Przeprowadzka

Nie chciałam się przeprowadzać bo żyłam na wsi, tu miałam dużo przyjaciół, byłam tu lubiana. Wróćmy do Siedziałam z moją najlepszą przyjaciółką, na pierwszej lekcji była godzina wychowawcza. Wychowawca zaczął rozdawać stare legitymacje. Podszedł do mojej ławki i podał mi moją legitymację i powiedział, że jest mu bardzo przykro. Nie wiedział o co mu chodzi. Po chwili przyszło mi do głowy, że to może chodzić o sprawdzian szóstoklasisty, ale się myliłam. Wychowawca skończył rozdawać legitymacje, podszedł do biurka. Powiedział: „Przykro mi, ale za rok w gimnazjum będzie nas o jedną osobę miej”. Wszyscy zaczęli się rozglądać po całej klasie. A Pan Kowalczyk dodał: „Dorota, może nie wiesz jeszcze ale…” i nie skończył. Zaczął szukać czegoś w swojej teczce. Wyciągną podania do gimnazjum. Zaczął szukać. Znalazł. Popatrzył się chwilę. Zrobiło mu się smutno. Zaczął iść z moją stronę ja uż wtedy wiedział, że coś jest nie tak. Podszedł do mnie, popatrzył się na mnie zrobiło się wszystkim żal wychowawcy i mnie. Położył podanie i podsuną do mnie. Ja na niego spojrzałam ze łzami w oczach. Powiedział: „jak widać Dorota nie będzie już z nami chodzić do szkoły. Dorota proszę daj to podanie twoim rodzicom, bo dzwonili do mnie żebym ci je oddał, ponieważ zmieniasz szkołę. Przykro mi z tego powody ale chyba już nie ma odwrotu.” Łzy mi pociekły po policzku. Wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć, pocieszać mnie, mówi, że wszystko będzie dobrze i pytali dlaczego? JA nie mogłam nic odpowiedzieć, bo nic nie wiedziałam. Wcześniej trochę źle się z rodzicami dogadywałam i może dla tego mi jeszcze o tym nie powiedzieli. Poszłam po lekcjach zaraz do domu. W domu zastałam rodziców zawołali mnie o kuchni i powiedzieli, że obiad już gotowy. Ja ze łzami w oczach zeszłam na duł rodzice zaczęli pytać co się stało ja milczałam, po chwili powiedziałam że się dowiedziałam o przeprowadzce oni zaczęli milczeć ja rzuciłam podanie do mojego gimnazjum no teraz to już byłego gimnazjum na stół. Mama powiedziała: „Córciu przepraszamy cię za to ale dostaliśmy tam lepszą pracę i planujemy kupić mieszkanie” ja odpowiedziałam: „dla was liczy się tylko praca i pieniądze, ale moje szczęście to nie! Kuba nie będzie się tym przejmował, bo to jest chłopak, ale ja tak, bo przez was tracę przyjaciół i wszystko co chciałam, nigdy was nie obchodziłam robiliście wszystko bez mojej świadomości dziękuję wam za to! nienawidzę was!” i wyszłam trzaskając drzwiami. Po drodze spotkam mojego starszego brata o rok Kubę słyszał moją rozmowę a raczej kłótnię z mamą i tatą. Zszedł on na duł i zapytał czemu ich nie zapytamy o zdanie. Oni po prostu milczeli. Ja znalazłam żyletkę zaczęłam się ciąć, na początku bolało i piekło potem nic nie czułam. Czułam wtedy tylko nienawiść do rodziców i chęć śmierci. Ręce zaczęły mocno krwawić. Ja sie położyłam i zaczęłam płakać. Myślałam że to tylko zły sen. Po chwili zasnęłam. rano obudziłam się cała w krwi. Nie odezwałam się do rodziców i nie zjadłam śniadania.

2 Komentarze

  1. Czy dobrze Cię zrozumiałam ? teraz jeszcze to wszystko przezywasz ?

    Cieszę ze ,wierzysz ze spełni się to co obiecał Bóg …spe łni się modlitwa ,,Ojcze Nasz”’

    Myślę ze pokrzepiją Cię słowa z Filipian 4:6,7

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.