Moje idealne popełnienie samobójstwa.

Stałabym na wysokim klifie.
Ubrana w białą sukienkę, która sięgałaby do moich kostek.
Czułabym Ziemię , pod bosymi i zimnymi stopami.
Włosy byłyby rozpuszczone i mokre od deszczu, który spadałby z nieba , które byłoby zasnute dużymi,ciemnymi chmurami.
Deszcz uderzałby w taflę wody, niczym łzy , które lecą i nie chcą przestać.
Zacząłby wiać wiatr , który kołysałby drzewami w takt cichej i smutnej melodii,
która wydobywałaby się z moich ust.
W głowie zacząłby się film , złożony z moich wspomnień.
Z tych , których pozazdrościłby mi każdy i z takich , przez które znalazłam się właśnie tu, a nie gdzie indziej.
Przypomniałabym sobie o dniach, które były tymi najlepszymi i za które powinnam dziękować oraz te , przez które cierpiałam i czułam ból.
Podeszłabym na sam skraj urwiska i rozłożyłabym ręce przechylając się do tyłu.
Zaczęłabym spadać jak ptak , który zaczął uczyć się latać i nie wie do końca jak zacząć to robić.
Jednak on zacząłby machać swoimi skrzydełkami z całych sił i wznosić się wysoko ,by czuć jak to jest wygrywać i czuć smak zwycięstwa.
Mi nie byłoby to dane , bo swoje skrzydła dawno oderwałam i zostawiłam tam gdzie nikt ich nie znajdzie.Czy czuliby ból i cierpienie , że mnie nie będzie?
Czy płakaliby ze smutku , że tak teraz będzie?
Czy uwierzyliby w to , że teraz lepiej będzie?
Czy wiedzieliby o tym , że ich kochałam i kochać będę,
bo dali mi życie i szczęście , które straciłam,
bo myślałam , że tylko gorzej będzie?
Skoczyłam z tego klifu do morza , które pochłonęło mnie całą
i wciągnęło tak głęboko , bo pomóc mi chciało stracić życie , które dopiero się zaczęło i skończyć tak szybko się miało.

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.