Chcąc o czymś zapomnieć pamiętamy bardziej.

Mamy tu do czynienia z takim paradoksem. Pełno ich w naszym życiu, uwielbiam stwierdzenia wiążące ze sobą dwa oddzielne czynniki dające zaskakujący efekt. Nie umiemy dopuścić do siebie faktu, że im bardziej chcemy zapomnieć, tym to trudniejsze. Prawda jednak daje nam się we znaki, a wtedy dostajemy niezłego kopa od rzeczywistości. Wiąże się z tym nawet tęsknota, a ona nie pojawia się bez powodu. Tracimy kogoś, kto kiedyś dał nam coś nie do zapomnienia. Nie da się tego zostawić w przeszłości, to nadal z nami jest i nie możemy się uwolnić. Dobrze wiem, o czym mówię. Do tej pory żyję z myślami w głowie, których naprawdę nie chciałbym tam posiadać. Przeszłość się na nas odbija, nie unikniemy tego. Z czasem nabawimy się wspomnień, znajomości, o których potem będziemy chcieli zapomnieć. Zdajemy sobie potem sprawę, że to niemalże nie do osiągnięcia. Ktoś odbił tak widoczny ślad w naszej głowie, a on nie chce zejść. Przykry ten fakt, że nie umiemy się uwolnić od słowa „było”. A było cudownie, mogło też być okropnie, ale było. Wszystko, co ma większy wpływ na naszą psychikę zostaje w naszej pamięci na ogrom czasu.

” Ludzie tęsknią za całkowitą odmianą, a jednocześnie pragną, by wszystko pozostało takie jak dawniej. „

Tęsknota to przede wszystkim uczucie braku czegoś lub kogoś dla danej osoby. Bardzo często pojawia się odczuwanie smutku, niepokojącego stanu, głębokiego zamyślenia. Kiedy coraz bardziej wzmaga się tęsknota, wzmaga się cierpienie psychiczne.
Tęsknota jest także niekończącą się walką o przetrwanie chwil, których nie potrafimy wypuścić z dłoń. To wszelaka potrzeba odzyskania i posiadania osoby lub rzeczy, ponownie na naszą własność, która nie jest już na wyciągnięcie naszej ręki. Tęsknota jest słabością, czyli uzależnienia się od osoby lub rzeczy na tyle, że myśląc o niej wyobrażamy sobie jakie byłoby życie bez niej, po czym zdajemy sobie sprawę, że to nierealne do wykonania.
Tęsknota to odruch bezwarunkowy, dzięki któremu dowiadujemy się, jaką wartość miał dla nas obiekt, do którego tak bardzo tęsknimy. W tęsknieniu za kimś nie chodzi o czas, który minął od kiedy ostatnim razem się widzieliście, czy rozmawialiście. Chodzi o te momenty, kiedy robiąc coś zdajesz sobie sprawę jak bardzo chciałbyś, by ta osoba była teraz przy Tobie.
Tęsknota powiększa się z dnia na dzień. Przez tęsknotę czujemy się smutni, a smutek to najpowolniejsza forma umierania jaka jest jak najbardziej oczywista.szc

Kochać kogoś to znaczy czekać na niego wiedząc, że i tak nie przyjdzie.

Czekałam na ten moment, kiedy popatrzy na mnie innymi oczami niż na dziewczynę, którą po prostu mija na ulicy. Czekałam na chociaż jeden jego uśmiech przeznaczony tylko dla mnie. Czekałam na słowa, które sprawiłby, że moje serce zabiło by mi szybciej… Imponował mi. Był ode mnie starszy, taki tajemniczy. W letnie wieczory grał nad jeziorem na gitarze i wpatrywał się w gwiazdy.. Czasami uciekał przed policją i chował się w sklepie moich rodziców, aby tylko go nie złapali. A ja czekałam.. czekałam, aż pojawię się w jego świecie jako dziewczyna, a nie jako bezimienna postać, która czasami wejdzie mu w drogę. Aż w pewnym momencie przestałam czekać. Pogodziłam się z tym, że dla niego nie istnieję. Nie zna mnie, nigdy nie pozna… nie będzie pamiętał. Wszystkie uczucia schowałam głęboko na dnie serca, uśpiłam je…
Jednak przed tym nie da się uciec. Nie ważne, jak daleko bym biegła i tak przeszłość mnie dopadła. Zapach alkoholu unosił się w całym domu. A on patrzył na mnie smutnymi oczami mówiąc, że istniałam w jego świecie… tylko, że nie miał na tyle odwagi, aby tak po prostu do mnie podejść. W mojej głowie pojawiły się pytania.. dlaczego tak się stało? Dlaczego ja mam męża i dwoje dzieci, a on cierpi właśnie po rozstaniu z żoną. Dlaczego ja każdego dnia się oszukuję, że kocham tego człowieka, który leży obok mnie w łóżku. A on topi smutki w alkoholu i tęskni za córką…
Sama nie wiem, w którym momencie znalazłam się na jego kolanach. Poczułam tą upragnioną bliskość sprzed lat. Poczułam zapach papierosów, ale pachniał inaczej niż mój mąż… Sama nie wiem, kiedy moje wargi złączyły się z jego wargami, a zaraz potem przeszło przeze mnie poczucie winy. Nie mogłam tego zrobić. On był przyjacielem mojego męża… każde z nas miało swoje własne życie. Patrzyłam w jego ciemne oczy i zobaczyłam w nich smutek, który odbił się w moich tęczówkach. Może zakochałam się jako nastolatka. Może była to szczeniacka miłość… ale chyba tak naprawdę nigdy nie przestałam czekać na ten jeden uśmiech, który w tym momencie do mnie skierował. Tylko dlaczego to wszystko musiało być takie trudne..OLYMPUS DIGITAL CAMERA :) Ale to nic nie znaczy c: Małe Blizny..

Czy wierzysz w to, że można zakochać się w osobie poznanej przez internet, bez żadnego spotkania? Uzasadnij, proszę.‎

Wierze… mozna i to bardzo. Mozna nawet nie tyle co sie zakochac, a nawet pokochac. Sa rozne opinie na ten temat, kazdy ma swoje zdanie, ale nikt kto tego uczucia nie doswiadczyl nie zrozumie. Jak mozna pokochac osobe, ktorej nigdy sie nie widzialo? A jak zakochuja sie niewidomi? Zakochuja sie w osobie a nie wygladzie. I tak samo jest tutaj, nie wazne jest to jak ta osoba wyglada, nie wiemy jak zachowuje sie w towarzystwie, wiemy tylko jaka jest dla nas. Zakochujemy sie w charakterze, co czyni to uczucie jeszcze bardziej prawdziwym i silniejszym. Fakt, nie mamy pewnosci co do tego jaka ta osoba jest na prawde, dlatego zakochujemy sie w kims kogo ta osoba stworzyla, zakochujemy sie tak silnie, ze przestajemy patrzec na zdrowy rozsadek, zaczynamy ufac i wierzyc, a wlasciwie to chcemy wierzyc, nie tylko w prawdziwosc slow ale w prawdziwosc uczuc. Przestajemy dostrzegac realia, ze moze ktos probuje nas oszukac, wykorzystac, ze moze za jakis czas zniknie pozostawiajac ogromna pustke, ktora moze nigdy nie zostac do konca wypelniona. Dlatego wierzymy, bo boimy sie zawiesc. Marzymy o spotkaniu, liczymu na nie, chcemy poczuc zapach, dotyk, bliskosc, spojrzec w oczy, posmakowac ust. Poczuc obecenosc, bezpieczenstwo, a przede wszyskim milosc, prawdziwosc slow „kocham cie”. Tak bardzo tego pragniemy, ze zaczynamy dostrzegac to w rzeczywistosci, zaczynamy wierzyc w to co niemozliwe, a nawet niemozliwego doswiadczac. Tak na prawde nie wazne jest to ile kilometrow dzieli te 2 osoby, nie wazne jest to czy wczesniej te osoby sie poznaly, liczy sie to cos, to co moja w sercach, bo skoro poznaly sie i nie wazne czy to przez internet czy w szkole, na ulicy to znaczy, ze los przyciagnal wlasnie te dwie osoby do siebie, jesli maja sie spotkac to sie spotkaja predzej czy pozniej. Bo taka jest wlasnie milosc, nie daje nam wyboru, decyduje sama. Czy taki zwiazek moze przetrwac? Moze tak dlugo dopoki te dwie osoby siebie pragna, tesknia za soba i sa wstanie przebyc setki kilometrow by choc na chwile zobaczyc usmiech drugiej polwki. Jesli tylko uczucie jest prawdziwe moze trwac wiecznie. Jest to trudne, bo wiaze ze soba ogromne zaufanie, ale mozliwe, a nawet niesamowite i choc ciagnie za soba bol to potrafi byc piekne…

111

„Nie sztuką jest się zakochać. Sztuką jest przestać kochać wtedy, gdy serce nadal tego pragnie, a rozsądek podpowiada zupełnie co innego.”

To w kim się zakochujemy nie do końca zależy od nas… czasami jest to przypadek, dla tych co wierzą w przeznaczenie, przeznaczeniem, wyborem losu. Któregoś dnia spotykamy kogoś, a może właściwie powinnam napisać, któregoś dnia zauważamy kogoś, dostrzegamy to czego wcześniej nie widzieliśmy, coś pęka, strzela w nas jak strzała Kupidyna i nikt z nas nie wie co to jest, ale uderza w nas tak mocno, że przestajemy nagle zauważać wady, zaczynamy inaczej patrzeć na oczy i co innego w nich widzieć, zaczynamy inaczej myśleć, a to wszystko dlatego, że się zakochujemy i nie wiemy dlaczego, dlaczego akurat w nim czy w niej po prostu. Ale w momencie kiedy już się zakochamy, pojawia się jakaś niewidoczna wieź, może trochę przyzwyczajenie do obecności drugiej osoby. Przez to przestajemy sobie wyobrażać życie bez tej jednej osóbki. A nikt nie lubi zmian. Z czasem jednak czas zakochania/zauroczenia mija i robi się trudniej, poważniej co nie znaczy mniej pięknie i magicznie. Zaczynamy kochać, a przestać kochać jeśli kochało się na prawdę jest wręcz niemożliwe, oczywiście z czasem uczymy się żyć tak jak do momentu, aż to wszystko się zaczęło, co nie zmienia faktu, że wciąż gdzieś tam głęboko kochamy. Mówimy wtedy „tak będzie lepiej”, „trzeba zapomnieć”, ale tak naprawdę to próbujemy przekonać samych siebie. I w takim momencie każdy powinien zadać sobie pytanie czego chce, kiedy będzie szczęśliwy, dla kogo będzie lepiej, dla nas czy dla innych. Tylko człowiek, który kocha może być w pełni szczęśliwy, dlatego czasami nie warto słuchać rozsądku, a posłuchać serca, bo to ono mówi nam czego pragniemy. Bo jeśli dokonamy nie właściwych wyborów możemy żałować do końca życia dlaczego zrezygnowaliśmy, dlaczego się poddaliśmy, dlaczego kierowaliśmy się tym czego chcą inni a nie tym czego my sami chcemy. Mówi się, że jeśli się kocha trzeba czasami pozwolić odejść, ale ja uważam, że tylko wtedy kiedy będziemy mieć pewność, że ta osoba będzie szczęśliwsza niż z nami, co nie znaczy, że przestaniemy kochać, a nawet jeśli jakiś czas później pokochamy kogoś innego, to i tak będziemy kochać inaczej, bo dwa razy tak samo nie da się pokochać, przy nikim innym nie będziemy się czuć tak samo…indeks

Czym jest tęsknota ?

Pustką, zwyczajna pustką noszona i w glowie i w sercu, nie pozwalajaca normanie funkcjonowac, normanie myslec, zasypiac, patrzec na swiat z usmiechem… Kazdy z nas za czyms teskni. Z jednej strony jest to piekne uczucie, poniewaz pokazuje nam jak wiele cos lub ktos dla nas znaczy, ale z drugiej sprawia ogromny bol… Tesknimy kazdego dnia, za miejscem, za uczuciem, za byciem kims kim kiedys bylismy, za przeszloscia, za mlodoscia, za tym co juz nigdy nie wroci badz zniknelo na chwile, tesknimy za deszczem w upal, za sloncem podczas ulewy. Tesknimy za ludzmi, czasami nawet bedac obok nich… Kiedy to nawet sama mysl o rozstaniu powoduje tesknote, im blizej do pozegnania czas w magiczny sposob przyspiesza, kazde slowo, kazdy gest, kazdy pocalunek zaczyna byc niezapomnianym, kiedy to ostatnie spojrzenie, ostatni widok zanim ktos zniknie za horyzontem zaczyna byc tym, ktory utkwi nam w pamieci byc moze i na cale zycie. Rytm bicia serca, oddech, zapach to wszystko to o czym sie nie zapomina, zaczym tak bardzo sie teskni, kazdej nocy, kazdego dnia, przed oczami ten sam obraz, ostatnie spojrzenie… Czas nagle zwalnia, wrecz sie zatrzymujac, swiat przestaje istniec, liczy sie tylko jedno, ponowne spotkanie, ponowne uczucie ciepla, bliskosci, bezpieczenstwa, a kiedy juz do niego dojdzie nagle kazda chwila zaczyna miec inne znaczenie, inna wartosc, chcemy by trwala wiecznie, a wtedy mija ona najszybciej, nie wazne czy to jest 5 minut, godzina, tydzien, rok, szczescie przemija tak szybko, nim zdazymy sie zorientowac jak bardzo szczesliwi bylismy… Nigdy nie jestesmy wstanie zrozumiec jak wiele cos dla nas znaczy majac to caly czas przy sobie, dopiero kiedy to stracimy, zaczniemy tesknic, doceniac… Kazdy czytajac to na pewno bedzie myslal o czyms innym, podkladajac pod moje slowa swoje wlasne historie, nie wazne czy tesknimy za miloscia, przyjaznia, rodzina, wolnoscia, ojczyzna, bajkami z dziecinstwa, nie wazne czym jest to za czym tesknisz, wazne jest zebys zrobil wszystko, wszystko co tylko mozesz by odnalzezc sposob, by znalzc sie tam gdzie chcesz byc, odzyskac to co stracone, ponownie pocalowac, spojrzec w oczy, poczuc to czego pragniesz, masz czas, zrob to poki go masz, nie czekaj, nigdy nie wiesz kiedy on sie skonczy, a moze skonczyc sie w kazdej chwili, w kazdej sekundzie Twojego zycia..

tumblr_mvurt8wlrj1ra4u9mo1_500

Brak obecności wokół.. Odczuwam brak.

„Czuję się jak małe dziecko, które nagle zdało sobie sprawę z tego, że zostało samo w wielkim sklepie. Zagubione, przerażone, z niepewną przyszłością. Chodzi między kolejnymi działami i gorączkowo, z paniką w oczach szuka znanych sobie osób, aby w końcu móc poczuć ciepło i bezpieczeństwo. Z każdą chwilą łzy napływają mu do oczu, stara się być silne, ale tak naprawdę nie potrafi. Zdało sobie sprawę z tego, że straciło oparcie, straciło siłę, wiarę w siebie, miłość, ciepło i dom… a przyszłość maluje się w czarnych barwach, bo cokolwiek zrobi i tak będzie źle… Czuję się trochę jak taki bohater tragiczny nad którym wiszą czarne chmury przeznaczenia. Nie ucieknę przed losem, nie wygram tej walki. Wszystko mnie dopadnie i łupnie w plecy w najmniej oczekiwanym momencie.
Czuję się podle kiedy wracam od Niego do domu. Patrzę w oczy męża i zadaję sobie pytanie, kim ja tak naprawdę jestem? Kto mi dał takie prawo, aby bawić się uczuciami tego człowieka.. każdego dnia kłamać, że nic się nie dzieje, a wszystkie złe chwile między nami to jego chora wyobraźnia. Ile razy powiedziałam, że po prostu się mu wydaje, że się od niego odsunęłam, że od niego uciekam… te słowa stały się dla mnie stałą wymówką, która jest tak śmieszna, że aż czuję, że chce mi się tarzać po podłodze w głupawce.
Powiedział mi, że się pogubiłam, a ja sama czuję się zagubiona… ale nie miał racji. Kiedy siedziałam na Jego łóżku po nocy spędzonej w Jego ramionach… z dala od męża… zdałam sobie sprawę z tego, że właśnie w tym momencie się odnalazłam, bo właśnie tu.. w tym domu.. obok tego bruneta jest moje miejsce na ziemi. Czuję, że to z nim pragnę dzielić resztę życia. Uciec na koniec świata, leżeć w trawie i obserwować gwiazdy, czekać na tą jedną, która spadnie. Czuję, że jestem w stanie zerwać ze wszystkim i tak naprawdę nic mnie nie obchodzi…
Czuję, że jestem podłą, zimną suką. Czuję, że sama nie wiem czego tak naprawdę chcę. Czuję, że kiedy mąż dowie się o tym, że sypiam z jego najlepszym przyjacielem nastąpi koniec świata. Nadejdzie apokalipsa, a ja w tym momencie stracę wszystko. I będę jak to dziecko ze sklepu, które nie wie co ma dalej ze sobą zrobić, bo w momencie wiatr porwał całe jego szczęście.”tumblr_n57f4uGotP1tqyt77o1_500

Tak naprawdę przegrałam swoje życie.

To uczucie wchodzi we mnie niczym mały robak do zdrowego, pięknego jabłka, które rośnie na drzewie. Ma przed sobą tyle marzeń, tyle snów i wszystko wydaje się być takie realne i proste… do momentu, kiedy robak zaczyna wyniszczać wszystko od środka. Na początku jakby trochę nieśmiało, delikatnie. Zupełnie jakby nie chciał, aby ktokolwiek zauważył, że on tam jest… ale rośnie w siłę i czuje się co raz bardziej pewny. Powoli gubi marzenia, sny, plany, a rzeczywistość staje się co raz bardziej trudna. Jabłko powoli marnieje, staje się kruche, brzydkie i upada samotnie na ziemię… nie ma już przed sobą żadnych planów, marzeń, bo tak naprawdę wszystko zostało zabrane… przez robaka. Można usłyszeć tylko pusty śmiech, bo to jabłko nigdy nie było tym kim chciało zostać… zawsze się trochę różniło, może było za bardzo delikatne?
Ja czasami właśnie tak się czuję. Poczucie, że tak naprawdę nie pasuję do tego świata weszło do mnie tak powoli. Na początku starałam się z nim walczyć. Przecież robiłam wszystko, aby stać się taka jak cała reszta, ubierać się tak samo, myśleć, chodzić w te same miejsca i spotykać się z tymi samymi ludźmi. Oglądać te same filmy i słuchać tej samej muzyki, ale nie mogłam… aż może w końcu upadłam z tego drzewa i mam teraz świadomość, że tak naprawdę nigdy nie będę tym kim pragnę.
Nawet całkiem tak niedawno temu pisałam tu, że marzę o tym, aby spotkać mężczyznę swojego życia, zakochać się, urodzić dziecko i zamknąć się w domu z pieluchami i tym mężczyzną. Pisałam, że wtedy osiągnę pełnię szczęśliwa, ale nie… zrozumiałam, że ja tak naprawdę tego nie pragnę. To wszystko zostało narzucone mi poprzez moje konserwatywne środowisko. Ciotki, które ciągle pytają się o mojego chłopaka, matka, która w sumie już odlicza czas do pojawienia się wnuka. Pytania ojca czy kogoś mam… teksty koleżanek i ich opowiadanie o swoich partnerach. Tylko, że to nie jest mój świat, a ja pragnę iść inną drogą. Oddać się sztuce i tak naprawdę tylko z nią żyć. Mieć jedynie przy sobie bratnią duszę, z którą będę leżała w łóżku, paliła kolejnego papierosa, a w ustach czuła smak alkoholu. Wiem, brzmi to tak jakbym marzyła o tym, żeby się stoczyć… Daguu.. nigdy nie będziesz prowadziła takiego życia… to uczucie zżera mnie od środka… poczucie, że tak naprawdę przegrałam swoje życie.

Ludzie umierają…

Ludzie umierają, bo czują się słabi. Śmierć jest słabością, która w pewnym momencie życia bierze nas za rękę i ciągnie w otchłań, z której nie ma już powrotu. Nie stawiamy się, nie protestujemy, bo tak naprawdę nie mamy już sił. Nie ważne ile mamy lat, nie ważne ile przeżyliśmy, a ile nam zostało jeszcze do przeżycia. Patrzymy w te ciemne oczy, w których widać pustkę, schowane pod kapturem otulający białą cerę. Ale przecież bladość jest oznaką czystej krwi. Tylko chłopki były opalone, tylko ich skóra była narażona na promienie słoneczne, które zabarwiały na taki złocisty kolor.. śmierć jest niczym Księżniczka, która jest tak bardzo niechciana. Dawno temu została wygnana z domu, opluta… zdeptana i straciła wszystkie marzenia. Jednak zachowała swoją dumę. Przychodzi dostojna, pani w czerni, szuka tych słabych, bo wie, że tylko takich może złapać za rękę. Nie obchodzi ją płacz, nie obchodzi ją lament, nie słucha próśb. Czasami się śmieje z nas, z naszej kruchości, z tego, że może przyjść na nas w każdej chwili, a czasami jest pełna dumy naszą postawą. Boi się spojrzeć nam prosto w oczy, boi się usłyszeć słowa walki i wolę życia. Jeśli czekasz na śmierć to na pewno ona do ciebie przyjdzie, bo ją do siebie zapraszasz. Ludzie umierają, dlatego, że chcą od nas odejść. Nie mają już siły a Księżna w czerni wydaje się być jedyną przyjaciółką.

 

988780_745330382149208_579792500_n

Czym jest cierpienie..

Cierpienie to stan psychiczny bólu emocjonalnego bądź fizycznego, nieprzyjemne doznanie ciała. Cierpienie wiąże się z doświadczeniem negatywnych emocji, takich jak: lęk, smutek, poczucie krzywdy czy żal.
Dla każdego z nas cierpienie ma inny wymiar, dla każdego z nas oznacza ono co innego, jednak dla każdego z nas wiąże się z negatywnymi odczuciami i każdy z nas doświadcza jakiś cierpień. Z niektórymi nauczyliśmy się żyć, jesteśmy do nich przyzwyczajeni, nie uważamy ich za większy problem, natomiast niektóre są dla nas odczuwane w obliczu większych tragedii. Najczęściej temat cierpienia ograniczany jest do wymiaru fizycznego- chorób, śmierci, wojen. Boimy się rozmawiać o cierpieniu w wymiarze psychicznym, stanowi to temat tabu, a przecież ten rodzaj cierpienia jest najbardziej bolesny, bowiem blizny na ciele znikną, natomiast w psychice ślad może pozostać na zawsze. Dla jednych takim cierpieniem może być zdrada, bycie oszukanym, a dla innych samotność, brak akceptacji, poczucie braku bezpieczeństwa czy też lek bądź niezrozumienie. Cierpienie może mieć także wymiar duchowy- mogą to być rozterki związane z podjęciem decyzji związanej z własną postawą moralną, ocena własnego postępowania, wyrzuty sumienia.
Cierpienia doświadczane na jednym poziomie mogą spowodować cierpienia na innych, np. wskutek wypadku samochodowego doznaliśmy urazów fizycznych, ale może to też powodować uszczerbki psychiczne- poczucie braku bezpieczeństwa, lęk.
Mimo tego, że nie wiążą się z cierpieniem pozytywy, to jest ono potrzebne. Uodparniamy się. Poznajemy i uczymy się żyć. Wiemy, co może nas czekać. Cierpiąc być może nie popełnimy w przyszłości tego samego błędu, bo wiemy, jakie są jego skutki (przekonaliśmy się na własnej skórze). Życie człowieka nie może opierać się tylko i wyłącznie na pozytywach. Przez cierpienie możemy lepiej poznać świat, rozróżniać to, co jest dobre a co nie. Aczkolwiek nikomu tego nie życzę.

 

 

 

tumblr_n5o5i3ClJa1sb3dufo1_400