Wraz z nowym dniem budzi się nowa nadzieja..

Każdy kolejny dzień daje nam szansę, by zmienić coś w swoim życiu, uwierzyć w siebie, dostrzec to, czego do tej pory nie widzieliśmy, docenić to, co mamy.. a więc szansę na praktycznie wszystko!
Jednak aby w nas obudziła się nowa nadzieja potrzeba też naszej woli i chęci.
Czasem trudno przekonać samego siebie, że naprawdę mogę zaufać, nabrać nadziei na lepsze jutro, a jeszcze trudniej zdecydować się na próbę zmiany.
Oczywiście, każdy nowy dzień, a nawet godzina czy minuta w naszym życiu przynosi możliwość „obudzenia się na nowo”. Dzień jest lepszy dlatego, że noc oddziela nas od tego, co było wczoraj, więc jest nam łatwiej i wraz z obudzeniem się, możemy ujrzeć światełko w ciemnym jak dotąd tunelu.
Nawet jeśli poprzedni dzień był przygnębiający, nie musimy się z tym godzić i wstawać następnego ze złym nastawieniem. Nie powinniśmy, trzeba walczyć o życie. Poranek, wypoczęci choć zmęczeni przeszłością nabieramy sił na dalszą wędrówkę.
Każdy dzień jest inny i możemy próbować ułożyć go całkiem inaczej. Nowy początek, nowy sposób patrzenia na świat, nowa wizja przetrwania, oderwanie się od czegoś, co nas męczy.
Wraz z nowym dniem.. czy budzi się nowa nadzieja? Tak, o ile my pomożemy jej w nas przetrwać i się rozwijać, by ją dobrze wykorzystać.
Nie poddawajmy się i dajmy sobie szansę na odnowę, polepszenie sytuacji, wiarę w marzenia.
Nie bójmy się realizować swoich planów, pomysłów, bo możemy tego później żałować. a przecież miałem szansę, tlił się we mnie płomyk wiary, lecz odpuściłem.
Tej malutkiej na początku nadziei musimy pomóc, by później i ona wsparła nas.

avatar

Największy błąd ludzkości to..

Przybranie złych wartości. Postawienie rzeczy materialnych ponad wszystko inne, dla podwyższenia komfortu życia. Jednak podwyższenie komfortu stało się najważniejszą rzeczą. Uczucia, chwile, pasje, marzenia i inni ludzie stali się jakby odległym światem do którego wracamy, jedni częściej, a drudzy rzadziej. Ale wszyscy tak mamy. W większym lub mniejszym stopniu.
Każdy ma w sobie coś z materialisty.
Traktujemy uczucia innych jak rzeczy, które możemy nabyć, mieć nad nimi kontrolę i w każdej chwili odzyskać. Nie zawsze liczymy się ze zdaniem innych ludzi.
Liczą się krótkie cele, z chwilowymi korzyściami. Często robimy coś dla drugiego człowieka, jednak bardzo często odnajdujemy w tym swój własny cel. Pomagamy innym, bo sami nie potrafimy rozwiązać naszych własnych problemów, rozmawiamy z innymi, bo nikt nie chciał rozmawiać z nami, słuchamy, bo sami nie wiemy co powiedzieć, zamykamy się na ludzi, obawiając się zranienia, a w rzeczywistości robimy sobie tym jeszcze większą krzywdę. Coraz częściej szukamy winy w innych, lub w całym świecie. Ale nie w sobie. Jedynie pozornie. A jeśli już widzimy winę w sobie, wyolbrzymiamy wszystko, robiąc z siebie jednocześnie bestie ale i ofiarę.
Powodujemy większość naszych problemów, sami sobie utrudniamy.
Jesteśmy łowcami. Polujemy na łatwe zdobycze, a kiedy już je mamy, kiedy osiągnęliśmy to, co chcieliśmy idziemy dalej, w poszukiwaniu następnych.
Narzekamy na świat i wszystko co dzieje się dookoła. Ale nie robimy nic, aby cokolwiek zmienić.
Chcemy zmieniać świat, lecz najpierw musimy zmienić siebie. Swoje nastawienie.
Nie możemy zmienić od razu całego świata. Możemy za to zmienić lub całkowicie wywrócić do góry nogami pojedyncze światy pojedynczych ludzi. Byleby na lepsze. Tak właśnie możemy zmieniać świat.
Wystarczą drobne gesty. Uczucia. Cel.
Wszyscy jesteśmy dobrzy, nikt nie rodzi się złym. Zło rozwija się w każdym człowieku. Najważniejsze to nie poddać się mu. Walczyć o siebie. Walczyć o innych. Żyć.
Nie myśleć o błędach, zostawić je za sobą. Robić rzeczy dobre, zmieniać to, co chcemy i możemy zmienić, a resztę zaakceptować.
Możemy zrobić wiele. Już od teraz. Po prostu. Wystarczy chcieć, spróbować i próbować dalej, jeśli nie wychodzi.

10556308_431421566998854_4620357827713213470_n