Tęskno­ta jak nies­po­koj­ny wiatr, który kąsa ze wszys­tkich stron, zda­je się uderzać w nas gdziekol­wiek się zwrócimy.

To wszystko nie jest takie proste na jakie wygląda. Czas płynie, a ty stoisz w miejscu, nie możesz go dogonić. Nie nadążasz. Gubisz się. Tak po prostu. I gdy już raz się zgubisz to gubisz się cały czas. Wszystko zaczyna Cię przytłaczać. Nawet najdrobniejsze rzeczy. Nie możesz sobie dać z tym wszystkim rady. Po pewnym czasie odpuszczasz. Przestajesz walczyć. Już nawet nie płaczesz. Tylko stoisz. Stoisz i patrzysz na wszystko co cię otacza obojętnym wzrokiem. Mówisz “mam to w dupie”, ale tak naprawdę są to tylko słowa. Nieprawdziwe słowa, bo w głębi duszy nie możesz dać sobie z tym wszystkim rady. Niszczysz się powoli od środka. I to już zaczyna trwać zbyt długo. Powoli zaczynasz niszczyć się na zewnątrz. Zmieniasz się, zmieniają się twoje myśli, wygląd. Wszystko. Zaczynasz mieć sińce pod oczami, twoja skóra robi się sucha, oczy przemęczone, a ręce zaczynają ci drżeć i już nic na to nie poradzisz. Psujesz się… powoli gnijesz. Chcesz wszystko naprawić, ale czas leci zbyt szybko. Nim się obejrzysz już popełniasz kolejny błąd, i tak ciągle. Nim się obejrzysz, a stajesz s człowiekiem, którego już nic nie zdoła naprawić. A Ty? Zaczynasz to widzieć. Że to już koniec, że nic z tym nie zrobisz i po prostu stajesz przed lustrem i zaczynasz na siebie patrzeć. Twój wzrok zamienia się na wzrok gardzący sobą. Zaczynasz sobą gardzić. Patrzysz i jesteś załamany. Patrzysz na osobę w lustrze, jakby to nie ty, jakby to był inny człowiek. Człowiek, który został zniszczony przez świat, przez ludzi i przez samego sobie.Samotność jest zawsze bezlitosna. Zdaje się, że opłata Cię całego. Nie jesteś zdolny do wydostania się, przynajmniej tak czujesz. Samotność zabija radość, odbiera chęci i siły. Na szczęście jednak można z nią walczyć z powodzeniem. 
Zupełnie inaczej odbieram przebywanie samemu. Po prostu, by odpocząć od ludzi, przemyśleć wszystko, zatrzymać się na chwilę. To jak najbardziej potrzebne. Dzieje się z naszego wyboru. A samotność przychodzi znienacka, jak choroby. 
Czy czuję się niepotrzebna? Oczywiście. Wiem, że to czas by pomyśleć o tym czy rzeczywiście zasługuję na zadawanie sobie pytań, które mnie zniszczą. Bo ja nie chcę o tym myśleć. Nie zawsze żyję dobrze, bo żyję chwilą. W momencie upadku oddaję cześć swoim czynom. Wiele ludzi zastanawia się  co jest gorsze.. Tęsknota.. czy też samotność.Zarówno samotność jak i tęsknota są jednymi z najgorszych uczuć. W zasadzie współistnieją one ze sobą. Kiedy jesteś samotny – tęsknisz, tęsknisz, bo jesteś samotny. Trochę błędne koło. Co jest gorsze? Jeśli już mamy oddzielić te stany od siebie, gorsza byłaby sama tęsknota. Z samotnością moglibyśmy jakoś sobie poradzić. Tęsknoty natomiast nie jesteśmy w stanie „usunąć” z naszego życia. Jeśli za kimś, bądź za czymś, tęsknimy, nie da się nagle zmienić zdania i powiedzieć sobie ” już nie tęsknię”. Tęsknota może trwać całe życie. I rzadko kiedy udaje się wypełnić czymś to uczucie pustki.
Zdecydowanie tęsknota byłaby gorsza od samotności.fsd