Gdy jesteśmy zazdrośni, przekonujemy się, że kochamy, tak jak przekonujemy się, że żyjemy, kiedy nas coś boli.

Zazdrość jest niezwykle silnym uczuciem, mającym umiejętność ogarnięcia i przejęcia całej kontroli nad czyimś umysłem. Powoduje to narastającą złość, czasami nawet i nienawiść, ogółem same negatywne emocje, które żywi się do osoby, która nam coś „zabiera”, posiada coś, czego my nie.
Zazdrość niszczy, zostawia pustki w organizmie, wyrządza szkody często niemożliwe do naprawienia.
Narastająca zazdrość może również prowadzić do depresji, czy też znacznego obniżenia samooceny, straty samokontroli.
Myślę, że każdy był kiedyś zazdrosny. Ja bardzo często bywam zazdrosny o swoją drugą połówkę, o przyjaciół. Zawsze boję się, że ktoś mi te osoby odbierze, że ich stracę. I to wcale nie oznacza, że nie mam do nich zaufania. Mam do nich ogromne zaufanie, lecz bardzo mi na nich zależy i martwię się, że ktoś lepszy ode mnie mi to wszystko zabierze.
Zazdrość nam pokazuje, jak bardzo nam na czymś lub kimś zależy. Aczkolwiek powinniśmy nad nią zapanować, ponieważ możemy przez nią się wiele nacierpieć.
Jeśli komuś coś zazdrościmy – musimy spojrzeć na siebie, docenić to co mamy i żyć. Po prostu żyć. Często jesteśmy zaślepieni zazdrością i nie widzimy tego, co mamy. A musimy to zauważyć.

tumblr_msvax7Q1nT1sd8mlwo1_500

Czy w dzisiejszych czasach łatwo jest być dobrym człowiekiem?

To zależy od człowieka, jakim się jest. Co stawia się na pierwszym miejscu, jakimi wartościami się kieruje. Każdy rodzi się dobrym człowiekiem i w każdym przez całe życie ten dobry człowiek jest tylko czasami gubimy się gdzieś tak bardzo, że o nim zapominamy. Cza­sami wy­daje nam się, że mie­szka w nas dwóch różnych ludzi. Je­den, który wszys­tko dos­ko­nale robi i te­go człowieka pokazujemy światu. Jest też i ten dru­gi, które­go się wstydzi­my, i te­go uk­ry­wamy. Każdy czasami dokonuje czynów, których sam późnij nie rozumie i żaluje. Dlacze­go tak jest? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Dlatego właśnie, że jesteśmy tylko ludźmi. Błądzimy… Gubimy się we własnych myślach. Tworzymy własną rzeczywistość, która dla nas jest dobra. Zaczynamy udwać kogoś kim nie jesteśmy, aż stajemy się tacy, ukrywając prawdziwych siebie gdzieś głęboko w środku, nie pokazując światu, bo chyba trochę boimy się być sobą, boimy się braku akceptacji. I to wszystko tworzy ludzi, których uważamy za złych, chociaż moim zdaniem nie ma złych ludzi, są ludzie zagubieni albo chorzy i nie używam tego określenia w sposób kogokolwiek obrażający. W dzisiejszych czasach być człowiekiem dobrym nie jest trudno, bo każdy nim jest, ale nie każdy chce nim być…

file

Czym jest tęsknota ?

Pustką, zwyczajna pustką noszona i w glowie i w sercu, nie pozwalajaca normanie funkcjonowac, normanie myslec, zasypiac, patrzec na swiat z usmiechem… Kazdy z nas za czyms teskni. Z jednej strony jest to piekne uczucie, poniewaz pokazuje nam jak wiele cos lub ktos dla nas znaczy, ale z drugiej sprawia ogromny bol… Tesknimy kazdego dnia, za miejscem, za uczuciem, za byciem kims kim kiedys bylismy, za przeszloscia, za mlodoscia, za tym co juz nigdy nie wroci badz zniknelo na chwile, tesknimy za deszczem w upal, za sloncem podczas ulewy. Tesknimy za ludzmi, czasami nawet bedac obok nich… Kiedy to nawet sama mysl o rozstaniu powoduje tesknote, im blizej do pozegnania czas w magiczny sposob przyspiesza, kazde slowo, kazdy gest, kazdy pocalunek zaczyna byc niezapomnianym, kiedy to ostatnie spojrzenie, ostatni widok zanim ktos zniknie za horyzontem zaczyna byc tym, ktory utkwi nam w pamieci byc moze i na cale zycie. Rytm bicia serca, oddech, zapach to wszystko to o czym sie nie zapomina, zaczym tak bardzo sie teskni, kazdej nocy, kazdego dnia, przed oczami ten sam obraz, ostatnie spojrzenie… Czas nagle zwalnia, wrecz sie zatrzymujac, swiat przestaje istniec, liczy sie tylko jedno, ponowne spotkanie, ponowne uczucie ciepla, bliskosci, bezpieczenstwa, a kiedy juz do niego dojdzie nagle kazda chwila zaczyna miec inne znaczenie, inna wartosc, chcemy by trwala wiecznie, a wtedy mija ona najszybciej, nie wazne czy to jest 5 minut, godzina, tydzien, rok, szczescie przemija tak szybko, nim zdazymy sie zorientowac jak bardzo szczesliwi bylismy… Nigdy nie jestesmy wstanie zrozumiec jak wiele cos dla nas znaczy majac to caly czas przy sobie, dopiero kiedy to stracimy, zaczniemy tesknic, doceniac… Kazdy czytajac to na pewno bedzie myslal o czyms innym, podkladajac pod moje slowa swoje wlasne historie, nie wazne czy tesknimy za miloscia, przyjaznia, rodzina, wolnoscia, ojczyzna, bajkami z dziecinstwa, nie wazne czym jest to za czym tesknisz, wazne jest zebys zrobil wszystko, wszystko co tylko mozesz by odnalzezc sposob, by znalzc sie tam gdzie chcesz byc, odzyskac to co stracone, ponownie pocalowac, spojrzec w oczy, poczuc to czego pragniesz, masz czas, zrob to poki go masz, nie czekaj, nigdy nie wiesz kiedy on sie skonczy, a moze skonczyc sie w kazdej chwili, w kazdej sekundzie Twojego zycia..

tumblr_mvurt8wlrj1ra4u9mo1_500

„Do­piero w znacznej od­ległości od ukocha­nego, widzi­my, że miłość to nie tyl­ko związek ciał, ale prze­de wszys­tkim dusz.”

Miłość to także tęsknota, i należy o tym pamiętać.
Dopiero wtedy gdy zaczyna nam kogoś brakować,
Gdy zwyczajnie jest poza zasięgiem naszych ramion.
Doceniamy to jak wiele dla nas TA osoba znaczyła.
Wtedy, dopiero wtedy.
Nocami umieramy z miłości. Z tęsknoty.
Czasem za późno, ale jednak …
To prawda, że miłość to przede wszystkim związek dusz.
Związek podobieństw i różnic. Związek dziwny.
Bliskość jest ważna bo bez niej nie byłoby nic,
Ale to zaledwie cegiełki – same w sobie bez wartości.
To poświęcenia i uczucia budują fundament związku.
Prawdziwego związku.

tumblr_n6rjorqad51tqyt77o1_500

Wszyscy wypowiadają się na temat samobójców. Czas na mnie.

Niestety, dość niedawno sama mogłam się tak nazwać, a dokładnie to niedoszłym samobójcą – na szczęście. Także ten temat jest mi dość znany i bliski.
‚wiesz za co najbardziej dziękuje Bogu ? za to że żyję. bo nieraz były takie momenty, że przeklinałam życie robiąc wszystko by zniknąć na zawsze.’
Według mnie osoba, która myśli o śmierci, o życiu – ale po tamtej stronie, to nie osoba, która jest tchórzliwa, którą często określamy – ‚bez rozumu, bez perspektyw, bez mądrości życiowej, po prostu idiota – bo niby jak ktoś tak mógł postąpić’ – mylimy bardzo często wyrażenia. Nie znamy danej osoby, nie znamy sytuacji, ale oceniamy – po co ? Ja jedynie taką osobę nazwała bym osobą bezsilną i bezradną.
Dlaczego.
Często nazywamy takim określeniem noworodka, małe dziecko, które nie potrafi jeszcze chodzić, które nie potrafi samo się nakarmić, które nie potrafi mówić – właśnie, to oto dziecko, pokazuje swoje uczucia poprzez płacz. Mała/Mały lekko zakrupi, pomarudzi mama już jest obok. Gdy zapłacze – mama weźmie na ręce i utuli. Każdy z Nas jest dzieckiem, każdy z Nas potrzebuje zrozumienia, potrzebuje przytulenia, ale przede wszystkim obecności i miłości – o której tak często zapominamy. Osoba, która cierpi, która nie potrafi uporać się z danym problemem zazwyczaj nie mówi o tym każdemu – szuka jedynie osoby, która zwróciła by na nią chociaż jakąkolwiek uwagę – tą choćby najmniejszą. A my wtedy ukierunkowujemy się przeciwnie – unikamy Jej uznając, że nie potrafimy danej osobie pomóc. Odchodzimy, mimo że woła o pomoc. Osoba dorosła nie wyciągnie rąk w Naszą stronę jak małe dziecko, to my powinniśmy tą dłoń wyciągnąć do Niej, ale często tego nie robimy – tak jest prościej. Samobójca nie cierpi na zewnątrz, ale wewnątrz. Chowa uczucia w środku, stymuluje je każdego dnia, a jeśli nie ma przy Nim nikogo – te uczucia w końcu nabierają efektu końcowego – decyzji o śmierci.
Spotykam się często ze śmiercią młodych osób, śmiercią samobójczą. Niektórzy twierdzą, że były to młode osoby, nastolatkowie więc ludzie tłumaczą to jako ‚głupota, małostkowe i młodzieńcze myślenie’ – a gdzie oni wtedy byli? Z własnego doświadczenia wiem, że dorośli często unikają oznak bólu i cierpienia u swoich dzieci. Tłumaczą, że to pierwsza miłość, całe życie przed Nami. Właśnie pierwsza, ale dla Nas na tą chwilę – najważniejsza.
Mogłabym mówić dużo na ten temat, ale to nie ze mną rozmawiać. Uważam, że osoby dorosłe powinny cofnąć się do młodzieńczych lat i przypomnieć sobie, co wtedy czuli, może wtedy by się nie bali rozmawiać ze swoimi dziećmi.
W tym świecie jest brak jakiegokolwiek zrozumienia, jakiegokolwiek wsparcia i empatii – tyle mam do powiedzenia.indeks

Co Cię najbardziej przeraża w dzisiejszych czasach?

W dzisiejszych czasach chyba najbardziej przerażają mnie ludzie (oczywiście nie wszyscy, ale zdecydowana większość) – przeraża mnie ich masowa głupota oraz tkwiąca w nich beznadziejna pustka wywołana zupełnym brakiem jakichkolwiek wartości; przeraża mnie to jak stają się obojętni, jak stają się fałszywi i bezwzględni. Budzi we mnie niepokój to, jak ludzie nisko upadli i wciąż ciągną coraz bardziej na dno, które wydawało się być już osiągnięte. Życie dorosłych coraz częściej wypełnione jest tylko pracą, która staję się dla nich najważniejsza, życie młodzieży ogranicza się tylko do imprezowania i popisywania się swoją głupotą, natomiast życie dzieci około trzynastego roku życia zaczyna zamieniać się w palenie papierosów, przeklinanie, wydoroślanie się na siłę. Robi mi się niedobrze gdy patrzę na ten świat. I prawdę mówiąc przeraża mnie to jakiego gówna (za przeproszeniem) słucha dzisiejsza młodzież (i nie tylko). Naprawdę nie mam nic do gatunków muzycznych takich jak pop, rap czy hip-hop, ale jeżeli muzyka brzmi jakby coś się zacięło, a słowa nie mają najmniejszego sensu, to co to jest za muzyka? Osobiście wolałbym ogłuchnąć niż słuchać czegoś takiego. Dodam jeszcze, że w Polsce spora część społeczeństwa słucha disco polo, co jest już tak żałosne, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Ten gatunek muzyczny (o ile można w ogóle tak to nazwać) jest jedynym którego nie toleruję. Krótko mówiąc, żałuję, że urodziłem się właśnie w tych czasach.

„Żyjemy… jak kretyni, jemy, śpimy, pieprzymy się, imprezujemy. Ciągle i ciągle… Każdy dzień jest nieświadomym powtórzeniem poprzedniego: jemy coś innego, śpimy lepiej lub gorzej, pieprzymy się z kimś innym, wychodzimy gdzieś indziej. A jednak wszystko jest podobne do siebie, bez celu, bez znaczenia. Robimy dalej to samo, wyznaczamy sobie jakieś sztuczne cele. Władza. Kasa. Dzieciaki. Wypruwamy sobie żyły, żeby to osiągnąć. Albo nigdy tego nie osiągamy i jesteśmy sfrustrowani na wieki, albo się nam udaje, a wtedy zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę mamy to gdzieś. A później zdychamy. I koło się zamyka. Kiedy zdajemy sobie z tego sprawę, mamy tylko ochotę natychmiast zamknąć to koło, żeby nie walczyć na próżno, żeby pokonać fatum, żeby wyjść z pułapki. Ale boimy się. Nieznanego. Najgorszego. Poza tym, czy tego chcemy czy nie, zawsze na coś czekamy. Gdyby nie to, odpuścilibyśmy sobie, połknęlibyśmy całe opakowanie leków, przycisnęlibyśmy ostrze żyletki, aż tryśnie krew… Próbujemy się rozerwać, szukamy miłości, wydaje nam się, że ją znaleźliśmy, a później znów spadamy w dół.I to z wysoka. Usiłujemy igrać z życiem, żeby się przekonać, że je kontrolujemy.Jesteśmy złotą młodzieżą. I nie mamy prawa, żeby się na to skarżyć, bo wydaje się, że posiadamy wszystko, by być szczęśliwymi. I zdychamy powoli, napchani kokainą i antydeprechami, z uśmiechem na ustach, w zbyt dużych mieszkaniach, wpatrzeni w kryształowe żyrandole zamiast w niebo.”

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Jaki stereotyp jest najbardziej krzywdzący?

Oj, to zależy od osoby. Każdego może zaboleć coś innego, dużo jest ich, ale postaram się wymienić najważniejsze.
- Kobiety są gorsze. Miejsce kobiety jest w kuchni. Ma rodzić dzieci i siedzieć w domu. Nieprawda, miejsce kobiety nie jest w kuchni, może realizować swoje plany na przyszłości i karierę. Kobiety i mężczyźni powinni być traktowani równo, często się dzieje inaczej.
- Polak, czyli głupi, idiota, prymityw. Polacy są poniżani jako tępi idioci bez ambicji.
- Słuchasz rocka? Musisz być satanistą, brudasem, nie masz szacunku do niczego co żyje.
- Słuchasz reggae? Musisz być ćpunem.
- Masz na sobie dres? Musisz być kibolem, idiotą.
- Masz 16 lat i dziecko? Na pewno się puściłaś. Nie ma opcji, że dziewczyna została zgwałcona.
- Masz dobre oceny? Jesteś kujonem, nie wychodzisz z domu, tylko się uczysz.
- Masz niemieckie korzenie? Musisz być brzydka.
- Jesteś gruba? Na pewno wpierdalasz co godzinę hamburgera. Żadna choroba to nie wytłumaczenie.
- Chłopak ma na sobie rurki? Na pewno gej.
- Dziewczyna i chłopak ze sobą spędzają czas? Na pewno ze sobą kręcą i jest to coś więcej niż przyjaźń.
- Jesteś blondynką? Jesteś głupia.
- Czytasz książki? Nie masz życia prywatnego.
- Nie masz oryginalnych butów? Jesteś biedny i nie masz kasy.2

Co Cię denerwuje?

- denerwują mnie kolejki w szpitalach publicznych. siedzisz obok jakiegoś dziadka, który kaszle tak, jakby miały zaraz wypaść mu płuca. obok napierdala wymuszonym płaczem jakiś rozpieszczony bachor. reszta siedzi, papla ploty, ustanawia nowe rekordy pomiędzy sobą w tym, kto ma poważniejszą chorobę.

- denerwuje mnie walka z nietolerancją. wszystko byłoby super, gdyby tolerancja odnosiła się nie tylko do naszych własnych dup, ale do innych też. przykładowo – walczę z nietolerancją, bo ktoś nie toleruje mojego stylu, ale sama nie zamierzam tolerować, przypuśćmy, czyjegoś stylu. hipokryzja.

- denerwuje mnie przenikliwie piskliwy śmiech, ewidentnie pustych umysłowo, dziewcząt. śmieje się toto chuj wie z czego, a jakby się tak bardziej nad tym zastanowiło, to zamiast się śmiać, zaczęłoby płakać. brodzik intelektualny.

- denerwują mnie publiczne żale. owszem, ludziom, którzy faktycznie potrzebują pomocy – trzeba pomóc, no ale, do cholery! większość robi to dla pokazówki, bo brak im zainteresowania. potrzeba bytu w centrum uwagi. przykładowo – niektóre z waszych ask’ów. zamiast pomagać innym wyjść z depresyjnych stanów, to nawet zdrowego człowieka wpędzą w padół.

- denerwują mnie ci ochroniarze w większych sklepach. czuję się obserwowana, szczególnie widząc, jak za mną łażą, mimo, że jeszcze nigdy niczego nie zajebałam i zajebać nie zamierzam. jak w kryminale.

- denerwują mnie typowe zloty rodzinne, gdzie cała familia skupia się w jednym domu. nie wiadomo, jak się zbytnio zachować. wszystko tam takie sztuczne, dziwne. jakaś ciotka mnie całuje, pozostawiając ohydną szminkę na moim policzku, jakiś wuj obejmuje mnie tak mocno, że przesiąkam zapachem jego tandetnych perfum.

- denerwuje mnie pewna rezerwa i wyniosłość, przykładowo, urzędnika do przeciętnego człowieka, który przychodzi do urzędu, zapytać, dajmy na to – o dotacje do czegoś. ci urzędnicy uważają się za chuj wie kogo, patrzą z góry i to jeszcze łaskawie. jakbym była zaledwie żuczkiem gnojownikiem.

- denerwują mnie ludzie, którzy, na pierwszy rzut oka, wyglądają niczym fałszywe kurwy. taka nienawiść od pierwszego wejrzenia, po prostu coś jest z człowiekiem nie halo. najlepsze jest to, że moja intuicja jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.

- denerwuje mnie to, kiedy ktoś ma syndrom nieśmiałego chwalenia się. tak nazwałam zachowania typu: wstawiam zajebistą fotkę, wiem, że wyszłam na niej zajebiście, wiem, że jest zajebista.. i wstawiam ją po to, by ludzie mnie komplementowali. kiedy zaczynają mnie komplementować, ja kategorycznie zaprzeczam słowami „niee, brzydka jestem, ohydna” mimo, że wiem, iż jest inaczej. – pytanie: to po chuj wstawiasz, skoro masz się za brzydką?

- denerwują mnie mocne, drażniące zapachy perfum. każda typiara napierdoli na siebie pół buteleczki, bo przecież nie czuje zapachu po tylu razach używania go i potem idzie taka na miasto, siądzie sobie w autobusie, obok kolejne jej pokroju i się, kurwa, wytrzymać nie da.qqqqwjnfkjbfdsngdsgd