez, bo nie raz one się poleją

.02

Zastanawiam się czemu niektórzy ludzie boją sie płakać. Już wiem..

 

 

Boją się pokazać słabość, nie płakać.
Wiedzą, że jak świat się dowie, że posiadają tą ludzką cechę będzie chciał ich dobić.
Zniszczyć psychicznie.
Takie osoby są świadome, że ludzie umieją wykorzystać ich niemoc.
Bo ludzie to potwory. Piekło jest na ziemi.
Ludzie boją się samotności dlatego niszczą inne osoby, by mieć większe szanse na „przetrwanie” w społeczeństwie.
I choć wielu robi to nieświadomie późniejszych wydarzeń, wszyscy są świadomi bólu który wyrządzają.
Dlatego jest wiele ludzi z kolorowymi kreskami na ciele. To uzależnia.
Jednak nikt nie próbuje ich zrozumieć.
Są oni zamykani w żelaznych klatkach i poddani praniu mózgu, leczeniu chemicznym.
Jak byłam mała zastanawiałam się skąd wzięła się ta fala nienawiści do osób innej orientacji, religii, wyglądu czy osób z innymi przekonaniami. Teraz wiem ludzie boją się inności. Boją się że wyjdzie jak bardzo są przeciętni. Boją się że zostaną wyśmiani za to kim są dlatego śmieją się z innych.
To jest straszne.
Nigdy tego nie pojmę.
Cały świat potrzebuje wizyty u psychiatry.
Ludzie wyjątkowi są mieszani z błotem a ludzie zwyczajnie głupi są robieni na gwiazdy.
Całe nasze chore społeczeństwo to tylko iluzja dobroci.
Wielu nie pozostaje nic jak tylko co wieczór płakać, łzami samotności.fdg

Wszyscy wypowiadają się na temat samobójców. Czas na mnie.

Niestety, dość niedawno sama mogłam się tak nazwać, a dokładnie to niedoszłym samobójcą – na szczęście. Także ten temat jest mi dość znany i bliski.
‚wiesz za co najbardziej dziękuje Bogu ? za to że żyję. bo nieraz były takie momenty, że przeklinałam życie robiąc wszystko by zniknąć na zawsze.’
Według mnie osoba, która myśli o śmierci, o życiu – ale po tamtej stronie, to nie osoba, która jest tchórzliwa, którą często określamy – ‚bez rozumu, bez perspektyw, bez mądrości życiowej, po prostu idiota – bo niby jak ktoś tak mógł postąpić’ – mylimy bardzo często wyrażenia. Nie znamy danej osoby, nie znamy sytuacji, ale oceniamy – po co ? Ja jedynie taką osobę nazwała bym osobą bezsilną i bezradną.
Dlaczego.
Często nazywamy takim określeniem noworodka, małe dziecko, które nie potrafi jeszcze chodzić, które nie potrafi samo się nakarmić, które nie potrafi mówić – właśnie, to oto dziecko, pokazuje swoje uczucia poprzez płacz. Mała/Mały lekko zakrupi, pomarudzi mama już jest obok. Gdy zapłacze – mama weźmie na ręce i utuli. Każdy z Nas jest dzieckiem, każdy z Nas potrzebuje zrozumienia, potrzebuje przytulenia, ale przede wszystkim obecności i miłości – o której tak często zapominamy. Osoba, która cierpi, która nie potrafi uporać się z danym problemem zazwyczaj nie mówi o tym każdemu – szuka jedynie osoby, która zwróciła by na nią chociaż jakąkolwiek uwagę – tą choćby najmniejszą. A my wtedy ukierunkowujemy się przeciwnie – unikamy Jej uznając, że nie potrafimy danej osobie pomóc. Odchodzimy, mimo że woła o pomoc. Osoba dorosła nie wyciągnie rąk w Naszą stronę jak małe dziecko, to my powinniśmy tą dłoń wyciągnąć do Niej, ale często tego nie robimy – tak jest prościej. Samobójca nie cierpi na zewnątrz, ale wewnątrz. Chowa uczucia w środku, stymuluje je każdego dnia, a jeśli nie ma przy Nim nikogo – te uczucia w końcu nabierają efektu końcowego – decyzji o śmierci.
Spotykam się często ze śmiercią młodych osób, śmiercią samobójczą. Niektórzy twierdzą, że były to młode osoby, nastolatkowie więc ludzie tłumaczą to jako ‚głupota, małostkowe i młodzieńcze myślenie’ – a gdzie oni wtedy byli? Z własnego doświadczenia wiem, że dorośli często unikają oznak bólu i cierpienia u swoich dzieci. Tłumaczą, że to pierwsza miłość, całe życie przed Nami. Właśnie pierwsza, ale dla Nas na tą chwilę – najważniejsza.
Mogłabym mówić dużo na ten temat, ale to nie ze mną rozmawiać. Uważam, że osoby dorosłe powinny cofnąć się do młodzieńczych lat i przypomnieć sobie, co wtedy czuli, może wtedy by się nie bali rozmawiać ze swoimi dziećmi.
W tym świecie jest brak jakiegokolwiek zrozumienia, jakiegokolwiek wsparcia i empatii – tyle mam do powiedzenia.indeks

Ukrywanie łez jest takie cudowne ;)

Ukrywam łzy, bo nie potrzebuje wymuszonego przez nikogo współczucia, ani niepotrzebnych słów żalu i skruchy, w kierunku mojej osoby.
Ciężko jest mi komukolwiek zaufać i jeśli nawet możliwość porozmawiania z osobą nieznajomą powoduje ukojenie i lekkość na sercu, w moim przypadku to nie działa, mimo, że tą regułę wyznaję. Ufam jedynie nielicznym, jedynie tym, którzy są ze mną zawsze. Tym, którzy wiedzą o mnie wszystko, przede wszystkim, dlatego, że ja im na to pozwoliłam. Otworzyłam przed nimi bramę, aby mogli ujrzeć moje wnętrze. Podarowałam im klucz do swojego serca, aby mogli je pokochać. Nie mówię nigdy przypadkowo napotkanej osobie na mojej drodze, o moich problemach – to logiczne i z natury normalne, a więc ukrywam swoje łzy, ani uniknąć zbędnych pytań, na które i tak dana osoba nie usłyszałaby odpowiedzi. Wolę niestety cierpieć w samotności, pokrywając policzki srogimi łzami, co nie zawsze pomaga. Wolę towarzystwo bliskich i zaufanych mi osób, niż osób fałszywych, jedynie grających uprzejmość z litości wobec mnie.
Łzy dla mnie są symbolem cierpienia, oznaką bezsilności i nieradzenia sobie z problemami, a więc nie są na pokaz i nie są dla wszystkich.images

Czy rezygnując z kogoś można uczynić go szczęśliwym? Czy można zabić w sobie, miłość, aby ta druga osoba była szczęśliwa kochała inną/innego? Czy jest możliwe przestać kochać, jeżeli kocha się naprawdę? Czy najwyższą ceną jest śmierć, czy zabicie własnych uczuć?

„Czy rezygnując z kogoś można uczynić go szczęśliwym?” – jeżeli druga osoba bardzo tego chce, myślę, że nie mamy wyjścia i chcąc, nie chcąc musimy sobie odpuścić. Ale wiem też, że druga osoba chciałaby na pewno dalej utrzymywać z nami kontakt. Wtedy nie dręczyły by ją wyrzuty sumienia, po odtrąceniu nas, i mogłaby normalnie funkcjonować. Można powiedzieć, że byłaby szczęśliwa i z ukochaną/nym i powodu, że Ty nie jesteś związana uczuciem samotności i wyrzucenia z czyjegoś serca.

„Czy można zabić w sobie, miłość, aby ta druga osoba była szczęśliwa kochała inną/innego?” & „Czy jest możliwe przestać kochać, jeżeli kocha się naprawdę?” – jestem świadoma tego, że miłość nie jest prostym uczuciem i nie można tak po prostu go z siebie wyrzucić. Ale wiem też, że uczucie to, najzwyklej zaniedbane – zanika. Miłość może przetrwać tylko wtedy, gdy jest odwzajemniana.”Czy najwyższą ceną jest śmierć, czy zabicie własnych uczuć?” – tutaj bez wahania odpowiem, że zabicie własnych uczuć jest właśnie tą ‚najwyższą ceną’. Uważam, że nie warto tracić cennego daru od Boga, jakim jest życie. Nigdy nie powinniśmy nim hańbić. Wszystkie uczucia zanikają. Zależy to od czasu, dbałości i samego serca. Miłość długotrwale zaniedbywana i nieodwzajemniona – zanika.

yt

Przede wszystkim chciałam powiedzieć, że zadałaś bardzo trudne pytanie, nad którym zastanawiałam się juz 3 dni i dalej nie mogę nic wymyślić. Być może nie będzie to dla Ciebie (i dla innych) dość wystarczająca odpowiedź, ale w każdym razie postaram się.”Czy rezygnując z kogoś można uczynić go szczęśliwym?” – jeżeli druga osoba bardzo tego chce, myślę, że nie mamy wyjścia i chcąc, nie chcąc musimy sobie odpuścić. Ale wiem też, że druga osoba chciałaby na pewno dalej utrzymywać z nami kontakt. Wtedy nie dręczyły by ją wyrzuty sumienia, po odtrąceniu nas, i mogłaby normalnie funkcjonować. Można powiedzieć, że byłaby szczęśliwa i z ukochaną/nym i powodu, że Ty nie jesteś związana uczuciem samotności i wyrzucenia z czyjegoś serca.”Czy można zabić w sobie, miłość, aby ta druga osoba była szczęśliwa kochała inną/innego?” & „Czy jest możliwe przestać kochać, jeżeli kocha się naprawdę?” – jestem świadoma tego, że miłość nie jest prostym uczuciem i nie można tak po prostu go z siebie wyrzucić. Ale wiem też, że uczucie to, najzwyklej zaniedbane – zanika. Miłość może przetrwać tylko wtedy, gdy jest odwzajemniana.”Czy najwyższą ceną jest śmierć, czy zabicie własnych uczuć?” – tutaj bez wahania odpowiem, że zabicie własnych uczuć jest właśnie tą ‚najwyższą ceną’. Uważam, że nie warto tracić cennego daru od Boga, jakim jest życie. Nigdy nie powinniśmy nim hańbić. Wszystkie uczucia zanikają. Zależy to od czasu, dbałości i samego serca. Miłość długotrwale zaniedbywana i nieodwzajemniona – zanika.

Opisz mi swój wymarzony świat.‎

Wymarzony Świat!
To całkiem fajna sprawa.
Świat bez bólu,smutku, cierpienia, wyzwisk, ran, kłótni, fałszywych ludzi, zboczeńców, gwałcicieli, tragedii, śmierci.
Przenoszę Was w krainę moich marzeń!
Płyniemy drewnianą łódka,którą lekko odpychają strumienie wody.Płyniemy.
Płyniemy w stronę marzeń.
Widzimy mały domek, w domku szczęśliwą rodzinę spożywającą posiłek.Co najważniejsze szczęśliwą rodzinę.
Po drodze ku naszym marzeniom napotykamy nadzieję.
Nadzieję,która w nas wierzy, która daje nam siłę, by wierzyć w lepsze jutro.
Tak, a teraz po przytulasku!
To ciepło!Ah…
Nadzieja odprowadza nas na zieloną łąkę, pełną różnego rodzaju kwiatów,ziół.
Wyciąga rękę. Opuszkami palców dotyka nieba.
Rozsypuję wokół nas pył.Ni to pyłek kwiatów, ni ziół.
Unosimy się!Widzisz widzisz! To przecież my!
Stacja:Dzieciństwo.
Zza drzwi wysuwa się nos mamy.
„Jak ty wyglądasz!?Marsz do łazienki”,”Chodź do domu,już koniec na dzisiaj!”.
Zajadasz masę kanapek, popijając jedzenie ciepłym mlekiem, prosto od krowy.
Kładziesz się spać.
Mamusia wyciąga twoją ulubioną książeczkę, którą znasz na pamięć, jednak uwielbiasz jej treść.
Słyszysz przy tym głos osoby,którą tak bardzo kochasz. Czy to nie piękne?
W końcu zasypiasz.
Widzisz to światełko?! Bo ja tak!To tam na końcu!Widzisz?
Wyruszamy w stronę światła.
Zamykamy oczy.Przenosimy się tam.Tam gdzie mieszkają szczęśliwe duszę.
Słyszysz gołębie. Pojawiają się znikąd .Ciągną nas za białe szaty,lekko unosząc nad ziemią.
Coraz wyżej,pierzaste chmury. Nabieram je na dłonie,zachowuję,bo myślę,że wrócę.
Po chwili widzisz ich, tych, których tam na dole nie ma.
Babcia.Dziadek. Ciocia. Mama. Tata. Wujek. Siostra. Brat.
Tęskniłe(a)ś?
Bo ja bardzo!
Wiesz ja tu zostaję!Nie wiem jak ty.
Odpowiadasz”Wracam”.
Pamiętaj, że będę na Ciebie czekać, tu w krainie wiecznej szczęśliwości.
Nie zapomnij!
„Nie zapomnę!”
Żegnaj! yt